Lifestyle

Ulubieniec poranka – ZDROWE ŚNIADANIE

Odkąd dodałam na blogu kategorie (pasek u góry), jestem bardziej sprecyzowana co do treści, jakie chciałabym poruszyć na moim blogu. Mimo to kategoria „zdrowie” świeci pustkami. Aż do dzisiaj! Bo w końcu postanowiłam pokazać wam, jak ważne jest zdrowie w moim życiu.
Ogólnie rzecz biorąc cały ten styl życia „fit” zakorzenił się u mnie, gdy postanowiłam schudnąć w styczniu 2016 roku, więc już kawał czasu temu. Od tego momentu było z moim odżywianiem różnie – lepiej oraz gorzej. Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak wyglądał mój system żywienia kiedyś, a jak teraz, napiszcie koniecznie w komentarzu, a postaram się coś takiego napisać.
Jedna rzecz zawsze pozostawała niezmienna. Zdrowe śniadanie. Z tego powodu dzisiaj opowiem głównie o nim.
MAŁE, ŚNIADANIOWE „STORY TIME”
Przed odchudzaniem nie byłam osobą „śniadaniową”. Nie lubiłam poranków, a pierwszy posiłek jadłam dopiero w szkole – zwykle była to pszenna bułka z margaryną i żółtym serem, czasem od biedy pojawił się tam plaster pomidora. Gdy w styczniu, rok temu, postanowiłam zrzucić kilka zbędnych kilogramów, chciałam się do tego zabrać właściwie. Zaczęłam doinformowywać się w Internecie na temat zdrowego i aktywnego życia (drakońskie diety i głodówki NIGDY nie wydawały mi się dobrym pomysłem, chwała Bogu) i oto co znalazłam – najważniejszym posiłkiem dnia jest śniadanie! To ono daje energię na cały poranek i powinno być największym posiłkiem, bo do wieczora na pewno zostanie spalone.
Wzięłam tę informację głęboko do serca i… zaczęłam wstawać pół godziny wcześniej, żeby zjeść coś chwilę po przebudzeniu. Od razu, bez wymówek, bez kombinowania – taka już jestem, jak coś zmieniam to musi być to nagły zryw. Bez konkretnego działania szybko się rozmyślam.
I tak oto moja śniadaniowa tradycja trwa do dzisiaj. Jednak wiele się przez ten czas zmieniło…
CO JADŁAM NA POCZĄTKU A CO JEM TERAZ?
Gdy dopiero zaczynałam historię ze zmianą nawyków, moje śniadania były dosyć małe. Pierwszego dnia (właściwie w przeddzień zapoczątkowania nawyku jedzenia rano) chwyciłam soczyste, czerwone jabłko i zjadłam je w drodze do autobusu. Następnego dnia zrobiłam sobie poranny koktajl (bodajże z mrożonych truskawek, banana i mleka) i wypiłam go jeszcze w domu. Testowałam wszystko, w końcu dotychczas mój jadłospis opierał się głównie na tostach z serem i keczupem, a teraz Internet nagle nakazał mi jeść owoce, warzywa, jajka i owsianki! Ostatecznie, metodą prób i błędów, po kilku tygodniach, trafiłam na śniadanie, które smakowało mi najbardziej, dodawało najwięcej energii i syciło najdłużej…
JAJKA DOBRE NA WSZYSTKO!
Jajka to źródło przede wszystkim pełnowartościowego białka, łatwo przyswajalnego przez organizm. Posiadają również całą masę witamin: A, E, D i K oraz B2 i B12. W żółtku jest beta-karoten i luteina, która chroni oczy przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB, zapobiega zwyrodnieniu plamki żółtej i poprawia widzenie. Mogłabym wymieniać jeszcze wiele – ale zamiast robienia „kopiuj-wklej” po prostu odeślę was do istotnych moim zdaniem artykułów: klik, klik i klik.
Dzięki białkowo-tłuszczowym śniadaniom czułam się przez cały dzień najedzona i nie ciągnęło mnie do słodyczy. Ten system działał u mnie przez dobrych kilka miesięcy. Co jadłam? Jajecznice, jajka sadzone, na miękko i na twardo, omlety, czasem wpadała wędzona makrela lub kabanosy z „czystym” składem. No i pełno warzyw – głównie zielonych sałat, szpinaku, pomidorów i papryki!
JEDNAK WSZYSTKO SIĘ ZMIENIŁO GDY…
… gdy zmienił się cel. Podczas odchudzania był to strzał w dziesiątkę, jednak na „masie” przerzuciłam się na śniadania pełnowartościowe (np. do jajecznicy dokładałam kanapki z żytniego chleba lub bułkę grahamkę), a czasem nawet na bardziej węglowodanowe (słodkie owsianki, słodkie kanapki, naleśniki z pełnoziarnistej mąki)
JAK TO WYGLĄDA AKTUALNIE?
Aktualnie moje śniadanie wygląda jak na poniższych zdjęciach – są to zarówno posiłki białkowo-tłuszczowe, pełnowartościowe i węglowodanowe, w zależności od… ochoty, po prostu! Dbam tylko o to, żeby:

  •        Śniadanie nasyciło mnie na dłuższy czas!
  •        Było smacznie!
  •        Było zdrowo!
  •        Było estetycznie podane – to dla mnie dosyć istotne.

Poranek staram się celebrować jak najlepiej. Oczywiście, są momenty, kiedy po prostu wrzucam na talerz wszystko jak leci, bo nie mam czasu na układanie barwnej kompozycji. Ale gdy mam wolne chociaż pół godziny – wykorzystuje je właśnie na to, żeby poranny posiłek odbyć uroczyście. Poczytać przy okazji książkę, obejrzeć coś inspirującego na YouTube lub zobaczyć kolejny odcinek serialu. A po śniadaniu – wypić najlepszą czekoladową kawę z mlekiem (nigdy przed!)
DLACZEGO TAK ZWRACAM UWAGĘ NA ŚNIADANIE?
Skoro już nie muszę schudnąć, nie muszę ograniczać się w jedzeniu, czemu tak bardzo pilnuję „zdrowego” śniadania? Ponieważ autentycznie zobaczyłam, że jedząc lepszy posiłek rano, cały dzień jestem bardziej produktywna, silna i zmotywowana. Nie jestem jakimś „guru zdrowego stylu życia” – zdarza mi się (czasem za często) zjeść czekoladę, ciasto, pizzę i… nie robię z tego tragedii. Jednak zdrowe śniadanie to dla mnie nawyk, którego nie chcę zaprzepaścić.
Mam nadzieję, że wszystkich, którzy nie jedzą śniadań, jakoś do tego zmotywowałam. A innym, kolorowymi i pysznymi zdjęciami, podsunęłam pomysł na coś nowego.
Jecie śniadanie? Jaka jest wasza rutyna z nim związana? Jak wygląda wasz poranek? Piszcie koniecznie w komentarzach, może mnie też czymś zainspirujecie!
Do następnego!