Przejdź do głównej zawartości

Piękny Zamek w Niedzicy, niewypał w Krakowie i Meksyk [ZAKOPANE 2017]

Hej! Witam Cię w ostatnim wpisie z Zakopanego… A może nie do końca? Bo właściwie w samym Zakopanem... byliśmy tylko na chwilę. Zamiast tego widzieliśmy inne, cudowne miejsca, więc… zapraszam do czytania.

21 lipca – Wybraliśmy się do Zamku!

Gdy mowa o wspaniałych zabytkach, Polska jest naprawdę bogata. A mnie niesamowicie jara historia. Uwielbiam wszystko, co z nią związane – przeszłość fascynuje, czasem budzi grozę, a czasem podziw. A przede wszystkim jest skarbnicą wiedzy, bo choć szczerze wierzę, że ludzie się zmieniają (zarówno na przestrzeni pokoleń, jak i po prostu przeżytych lat), to wciąż potrafią popełniać te same błędy. Warto się uczyć z tego, co pozostawili inni (co powiecie na wiedzę zawartą w cytatach?)


Wracając do wyjazdu – na południu Polski, we wsi Niedzica, na prawym brzegu Zbiornika Czorsztyńskiego, znajduje się piękna, średniowieczna warownia – Zamek Dunajec. Na samym początku swojego istnienia stanowił węgierską strażnicę na granicy z Polską. Aktualnie jest przepełniony zwiedzającymi, którzy pragną choć na chwilę przenieść się w czasie.


Mnie się to udało. Klimat budowli, a także bardzo ciekawie opowiadająca pani przewodnik, cofnęły mnie o prawie 700 lat wstecz.


Przed wejściem nie mogło zabraknąć czegoś słodkiego – tym razem zdecydowałam się na węgierskiego kołacza. Pierwszy raz jadłam coś takiego – uwielbiam próbować nowości. I już stałam się fanką tego ciacha! Na zdjęciach wyżej macie też drewniany pręgierz i studnię – typowe atrakcje średniowiecznego zamku.


A te zaciekawione miny mówią same za siebie. Zamek warto zobaczyć. Chociaż nie jestem do końca pewna czy to zaciekawienie… Jakby spojrzeć z drugiej strony, wyglądamy na trochę przerażone! :D


Po powrocie do Zakopanego, znowu wybrałam się na Krupówki – tym razem po choćby jedną pamiątkę. Kubeczek a’la słoik wydał mi się taki uroczy i byłam nim zachwycona… do czasu, gdy zalany wodą zwyczajnie nie pękł. Pozostał jedynie na fotografii... Na środkowym zdjęciu moja mina w oczekiwaniu na żarełko – głodny królik zamówił sobie placki ziemniaczane z sosem borowikowym. Było pyszne – znowu „U Słodkiego” i niestety, musieliśmy po raz kolejny czekać 40-50 minut na posiłek, mimo że tym razem nie było tłumów. Dwa na dwa przypadki to już jakiś schemat, więc jeśli jesteście bardzo głodni – nie polecam, bo w trakcie oczekiwania zapachy z kuchni będą dla was torturą.

22 lipca – dzień powrotu…

Tydzień minął tak szybko, a ostatniego dnia nie mogłam na pożegnanie zrobić choćby jednego zdjęcia gór… wszystko ukryło się za chmurami.


Na powrocie mieliśmy zaplanowany jeden naprawdę obiecujący przystanek – Kraków! Piękne stare miasto, które ostatni raz widziałam 10 lat temu. Tajemnicze Podziemia Rynku Głównego, cudowny Kościół Mariacki i jeszcze piękniejszy Zamek Królewski na Wawelu. Szkoda tylko, że nasz plan nie uwzględnił jednego – sezonu turystycznego.


Można było pomyśleć wcześniej – zarezerwować bilety na daną godzinę i mieć z głowy. Niestety, czasem człowiek nie pomyśli. Głupota nie boli, ale w tym wypadku sprawiła, że nic dokładnie nie zwiedziliśmy. Mały spacerek, parę zdjęć, podjaranie się odciskiem dłoni Benedicta Cumberbatcha… i w dalszą drogę. Tyle z Krakowa.





