Przejdź do głównej zawartości

Przeczytane #4 - psychologia, pozytywizm i świat Potter'a

Pierwsza książka – początek czerwca, ostatnia – koniec lipca. Nie będę ukrywała, że moje tempo czytania nie jest zbyt szybkie. Albo inaczej – czas, który na tę aktywność poświęcam w ciągu dnia, jest niewielki. Czytam szybko, ale dosyć rzadko. Teoretycznie zawyżam średnią przeczytanych książek wśród Polaków. W praktyce jednak jestem sobą zawiedziona.


Podsumowanie czytelnicze tych dwóch miesięcy pojawia się teraz, bo potrzebowałam oderwania od tematu Zakopanego. Niby nikt mnie nie przymusza do pisania, robię to z przyjemnością, ale mimo wszystko, tekst podróżniczy zaczął mnie męczyć. Stąd przerwa na odrobinę kultury.

Ostatnia sprawa na wstępie – nie wiem, czy w którymś z poprzednich „Przeczytanych” o tym wspominałam – ta seria jest pisana na bieżąco. Oznacza to, że po skończeniu jednej książki, w przeciągu kilku dni pojawia się tekst o niej. Nie czekam, aż uzbierają mi się kolejne, żeby napisać o wszystkich na raz. To pierwsze wrażenie jest dla mnie najważniejsze – i to je wam przekazuję. Stąd mogą pojawić się różne rozbieżności lub dodatkowe zdanie "wtrącone kursywą" po kilku tygodniach. Mam nadzieję, że nie będzie to nijak przeszkadzało!

To tyle – zapraszam dalej! ;)

Potęga podświadomości – Joseph Murphy – przeczytana 11 czerwca 2017

Kiedy w jakiejś dyskusji pada pytanie o najlepsze książki „rozwojowe” – powyższy tytuł jest wymieniany jako pierwszy. Według mnie – przekaz autora jest już trochę przestarzały. Główna nauka, wynikająca z jego książki, to szukanie siły w samym sobie, co moim zdaniem jest już dość mocno rozpowszechnione. Faktycznie, jeśli ktoś kompletnie nie wie, że „chcieć to móc” lub że „podstawą wszystkich osiągnięć jest myślenie o nich”, to ta lektura może wnieść coś do jego życia. Mi była w obecnym momencie życia po prostu zbędna.

Książkę odradzam też osobom głęboko wierzącym i biorącym wszystko od razu do serca, bez przemyślenia. Dla nich przekaz będzie taki, że „podświadomość” załatwi im wszystko. A przecież z założenia marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia.



13 powodów – Jay Asher – przeczytana 17 czerwca 2017

Niedawno (ha, teraz to już dwa miesiące temu...) pojawił się na blogu dłuższy tekst porównujący książkę do serialu na jej podstawie – więc zapraszam TUTAJ. W skrócie: „13 powodów” podobało mi się mniej niż serial. Książka zdawała się przy nim ledwo streszczeniem – mniej rozbudowana, mniej wzbudzająca emocje, mniej szokująca. Jednak nie wolno zapominać, że to ona była pierwowzorem całej historii – stąd, mimo wszystko, oceniam ją 10/10 i dodaję do ulubionych na moim koncie na LubimyCzytac.pl







Lalka – Bolesław Prus – przeczytana 1 lipca 2017

Lektura szkolna, którą… postanowiłam dokończyć jeszcze w wakacje. Po co? Na co? Skoro sprawdzian miałam już za sobą! Osobiście uważam, że nie zaszkodzi, a może się przydać – na maturze na przykład ;) Poza tym nie lubię niedokończonych spraw – w tym wszelkich niedoczytanych książek.


„Lalka” była… gruba. To pierwsze wrażenie. Dość negatywne, zważywszy na to, że TO PRZECIEŻ LEKTURA, a z lekturami miałam ostatnio dość słabe stosunki (ahhh, ten romantyzm). Ale! Polubiłam Wokulskiego. Znienawidziłam Izabelę. I genialnie bawiłam się wysyłając koleżance memy ze strony facebookowej Stanisław Wokulski.
 
A tak na poważnie – prawdopodobnie jedna z moich ulubionych lektur. Po początkowym przerażeniu… tak naprawdę bardzo lekko się czyta. Tematyka dość bliska i codzienna – mimo że powieść napisana dobry kawał czasu temu. W niektórych momentach uruchamiała ciekawe refleksje  – stąd ocena 8,5/10!


Wszystkie jasne miejsca – Jennifer Niven – przeczytana 7 lipca 2017

„Co czterdzieści sekund ktoś na świecie umiera na skutek samobójstwa. Co czterdzieści sekund ktoś zostaje i musi uporać się z poczuciem straty i żałoby.” 

Jedno z pierwszych zdań w powieści wystarczy, żeby zrozumieć, że to nie będzie łatwa lektura. Książka dotyka przede wszystkim tematu samobójstwa wśród nastolatków, tematu chorób psychicznych, ale także mówi o przyjaźni, miłości i dojrzewaniu. Jest to powieść bardzo poruszająca i ciężka – po jej zakończeniu wciąż nie mogę zebrać myśli. Zdecydowanie warto ją poznać. Polecam gorąco. Jestem pewna, że będziecie oczarowani.



