Przejdź do głównej zawartości

Czy technikum to dobry wybór?

Doskonale pamiętam jak to było, kiedy to ja musiałam dokonać wyboru dalszej drogi nauczania. O gimnazjum nie decydowałam w ogóle – wszystkie dzieci z okolicy szły do jedynego w gminie. Dopiero wybór szkoły średniej okazał się niesamowicie trudny. W końcu… od tego zależy cała Twoja przyszłość!



I żeby was z góry uspokoić – tak nie jest. Więc odetchnijcie z ulgą, a więcej o tym napiszę za chwilę.


Zacznę od tego, że sama wybrałam technikum hotelarskie. Może nie byłoby to takie dziwne, gdyby nie to, że odkąd pamiętam, byłam nastawiona na pójście do liceum. Co się zmieniło? Przede wszystkim się zakochałam. Ślepo zauroczyłam, a mój obecnie ex-chłopak wręcz prosił, żebym zapisała się do jego szkoły. Miłość się skończyła już pod koniec pierwszej klasy, a ja mimo wielu przeciwności – przede wszystkim jego obecności w tym samym budynku – zostałam. 


Na plus wybranej przeze mnie szkoły jest dojazd autobusem bezpośrednio z przystanku koło mojego domu – do innych placówek musiałabym najpierw dojeżdżać rowerem do innego przystanku, a potem kilka kilometrów dalej, do miasta, busem.

Poza tym przyzwyczaiłam się do nauczycieli i znajomych. Zmieniając szkołę musiałabym powtarzać rok, co wtedy wydawało mi się tragedią.




Ale myślę, że głównym powodem zostania w początkowo głupio wybranej szkole było to, że… ostatecznie nie okazała się takim głupim wyborem. Technikum ma sporo zalet i w tym momencie jestem przekonana, że jest lepsze niż liceum pod wieloma względami.


Na pierwszy rzut – praktyki! Obowiązkowe dla uczniów w mojej szkole są dwa miesiące praktyk (2 razy po miesiąc) w drugiej i trzeciej klasie. Faktem jest, że kto by chciał, mógłby załatwić sobie lewe papierki, że praktyki odbył i na tym skończyć sprawę. Większość jednak tego nie robi. Dlaczego? Moja szkoła organizuje praktyki w topowych hotelach w Polsce – Sheraton, Marriott, Novotel, Hilton – wszystko w centrum Warszawy. Warto pójść do takiego hotelu choćby po dodatkową notkę w CV. Z tego co wiem, praktykanci bardzo często wracają do danego hotelu po szkole lub na wakacje – już jako stali pracownicy – i są przyjmowani bez większych problemów.


W liceum nie ma praktyk, które są cennym doświadczeniem – tak bardzo pożądanym obecnie na rynku pracy. Te dwa miesiące uczą i przygotowują do dalszego życia.


Technikum też, dużo częściej niż liceum, organizuje liczne kursy. Dla hotelarzy w mojej szkole były to między innymi kursy baristyczne, florystyczne, dekoracji wnętrz, barmański. Wszystko dla nas darmowe – podczas gdy koszt takiego kursu organizowanego indywidualnie kosztuje kilkaset złotych!

A przecież certyfikaty to kolejne papiery, którymi możemy się pochwalić przed przyszłym pracodawcom.






Liceum często nie zapewnia nic prócz wiedzy i matury. Fakt, technikum musi podzielić godziny lekcyjne w tygodniu na przedmioty zawodowe i wiedzę ogólną, przez co j. polski czy matematyka są zazwyczaj robione „po macoszemu”.

W końcu jak omówić cały program przy dwóch godzinach matematyki tygodniowo? Jest to spora wada i uczeń technikum, który chce zdać bardzo dobrze maturę, musi poświęcić dodatkowo więcej czasu w domu.


Ale coś za coś. Przy okazji realizujesz naukę konkretnego zawodu! To tak naprawdę otwiera Ci ścieżkę kariery. Sama matura? Nie bardzo.

Technikum trwa rok dłużej niż liceum, co może być wadą, ale moim zdaniem w większości przypadków jest zaletą. Znam osoby, które po dwóch latach nauki w szkole średniej dokładnie wiedziały, co chcą po niej robić. Wtedy wizja dodatkowych dwóch lat do matury wydaje się koszmarem.


Jednak znacznie więcej znam takich osób, które wciąż się wahają. Nie mają pomysłu na siebie, albo mają ich za dużo. Nie dziwię się – sama jestem kimś takim. Nie potrafię podjąć decyzji i dla mnie to, że mam jeszcze dodatkowy ROK jest sporym pocieszeniem. To kolejne 365 dni na odkrywanie siebie. Mniejsza presja czasu. Więc jeśli kończąc gimnazjum nie wiesz co chcesz robić po nim, ani tym bardziej na studiach… pomyśl o tym, że idąc do technikum masz rok więcej na przemyślenie tematu.


Boli stereotyp, że ludzie w technikum są głupsi. Że technikum jest łatwiejsze. Można by sądzić, że żyjemy w takich czasach, w których tego typu teksty nie powinny mieć miejsca – a jednak. Wciąż to gdzieś słyszę. Nie warto się w to wsłuchiwać, bo zarówno wśród liceum jak i technikum znajdziemy szkoły o wysokim poziomie i dużych wymaganiach. Kropka.