Ostatni przystanek – Meksyk! A w zasadzie restauracja Del Paso w miejscowości Trzebinia. Dużo, tanio, baaaardzo smacznie! I chociaż kompletnie nie znam się na meksykańskiej kuchni, to mam wrażenie, że było całkiem dobrze.


I przykro mi, ale… to już koniec. Koniec tej podróży. Koniec tekstu. A niedługo koniec wakacji. Pisząc to ostatnie zdanie mam ochotę spakować torbę, kupić bilet i wyruszyć. Zobaczyć kolejny kawałek świata. Nie wątpię, że kiedyś to nastąpi – kategoria „Podróże” nie powstała tylko dla tych trzech wpisów z Zakopanego.


Oby tylko to „kiedyś” nastąpiło… jak najszybciej.

Do następnego!

Ps. Zapraszam Was do polubienia mojej strony na Facebook'u PATIDOLUDZI :)
Dzięki temu zawsze będziesz na bieżąco z nowymi tekstami!

Komentarze

  1. Wspaniały wyjazd miałaś i udany przede wszystkim, aż mi się chce gdzieś pojechać. Super piszesz posty. Mam nadzieje, że uda ci się gdzieś ni raz pojechać i podzielić się tym tu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Kraków i Zakopane! Też mam zdjęcie na tym "Wodospadzie".
    Świetna relacja :)

    Pozdrawiam,
    http://wearealive111.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo nie wiedziałam o co w ogóle chodzi z tymi "bazgrołami" na betonie, potem zobaczyłam, że ktoś robi zdjęcie... i nagle wszystko stało się jasne :D

      Usuń
  3. Muszę koniecznie wybrać się do Krakowa ;) Fajna wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też muszę tam jeszcze wrócić, tym razem przygotowana :D

      Usuń
  4. Kraków jest cudowny! Mieszkałam tam 5 lat! Polecam przyjechać jeszcze raz na spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kraków i Zakopane to dwa moje ulubione miejsca na mapie Naszej Polski, które za każdym razem mnie zachwycają swoim urokiem i klimatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba pierwszy raz, gdy tak na poważnie zakochałam się w pewnych miejscach Polski... :)

      Usuń
  6. Cały post napisałaś bardzo ciekawie! Z ogółu nie lubię czytać postów podróżniczych, bo jest zawsze dużo tekstu i tak naprawdę nic w nim zachęcającego... Ty sprawiałas, ze chciało mi się czytać Twój wpis i szczerze, to zrobiło mi się trochę smutno jak doszłam do końca... Bardzo przyciągające zdjęcia! Bałam się, ze bedziesz dodawać każde zdjęcie po kolei, a ty po prostu je połączyłas, przez co wyszło to wszytko o wiele lepiej! 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak pozytywny komentarz! :) Staram się jak mogę, cieszy mnie, że komuś się to dobrze czyta :D

      Usuń
  7. Muszę odwiedzić tą restauracje meksykańską! Chyba nie wytrzymałabym czekać tyle na jedzenie, odnosząc się do wcześniejszej restauracji.
    Pozdrawiam cieplutko
    just-do-one-step.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie to była tortura i po opiniach tej restauracji w internecie widzę, że to nie tylko mój przypadek tak miał... a szkoda, bo jedzenie genialne!

      Usuń
  8. Wspaniały post! Uwielbiam podróżować, jednak brak czasu mi na nie nie pozwala :( Bardzo chciałabym odwiedzić tą piękną miejscowość ♥♥ Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bardziej przeszkadza brak finansów :D Ale jeśli ktoś naprawdę chce... to znajdzie sposób ;)

      Usuń
  9. Cudowne widoki, Polska jest piekna :)
    ******************************************
    ZAPRASZAM DO SIEBIE NA NOWY POST!
    MOGŁABYM PROSIĆ O JEDEN KLIK? Z GÓRY DZIĘKUJE :)
    *KLIK*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzę :) I zgadzam się, Polska jest cudowna ;)

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia! Wyjazd zatem udany. A tak szczerze te placki ziemniaczane z sosem to trochę kiepsko wyglądają. Ale fakt nie ma co oceniać po wyglądzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, ten sos pieczarkowy wygląda słabo :D Kierowałam się smakiem jak wstawiałam i nawet nie pomyślałam, że to tak wygląda :D Bo w smaku było bardzo dobre :3

      Usuń
  11. Nie byłam w Niedzicy i dzięki za opis, chętnie tam się wybiorę aby zobaczyć ten piekny zamek :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

7DNI - Podsumowanie maturalne!