Baśnie barda Beedle’a – J. K. Rowling – przeczytana 11 lipca 2017

Uwielbiam Harry’ego Potter’a od dzieciństwa! Obejrzałam wszystkie filmy, przeczytałam część książek – choć oczywiście, mam zamiar przeczytać wszystkie. Ale „Baśnie barda Beedle’a” mnie nie zauroczyły. Niestety, w niektórych momentach się nudziłam i to porządnie. Przeczytałam ze względu na sentyment do Potterowskiej serii i nie żałuję, że poznałam te historie… ale nie jest to nic porywającego i raczej nie polecam.







Ponad wszystko – Nicole Yoon – przeczytane 26 lipca 2017

Książka przeczytana ze względu na ekranizację (zwiastun –klik). Wyznaję przez większość czasu zasadę: najpierw książka, potem film. Zazwyczaj pierwowzór okazuje się lepszy, chociaż nie zawsze (patrz „13 powodów), ale bez względu na to, po prostu lepiej czuję się zaczynając od oryginalnej historii.








„Ponad wszystko” w wersji filmowej jeszcze nie widziałam, ale już po przeczytaniu wiem, że będę chciała to obejrzeć! Książka z pozoru może się wydawać banalna, przerysowana i skierowana tylko do młodzieży, ale im dalej w las, tym jest lepiej. Przemyślana, skłaniająca do refleksji i inspirująca – idealna na jeden wieczór, żeby następnego dnia wstać w lepszym nastroju. Uczy doceniać to, co się ma, a jednocześnie walczyć o jak najlepsze życie. Mówi o tym, żeby żyć naprawdę, a nie tylko funkcjonować. To jedno z moich ulubionych przesłań tej powieści.

To by było na tyle. Pozostawiam pytanie - Co Wy ciekawego przeczytaliście ostatnio? Może znacie coś z tego, co wymieniłam? :) I jak w ogóle podoba się Wam seria "Przeczytane"?
Dajcie znać w komentarzu!
Do następnego!

Komentarze

  1. Czytałam Potęgę Podświadomości i też jakoś do mnie nie przemówiła. Fajnie się Ciebie czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Baśnie czytałam, ale średnie dla mnie. ze dwie opowiastki mi sie spodobały.
    13 powodów ksiazka i serial ze mną.
    ja z kolei tez dosc szybko czytam, ale póki co mam na to czas.
    teraz za cel wzięłam sobie przeczytać wszystkie książki colleen hoover. i jak siadam do jej ksiazek to czytam w 3h. i dlatego siedze po nocach. hopeless czytalam od polnocy do 3:00 ! ale cudowna ksiazka. Ponad wszystko tez cudowna. czytałam i ogladalam film dla porównania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hopeless czytałam! A z książek Colleen Hoover najbardziej mi się podoba "Maybe Someday" :3

      Usuń
  3. A mnie potęga podświadomości poderwała mocno! W sensie, nie brałam wszystkiego aż tak do siebie, ale jest ona w miarę lekka. Drażniło mnie, że wiele rzeczy ciągle się powtarza, ale dla kogoś kto zaczyna przygodę z tym tematem może być dobrą pozycją! Też kocham Harrego, dobrze wiedzieć, że ta książka nie jest aż tak porywająca, przynajmniej jestem do przodu parę groszy:-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdybym przeczytała "Potęgę Podświadomości" jakieś dwa lata temu, to zrobiłaby na mnie dużo lepsze wrażenie. Po prostu znałam jej wartościowy przekaz już od jakiegoś czasu :D Cieszę się, że pomogłam zaoszczędzić pieniądze haha :D

      Usuń
  4. Nie czytałam żadnych z tych książek, bardzo ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej mogłam coś polecić/odradzić ;)

      Usuń
  5. Z tego ciekawego zestawu kojarzę tylko lalkę, a co do innych to jakoś nie przemawiają ale czytać fajnie się czytało twój wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zestaw książek ciekawy, bo różnorodny :D Odkąd zaczęłam pisać te podsumowania, łapię się na tym jak bardzo mieszam gatunki i style pisarskie :D W ogóle tego nie zauważałam :D

      Usuń
  6. O, również planuję przeczytać "Lalkę" i inne lektury. Niemniej reszta książek także mnie zainteresowała!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie umiem czytać książek w lato. Tak jakoś . Uwielbiam za to w jesienne wieczory 💕
    http://jestesbochcesz.blogspot.com/2017/08/cos-innego-nie-bezpiecznego.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to moim ulubionym momentem czytania książek jest powrót autobusem ze szkoły do domu :D Czasem żałuję, że ta trasa nie jest dłuższa, jakoś wtedy najłatwiej mi się skupić :)

      Usuń
  8. Potęga Podświadomości była dla mnie po prostu słaba, ale uważam ,że każdy obierze tę ksiązke inaczej. Każd jest inny i ma inny charakter więc dla jednych bedzie cudem a dla innych kolejna pozycja nie wnoszącą do życia niczego nowego. Reszty z Twojej listy nie czytałam, z wyjątkiem lalki, dawno temu w Liceum... kurde ale ja się wtedy wymęczyłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w "Lalce" zmęczył tylko początek... potem tak się wciągnęłam, że nie zauważyłam, kiedy skończyłam xD

      Usuń
  9. Podziwiam za przeczytanie Lalki. Tak sobie ostatnio myślałam, że przyjemnie byłoby wrócić do lektur szkolnych.

    Osobiście kusi mnie książka numer 1 i ostatnia pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powrót do lektur szkolnych - też planuję. Zwłaszcza do "W pustyni i w puszczy" bo... tylko tego nie przeczytałam :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…