Przejdź do głównej zawartości

Lipiec był... taki, jakiego chciałam!

Koniec lipca zawsze boli podwójnie. Po pierwsze dlatego, że jak każdy koniec miesiąca, pokazuje jak ten czas zapieprza. Wiem, że się powtarzam, ale nawet nie staram się powstrzymywać. Uświadomienie sobie błyskawicznego upływania czasu jest dla mnie ZAWSZE przełomowym momentem i ciosem od życia pięścią w twarz.


A co do ciosów – to po drugie, koniec lipca to w moim przypadku połowa wakacji. Bliżej niż dalej do kolejnego roku szkolnego, stresujących sprawdzianów, tonięcia w podręcznikach i mniejszej ilości czasu na własne zainteresowania. Tych ostatnich mam sporo i nawet w dni wolne nie potrafię zająć się wszystkim, co lubię. Myśl, że szkoła znowu umniejszy mi zapasy cennego czasu… dobija. Po prostu dobija.

Postaram się jednak podejść do tego pozytywnie – jeszcze cały miesiąc wakacji. A ta ich część, która już minęła, była niesamowita! Wydarzyło się sporo, a za wszystkie dobre rzeczy jestem ogromnie wdzięczna.



Zacznijmy od tego, że miałam kilka planów na wakacje 2017, które opisałam tutaj. Wszystkie prawie w pełni zrealizowałam!

Pierwszym punktem wakacyjnym zawsze jest więcej czasu na "kulturę". Książek czytam więcej niż w roku szkolnym, wciąż próbuję w całości przebrnąć przez „Grę o Tron”, w międzyczasie zabieram się za inne pozycje. Nie będę póki co wymieniała jakie – niedługo pojawi się nowy tekst z serii Przeczytane, więc wszystkich miłośników książek proszę o chwilę cierpliwości.
Z oglądaniem anime poszło mi trochę słabiej. Prawdopodobnie sierpień okaże się bardziej owocny.








Drugim priorytetem na te wakacje było pisanie – to jedno zdecydowanie nie wyszło tak jak chciałam. Docelowa publikacja tekstów od 2 do 3 razy w tygodniu zmieniła się na 1… góra 2 teksty. Powodem był wyjazd do Zakopanego, a także zwyczajne rozleniwienie.

Post udostępniony przez Patrycja Chudolińska (@patrycja_chudolinska)


Usprawiedliwienie mam takie – te posty gdzieś są. Fragmenty napisałam, zebrałam zdjęcia lub przynajmniej mam zarys w głowie – wystarczy usiąść na godzinę i zmobilizować się, żeby ujrzały światło dzienne. W sierpniu postaram się nadrobić wszystkie zaległości.

Dodatkowej motywacji od was nie odmówię – jeśli czytacie, dajcie znać po sobie w komentarzu, żebym widziała, ile faktycznie was jest. Poza tym - ważna informacja! Rozwinęłam mojego bloga o fanpage na Facebook ’u – tam będę udzielała się codziennie i dawała informację o pojawieniu się czegoś nowego!

Piszę, bo to lubię. Ale równie dobrze z samej miłości do pisania, mogłabym to robić po kryjomu i nikomu nie pokazywać. Ten blog jest dla innych ( w końcu Pati do LUDZI), żeby mogli spędzić przyjemnie czas, czegoś się nauczyć, a także mnie poznać. Dlatego wasze zaangażowanie jest dla mnie mega ważne.



Wracając do lipca – spełniłam mój plan „wyjazdów” – odwiedziłam Zakopane. Pierwsze dwa dni podróży poznacie klikając tutaj, reszta pojawi się wkrótce tu. Przede mną jeszcze polskie morze – jeśli pogoda będzie dopisywała, to pewnie najbliższy weekend spędzę z moim chłopakiem właśnie tam.


Ostatnie dwa plany mogę określić jako „zysk” – miałam zamiar brać udział w konkursach, a także pójść do pracy i sobie zarobić. Zarówno jedno jak i drugie mi się udało. Co do pracy, nie mam zbyt wiele do opisania, natomiast dużo bardziej ekscytujące są konkursy. Wygrane nie były szalenie wysokie – za jednym razem zgarnęłam 100 złotych za moje opowiadanie, natomiast za drugim miałam szczęście w losowaniu, dzięki czemu niedługo pojawi się u mnie nagroda – nowa książka. Dużo ważniejsza jednak, niż to CO konkretnie wygrałam, jest sama satysfakcja.

O ile w pierwszym przypadku musiałam się trochę „wysilić” (chociaż… kilka akapitów to praktycznie żaden wysiłek), to za drugim razem napisałam jedynie „biorę udział” w odpowiednim miejscu. Z całego serca polecam próbować, bo nigdy nie wiadomo, kiedy fortuna się do was uśmiechnie ;)

Co jeszcze fajnego u mnie? Zaczęłam z powrotem grać w Pokemon GO! Ktoś jeszcze spaceruje za pokemonami? Skorzystałam z letnich wyprzedaży – możliwe, że pokażę wam niedługo co kupiłam, czekam tylko na jeszcze jedną paczkę. Napisałam bardzo ważny dla mnie tekst Zazdrość – RÓB TO DOBRZE, który bije aktualnie rekordy popularności na blogu. Obejrzałam sporo filmów, wyczekuję co poniedziałek Gry o Tron i zaczęłam pracować nad moją wymową po angielsku razem z Po Cudzemu.

I dużo innych o których nie ma sensu pisać, bo mogłoby się to ciągnąć w nieskończoność.