Najważniejsza część tak zwanego ,,egzaminu dojrzałości” już za mną. Wszystkie podstawy i dwa rozszerzenia – na zbliżający się tydzień zostało mi tylko rozszerzenie z geografii i maturki ustne.

I mogę szczerze powiedzieć, że jestem mega szczęśliwa na myśl o końcu tej egzaminowej gorączki. W moim życiu nastąpią teraz duże zmiany. Strasznie się wszystko nawarstwia, jeden termin pogania drugi, istny bajzel, a intensywna nauka była najgorszą przeszkodą w odgracaniu swojego życia (i głowy).
Za chwilę nastąpi ten długo wyczekiwany czas ,,po maturach” – więc już nie będzie żadnych przeszkód (ani potencjalnych wymówek).

Ale jeszcze na chwilę wrócę i opiszę swoje wrażenia, bo chyba część z Was na to czeka. Jak mi poszło i jak oceniam trudność tegorocznych matur?
Polski podstawowy – podeszłam do tematu bezstresowo, przygotowywałam się mało, bo byłam pewna swojej wiedzy zczterech lat. I w zasadzie nie wyszło mi to aż tak źle. Zadania z czytania ze zrozumieniem były trudne, a przynajmniej trochę bar…

Prezenty na Dzień Matki! (12 pomysłów)

Dzień Matki się zbliża (to za niecałe dwa tygodnie), a Ty wciąż nie masz prezentu? Wstyd i hańba! Oczywiście żartuję - sama jak zwykle z kupnem/zrobieniem odpowiedniego prezentu czekam na ostatnią chwilę. Jak zwykle brakuje czasu, okazji i... pomysłów.


W tym ostatnim aspekcie postanowiłam Was trochę poratować. Bo choć może nie jestem mistrzem kreatywności, z pewnością mam trochę odmienne spojrzenie na tę kwestię. A czasem inna perspektywa wystarczy, żeby dobrać najbliższej osobie, w tym wypadku mamie, idealny prezent!

(zanim zaczniemy - pamiętajcie, że rejestrując się przez mój link i kupując z użyciem REFUNDER, otrzymujecie nie tylko dodatkowy rabat na zakupy, ale także 10 zł zwrotu za polecenie od przyjaciela!)

Bez przedłużania - pierwsze cztery propozycje to... książki!

Na tym się znam, więc spróbuję doradzić. Samo stwierdzenie ,,kup książkę" nie wystarczy - jest przecież tyle pozycji. Więc co dokładnie wybrać?

Katarzyna Nosowska ,,A ja żem powiedziała..."  - Szczera i odwa…

Jak pokonać stres przed maturą?

Wciąż siedzę przy podręcznikach i uzupełniam ostatnie małe braki w wiedzy. Ale do matury pozostało 5 dni – i w tym momencie, to już nie o wiedzę powinno się rozchodzić.
Przypuszczam, że nie tylko mnie powoli staje jakaś klucha w gardle, a w żołądku ściska. O maturze mówią wszędzie – w radiu, w telewizji, na tablicy na Facebooku, a w szkole to już od dawna nas straszyli...

Nic dziwnego, że gdzieś głęboko w umyśle biednego ucznia na myśl ,,matura za 5 dni", zazębia się strach. I ogromna dawka stresu.
A ja jestem wielką antyfanką tego ostatniego. Sama doświadczyłam, jak bardzo destrukcyjne działanie ma choćby taki malutki, niewinny stresik. I wcale nie mówię tu o wypadaniu włosów, czy problemach żołądkowych – wysoki poziom kortyzolu (hormonu stresu), utrzymujący się przez długi czas, sieje spustoszenie w istotnych narządach naszego ciała, jak serce czy płuca, zaburza całkowicie naszą gospodarkę hormonalną, a nawet prowadzi do trwałych uszkodzeń w mózgu!
Nie chcę straszyć, nie chcę s…