Mam nadzieję, że mój tekst pomoże komuś dokonać odpowiedniego wyboru. Z całego serca polecam technikum!





Jednak co ważniejsze – pamiętajcie, że możecie w dowolnym momencie ZMIENIĆ decyzję. O tym nadmieniłam na początku tekstu – wasza decyzja nie jest ostateczna, a zły wybór nie skreśla całego życia, jeśli sobie go uświadomicie i dokonacie lepszego. Sama bałam się zmienić szkołę przez to, że „stracę rok” – w tym momencie, z tą wiedzą którą aktualnie posiadam jestem pewna, że tylko ten rok jest „stracony”, który wiesz, że mógłbyś spędzić lepiej.


Jeśli po pierwszym roku technikum gastronomicznego wiesz, że jednak chcesz być lekarzem – jesteś tego pewien – to idź do liceum na profil biologiczno-chemiczny. Zaczynając znowu od pierwszej klasy, nie „stracisz roku”, który spędziłeś w technikum – w końcu zdobyłeś nowe doświadczenie i czegoś się nauczyłeś. Jednak jeśli nie zmienisz profilu – prawdopodobnie stracisz aż trzy kolejne lata na robieniu czegoś, co Cię nie kręci.


Więc wyluzuj, wybór szkoły można zmienić.


A Ty masz jeszcze trochę czasu na określanie kim chcesz być.


Czuję, że popłynęłam w tym tekście, ale może coś dla siebie wyciągnęliście :)

Do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

7DNI - Podsumowanie maturalne!

Najważniejsza część tak zwanego ,,egzaminu dojrzałości” już za mną. Wszystkie podstawy i dwa rozszerzenia – na zbliżający się tydzień zostało mi tylko rozszerzenie z geografii i maturki ustne.

I mogę szczerze powiedzieć, że jestem mega szczęśliwa na myśl o końcu tej egzaminowej gorączki. W moim życiu nastąpią teraz duże zmiany. Strasznie się wszystko nawarstwia, jeden termin pogania drugi, istny bajzel, a intensywna nauka była najgorszą przeszkodą w odgracaniu swojego życia (i głowy).
Za chwilę nastąpi ten długo wyczekiwany czas ,,po maturach” – więc już nie będzie żadnych przeszkód (ani potencjalnych wymówek).

Ale jeszcze na chwilę wrócę i opiszę swoje wrażenia, bo chyba część z Was na to czeka. Jak mi poszło i jak oceniam trudność tegorocznych matur?
Polski podstawowy – podeszłam do tematu bezstresowo, przygotowywałam się mało, bo byłam pewna swojej wiedzy zczterech lat. I w zasadzie nie wyszło mi to aż tak źle. Zadania z czytania ze zrozumieniem były trudne, a przynajmniej trochę bar…

Prezenty na Dzień Matki! (12 pomysłów)

Dzień Matki się zbliża (to za niecałe dwa tygodnie), a Ty wciąż nie masz prezentu? Wstyd i hańba! Oczywiście żartuję - sama jak zwykle z kupnem/zrobieniem odpowiedniego prezentu czekam na ostatnią chwilę. Jak zwykle brakuje czasu, okazji i... pomysłów.


W tym ostatnim aspekcie postanowiłam Was trochę poratować. Bo choć może nie jestem mistrzem kreatywności, z pewnością mam trochę odmienne spojrzenie na tę kwestię. A czasem inna perspektywa wystarczy, żeby dobrać najbliższej osobie, w tym wypadku mamie, idealny prezent!

(zanim zaczniemy - pamiętajcie, że rejestrując się przez mój link i kupując z użyciem REFUNDER, otrzymujecie nie tylko dodatkowy rabat na zakupy, ale także 10 zł zwrotu za polecenie od przyjaciela!)

Bez przedłużania - pierwsze cztery propozycje to... książki!

Na tym się znam, więc spróbuję doradzić. Samo stwierdzenie ,,kup książkę" nie wystarczy - jest przecież tyle pozycji. Więc co dokładnie wybrać?

Katarzyna Nosowska ,,A ja żem powiedziała..."  - Szczera i odwa…

Jak pokonać stres przed maturą?

Wciąż siedzę przy podręcznikach i uzupełniam ostatnie małe braki w wiedzy. Ale do matury pozostało 5 dni – i w tym momencie, to już nie o wiedzę powinno się rozchodzić.
Przypuszczam, że nie tylko mnie powoli staje jakaś klucha w gardle, a w żołądku ściska. O maturze mówią wszędzie – w radiu, w telewizji, na tablicy na Facebooku, a w szkole to już od dawna nas straszyli...

Nic dziwnego, że gdzieś głęboko w umyśle biednego ucznia na myśl ,,matura za 5 dni", zazębia się strach. I ogromna dawka stresu.
A ja jestem wielką antyfanką tego ostatniego. Sama doświadczyłam, jak bardzo destrukcyjne działanie ma choćby taki malutki, niewinny stresik. I wcale nie mówię tu o wypadaniu włosów, czy problemach żołądkowych – wysoki poziom kortyzolu (hormonu stresu), utrzymujący się przez długi czas, sieje spustoszenie w istotnych narządach naszego ciała, jak serce czy płuca, zaburza całkowicie naszą gospodarkę hormonalną, a nawet prowadzi do trwałych uszkodzeń w mózgu!
Nie chcę straszyć, nie chcę s…