Przejdź do głównej zawartości

Farbowanie + jak wygląda codzienna pielęgnacja moich włosów?

Przyznaję, że dbanie o włosy nie jest moją mocną stroną. Nigdy ich specjalnie nie lubiłam. Są cienkie, a naturalnie mają taki-nie-wiadomo-jaki „mysi” kolor, co zresztą ostatnio było coraz bardziej widoczne na zdjęciach. Odrosty były coraz dłuższe, a ja nic z tym nie robiłam.


Ale odrost nie był powodem mojego „niechlujstwa”, a w pełni przemyślanym działaniem. Po ostatnim rozjaśnianiu i farbowaniu włosy bardzo się osłabiły, zaczęły kruszyć i wypadać jeszcze częściej niż zazwyczaj. Bałam się, że kolejne szybkie farbowanie zostawi mnie… łysą.

Plan był prosty – poczekać, aż się odbudują i najwyżej wrócić do naturalnego koloru. W tym czasie odżywiać i nawilżać.


Fryzjerka poleciła mi odżywkę regenerującą z olejkiem arganowym od Mil Mil. Efekt był… niesamowity. Ogólnie produkty na bazie olejku arganowego prawie zawsze zdają egzamin – w tym wypadku moje włosy szybko się zregenerowały, stały bardziej miękkie i dużo łatwiejsze w rozczesywaniu. Odżywkę podlinkuję wam TUTAJ, jest duża pojemnościowo za naprawdę niską cenę, a jeśli chodzi o naprawę zniszczonych włosów… działa cuda!

Przeglądając stare zdjęcia utwierdziłam się w przekonaniu, że powrót do naturalnego koloru włosów naprawdę nie wchodzi w grę. Dobrze czuję się w blondzie i wolałam tego nie zmieniać na siłę.


Więc po kilku miesiącach odbudowy włosów w końcu, parę dni temu, zdecydowałam się na farbowanie. Osobiście uważam, że wyszło całkiem nieźle. Włosy są teraz jaśniejsze, co jest dla mnie zdecydowanie na plus. Dodatkowo fryzjerka zadbała o to, żeby zbytnio nie ucierpiały podczas farbowania – nie mam wrażenia, że znowu je osłabiłam czy spaliłam, tak jak było poprzednim razem.


Czego w tym momencie używam do codziennej pielęgnacji? Tak naprawdę trzech produktów. 

Pierwszy już wam przedstawiłam, odżywka sprawdza się genialnie, więc póki co mam zamiar nadal ją stosować (przynajmniej do końca opakowania, później może nadejdzie czas na coś nowego).


Poza tym stosuję ekspresową odżywkę regeneracyjną Schwarzkopf Gliss Kur tą tutaj – aktualnie do włosów ekstremalnie nadwyrężonych, ale nie jest to mój stały wybór. Testuję wszystkie odżywki z tej serii, idealnie sprawdzają się przed rozczesywaniem włosów, zarówno po umyciu jak i gdy np. były związane przed dłuższy czas i nie chcą się wyprostować.

Co do szamponu, to nie mam swojego ulubieńca. Tak jak wspomniałam we wstępie, nie przykładam tak dużej uwagi do dbania o włosy. Ogólnie na rzeczach urodowych znam się tyle co nic. Strasznie żałuję i postaram się to zmienić.



Jedyne co mogę polecić z szamponów – to TEN z fioletem z Joanny. Nie suszy włosów, a bardzo ładnie eliminuje żółty odcień. Dla wszystkich blondynek, czy to naturalnych czy farbowanych, taki produkt będzie jak znalazł ;)

To by było na tyle dzisiaj. Piszcie w komentarzach, co sądzicie o wpisach z tej kategorii i czy może macie coś, co byście mi poleciły, jeśli chodzi o pielęgnację włosów?

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Uwielbiam ta odżywke gliss kur, nie wyobrażam sobie rozczesania włosów bez niej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama chciałam pofarbować włosy, ale jakoś ten pomysł zszedł mi na tył głowy :) Narazie będę się cieszyć takimi włosami jakie mam i ich naturalnym kolorem
    wiktoriazuk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam zdjęcia i Twój naturalny kolor włosów bardzo Ci pasuje, więc faktycznie nie ma co zmieniać :D W moim przypadku nie miałam takiego szczęścia, w blond włosach czuję się dużo bardziej "sobą" :D

      Usuń
  3. Piękne masz włosy Kochana. Widać że dbasz o nie jak należy.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, chociaż do dbania "jak należy" dużo brakuje :)

      Usuń
  4. Piękne masz włosy i skorzystam z tg bo sama farbuje włosy i muszę o nie zadbać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Cieszę się, że mogłam coś doradzić ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…