Najważniejszy plan na sierpień – w końcu pofarbować włosy. Wiem, że mam kilometrowy odrost, ale miałam z nimi duże problemy, były zniszczone, łamliwe i wypadały garściami. Więc wolałam dać im spokój i czas na regenerację. Teraz jest już na szczęście dużo lepiej.

To by było na tyle – jeszcze raz zachęcam was do zostawienia komentarza i obserwacji tutaj oraz na Facebook ’u.
Miłego sierpnia! Do następnego!

Komentarze

  1. Wow, masz produktywne wakacje. Ja mimo tego, że nigdzie nie wyjechałam mam problem z ogarnięciem się. Ciężko mi się czasem zebrać do napisania jakiegoś tekstu, ćwiczyć mi się nie chce, ale jeszcze jakoś się zmuszę, jedynie dobrowolnie czytam. Może sierpień będzie bardziej pracowity :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo planuję napisać tekst o sposobach na lenistwo, bo mnie w wakacje też bardzo często dopada. Te wyszły produktywnie, ALE patrząc na ilość czasu jaki miałam, mogło być lepiej ;)

      Usuń
  2. Świetny post, też jestem zadowolona ze swoich wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, bycie niezadowolonym z wakacji to najgorsze co może być :D

      Usuń
  3. Ja chcę sierpień wykorzystać w pełni i mam nadzieję, że się w końcu tak uda i nie będę żałować, że zmarnowałam czas. Super post! Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bym się chętnie zamieniła. Powrót do czasów szkolnych, marzenie :). To najlepszy czas luzu i swobody, bo później to już szorstkie życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też niestety przyjdzie pora, do dorosłości coraz bliżej ;)

      Usuń
  5. Zawsze, gdy podsumowuję sobie jakiś miesiąc to oceniam go na bazie wspomnień. Jeśli przypominają mi się jakieś miłe wydarzenia gdy myślę o lipcu, to ba, jestem zadowolona. 😊 Natomiast gdy nie mam nic w głowie, bądź chwilę które były nieprzyjemne ORAZ nie przyniosły żadnych dobrych rzeczy to cóż nie jestem zadowolona. I lipiec niestety muszę podpiąć pod tę drugą kategorię. Miałam dużo planów lecz mało samozaparcia, niestety. Cieszę się, że lipiec był udany w twoim przypadku, aż zazdroszczę (w ten dobry sposób oczywiście 😂 motywujesz! ;*)
    Tyle chociaż, że również sobie dorobiłam w pracy. Gratuluję wygranej w konkursach, brawo nasza ty pisarko haha. 😚 Mnie kiedyś Ania zainspirowała i wzięłam udział w konkursie (także pisarskim) i wygrałam książkę właśnie. Warto próbować, mimo strachu, prawda? ^^
    Sierpień jest dla mnie miesiącem nauki. Uczynię go lepszym miesiącem niż lipiec. 😊 Miłego sierpnia kochana, i miej duzo weny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tyle miłych słów! Życzę powodzenia w sierpniu z realizacją wszystkich planów :) Ja sama czasem, jak brakuje mi samozaparcia, to odpuszczam - na pewno jeszcze w tym roku nieraz będę pracowała jak za trzech, więc... po co się katować, kiedy nie trzeba? Ten miesiąc był produktywny, ale pod względem ilości wolnego czasu - można było zrobić więcej :D

      Usuń
  6. Mój lipiec tez był cudowny ! Znalałam w koncu prace,założyłam bloga. Chciałabym zeby każdy miesiąc taki był :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak N jeden miesiąc bardzo dużo zrealizowalas więc powinnaś być zadowolona ze nie próżnujesz 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko kiedy jestem zadowolona z siebie w 100% - zawsze można zrobić więcej :D Ale dziękuję :) Takie komentarze natychmiastowo poprawiają samoocenę :D

      Usuń
  8. Mój lipiec w porównaniu do Ciebie był mega rozleniwiony - w sumie to nic specjalnego nie robiłam. Dobrze, że tyle osiągnęłaś w środku miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipiec to idealny czas na lenistwo, więc póki można sobie na nie pozwolić, terminy nie gonią, a świat się nie wali, warto z tego czasu korzystać :D

      Usuń
  9. Ciesze się, że udało ci się zrobić co zaplanowałaś. Ja w sumie miałem bardziej maj pracowity i może lipiec a tak to z dziewczyną spędzam całe dnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie zastąpi czasu spędzanego z dziewczyną, więc super :D

      Usuń
  10. Super! Też odwiedziłam Zakopane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że w tym roku było wielkie "bum" na Zakopane :D Jak wrażenia?

      Usuń
  11. Moj lipiec był nudny,mam nadzieję,że sierpień będzie lepszy :D Super post !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę ciekawszego sierpnia ;) Dziękuję!

      Usuń
  12. A ja sama nie wiem, dni mi się zlewają w pracy, więc w sumie mi cały rok jest wszystko jedno jaki jest miesiąc :D W każdym razie przynajmniej fakt, że jest lato, napędza mnie do nowych rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, moje odczuwanie wakacji jest spowodowane tym, że jeszcze chodzę do szkoły... Niedługo to się zmieni aaa, już się boję :D

      Usuń
  13. Życzę, aby druga połowa wakacji była równie intensywna i równie udana ;) sama chętnie wybralabym się do Zakopanego i nad polskie morze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska, mimo że nieraz irytuje, jest naprawdę pięknym krajem :D Cieszę się, że miałam okazję zobaczyć jej dwa krańce w ciągu jednych wakacji :3

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …