Przejdź do głównej zawartości

10 prostych SPOSOBÓW na LEPSZE OCENY


Zacznę od szybkiego sprostowania - nie uważam ocen za rzecz najważniejszą! Bynajmniej, nie są one odwzorowaniem wiedzy, a większość uczniów nie powinna się nimi przejmować. Zazwyczaj, aby się realizować i robić w życiu to, co chcemy, nie potrzebujemy mieć z kilkunastu przedmiotów samych piątek. Zwłaszcza, gdy te przedmioty są z kompletnie różnych kategorii.
Całkowicie wystarczające (i nawet lepsze) jest podejście, żeby zdobywać wiedzę z jednej dziedziny – i to w niej być ekspertem. Niekiedy nawet traktować szkołę tylko „na zaliczenie”, bo często pasja nie musi w żaden sposób wiązać się z nauką. Znam bardzo dużo osób, które rozwijają się poza murami szkoły i radzą sobie genialnie – są inteligentni, bystrzy, zaradni, mimo że oceny w dzienniku mogłyby wskazywać na coś innego.






Jednak są przypadki, kiedy zdobycie lepszych ocen się przydaje – ja przykładowo w tej chwili próbuję zdobyć stypendium za wysoką średnią. Czasem bardzo dobre oceny są kartą przetargową, np. gdy rodzice zgadzają się na wakacyjny wyjazd pod warunkiem, że będziesz miał 4 z matematyki. Lepszy stopień może wpłynąć na dostanie się do wymarzonej szkoły, a także zwyczajnie sprawiać satysfakcję.

A teraz Cię pocieszę - żeby mieć lepsze oceny NIE TRZEBA wkuwać 24h/dobę, 7 dni w tygodniu. Większość „tricków” w tym artykule w ogóle nie jest związanych z nauką. Nauczyciel też człowiek, można go „wziąć podstępem”, a odpowiednie podejście do szkolnych spraw nie wymaga siedzenia godzinami nad książką. Jeżeli jesteś ciekawy moich sposobów – zapraszam do czytania!



1. Pytaj, proponuj, pokaż się…



Jeżeli Twoje oceny mieszczą się w granicy 3-5, a Ty po prostu chcesz zrobić coś dodatkowo – przede wszystkim zapytaj nauczyciela co możesz zrobić! W klasie jest ponad 20 osób, a zazwyczaj nauczyciele starają się skupić na tych z zagrożeniami i to im poświęcają szczególną uwagę. Więc jeśli Ty nie zadbasz o siebie, to oni mogą nawet nie zauważyć, że czegoś chcesz! Czasem samo pytanie o pracę dodatkową zapala w nauczycielu chęć postawienia Ci lepszej oceny – pokazałeś, że się starasz!








2. Aktywnie uczestnicz w zajęciach



Bo właśnie od tego są, nie? Zamiast siedzieć na telefonie, rysować bazgroły w zeszycie, rozmawiać z koleżanką obok… może po prostu posłuchaj? Zanotuj coś? Zapytaj jeśli nie rozumiesz?
To prosta rzecz, a nie tylko przekłada się na nasz wizerunek (w końcu w ten sposób też pokazujesz, że chcesz, że się starasz), ale także zmniejsza ilość godzin, które musielibyśmy sami przeznaczyć na naukę w domu! Naprawdę, same pozytywy z tej aktywności, a na inne przyjemności znajdziesz czas po lekcjach.


 

3. Zainteresuj się tematem



Ten punkt łączy się trochę z poprzednim – bo w końcu, aby aktywnie uczestniczyć w lekcji, musisz się nią zainteresować. A szczerze? Im większe zainteresowanie, tym lżejsza będzie nauka. Jeśli coś Cię kręci i ciekawi, przestajesz to traktować jako ciężki obowiązek, a samo szukanie dodatkowych materiałów staje się przyjemnością. Zmiana podejścia do nauki działa cuda. Sama z radością dowiadywałam się dużo ponad program na temat Żołnierzy Wyklętych, wulkanizmu i plutonizmu czy twórczości Mickiewicza. Czasem warto poszukać „ciekawostek” dotyczących danego zagadnienia – może to właśnie one utkwią wam w głowie i będziecie lepiej kojarzyli podstawową wiedzę?



4. Staraj się zrozumieć, a nie „wkuwać”




Nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że wkuwanie na dłuższą metę będzie działało. Otóż nie – ten sposób nauki zaszkodzi Ci prędzej czy później. Będąc w III klasie technikum wciąż trafiam na „perełki”, które nie znają podstawowego słownictwa z j. Angielskiego, prostych pojęć czy podstawowych działań matematycznych. Zakuj – zdaj… a potem niestety zapomnij. A po kilku miesiącach lub latach nie ogarniasz nowych omawianych tematów, bo nie masz podstawowej wiedzy.
Dużo lepszym sposobem jest zrozumienie. Kiedy wiesz jak coś działa, rozumiesz schematy i masz dobre fundamenty wiedzy, dużo łatwiejsza jest dalsza nauka. Możliwe, że wciąż będziesz musiał sobie coś przypomnieć, ale będzie to szybkie odświeżenie wiadomości, a nie ponowne zakuwanie.




5. Bierz udział w konkursach



Sposób dla ambitnych – zazwyczaj nie wymaga dodatkowej nauki, a jest jedynie sprawdzeniem tego, co już umiesz, lub wykazaniem się w formie artystycznej – fotografii, malarstwie, pisaniu wierszy. Wystarczy tylko trochę czasu i zaangażowania, a nauczyciel zdecydowanie spojrzy na Twoje oceny przychylniej.








6. Kontroluj swoje oceny



Dziwi mnie, że muszę pisać ten punkt, ale jak się okazuje – jednak muszę. Dla mnie oczywiste było, żeby zawsze spisywać sobie oceny w dzienniczkach, na kartce, w zeszytach. Wiedziałam od razu, co muszę poprawić, gdzie się postarać, a gdzie mam szansę na wyższy stopień. Zaskakuje mnie fakt, że mnóstwo osób z mojej klasy  (i ogólnie) tego nie robi! A potem latanie do nauczycieli pod koniec roku, bo nagle okazuje się, że jesteśmy dwa stopnie niżej niż się spodziewaliśmy… a w zasadzie z ocen jasno wynika, że taką sytuacją nie powinniśmy być zaskoczeni.
Kontrolowanie ocen to podstawa, bez tego ani rusz.





7. Nie czekaj aż nauczyciel wyrwie Cię do odpowiedzi



Prosty sposób na to, żeby nie być spytanym przez dłuższy czas, to zgłosić się samemu na pierwszej możliwej lekcji. Nauczyciel, który musi ocenić ponad 20 uczniów, nie będzie miał czasu pytać Cię dwa razy. Dodatkowo, kiedy sam postanowisz się zgłosić, masz szansę się idealnie przygotować. Zawsze korzystam z tego sposobu na początku półrocza, żeby potem mieć spokój i zadziwia mnie, czemu nikt inny tego nie robi. To jedna z najprostszych „sztuczek”! 








8. Zadbaj o dobry odpoczynek od nauki



Jeżeli długo siedzisz nad książkami – Twoja koncentracja spada. Najlepszą formą odpoczynku przy obciążeniu umysłu jest aktywność fizyczna. Potańcz po pokoju, idź pobiegać, poćwicz – rób to, w czym czujesz się najlepiej, w końcu to nie ma być kara, tylko odpoczynek.
Narzucając sobie zbyt dużo obowiązków, łatwo jest się przepracować, a wtedy o dobre efekty ciężko. Zamiast kuć przed sprawdzianem do 4 nad ranem – idź normalnie spać, a poucz się chwilę rano. Jeżeli czujesz, że nie dajesz rady – odpuść trochę. Pracując wypoczęty będziesz miał dużo lepsze wyniki.



9. Dokonuj małych lepszych wyborów



Przerwa jest od tego, żeby zjeść, odpocząć, pogadać ze znajomymi. Ale jeżeli Twoja przerwa to 15 minut siedzenia na telefonie scrollując facebooka, a za chwilę ma zacząć się lekcja z nauczycielem, który lubi niezapowiedziane kartkówki… Może lepiej jednak sięgnąć do zeszytu?
10 minutowa przerwa – 5 minut scrollowania facebooka, a potem może 5 minut kartkowania zeszytu?
Wracając autobusem do domu, zamiast przeglądać snapy, możesz zagospodarować ten czas na naukę lub odrabianie lekcji!

Tak jak pisałam w poprzednim punkcie – solidny odpoczynek też jest ważny, gdy go potrzebujemy. Jeśli jednak widzimy, że mamy chwilę i moglibyśmy zrobić coś więcej… po prostu z tego korzystajmy.




10. Podejdź do tego z otwartym umysłem!



Często sami wyznaczamy sobie granice mówiąc „i tak tego nie zrozumiem, to jest dla mnie za trudne, nigdy nie lubiłem matmy/angielskiego/fizyki”. To błąd. Tak jak już pisałam, zmiana podejścia działa cuda. Jeżeli się postarasz, to zrozumiesz fizykę, a matma nie będzie już trudnością. Nie stawiaj sam sobie przeszkód, bo wtedy zamiast spróbować, od razu się poddasz. A przecież sytuacja nie jest przegrana, ludzki mózg posiada niesamowite możliwości, a nauczyć można się praktycznie wszystkiego!








To jedynie kilka sposobów, które sama stosuję, a dzięki którym co roku zdobywam czerwony pasek, a w tym roku szkolnym moja średnia ocen oscyluje około 5,4. Nie, to nie spadło z nieba – to efekt pracy i nauki, jednak dzięki podanym wyżej metodom, nie było to tak trudne i mozolne, a zdobywanie wiedzy stało się dla mnie „stylem życia” – jestem ciągle głodna nowych informacji!

Podzielcie się w komentarzu swoimi sposobami na lepsze oceny. Mam nadzieję, że skorzystacie z powyższych. Do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …