nauka,  Rozwój

Moje ulubione APLIKACJE do NAUKI

Trzeci tydzień września za nami – rok szkolny rozpoczął się już w pełni. Przed uczniami jeszcze 9 ciężkich miesięcy kartkówek, sprawdzianów, odpowiedzi ustnych i prac domowych…
Na moim blogu już jakiś czas temu pojawił się wpis na temat sposobów zdobywania dobrych ocen. Jednak są to tylko triki – w obliczu ważnego sprawdzianu żadna „magia” nie działa. Trzeba się po prostu pouczyć. Brak drogi na skróty. 

Jest tylko jedno zasadnicze pytanie – chcesz poświęcić na naukę w domu 4 godziny ze swojego wolnego czasu czy godzinę? Wybierając pierwszą opcję, po prostu otwórz podręcznik i czytaj strona po stronie. Jeszcze raz. I jeszcze raz. W tym wypadku prawdopodobnie nawet 4 godziny to będzie za mało. I może kiedyś wejdzie do głowy – o ile wcześniej nie zaśniesz z nudów z głową na biurku.
Osobiście wybieram sprytniejszą opcję, dzięki której prawie wcale nie uczę się w domu, a mimo to jestem stypendystką i jedną z najlepszych uczennic w klasie. Są dwie główne zasady.
Pierwsza to intensywne i aktywne słuchanie na zajęciach. Odpowiadam na pytania nauczyciela, najważniejsze jest dla mnie zrozumienie tematu i zainteresowanie się nim. Tym aspektem zajmę się innym razem.
Druga część, ta pozaszkolna, to kreatywne sposoby nauki – na przykład mądre wykorzystywanie nowoczesnych technologii.Aplikacje na telefon to nie tylko Instagram i Snapchat. To także źródło wiedzy i sposób na maksymalnie ułatwiony proces zapamiętywania.
Dzisiaj chciałabym przedstawić wam kilka ulubionych aplikacji na telefon (pobrane na Androida ze sklepu Play, wszystkie darmowe), których używam zazwyczaj kilka razy w tygodniu.
1. Duolingo – chyba jedna z najbardziej znanych aplikacji do nauki języka obcego i zdecydowanie moja ulubiona. Przy rejestrowaniu się mamy możliwość wyboru poziomu znajomości języka. Zaczynamy od podstaw lub robimy test sprawdzający naszą wiedzę. Po polsku w tej aplikacji możemy uczyć się tylko języka angielskiego – innych języków, np. Niemieckiego czy Japońskiego, uczę się już z językiem angielskim w poleceniach. Na plus tej aplikacji jest duża ilość zadań oraz ich różnorodność – mamy naukę ze słuchu, wymowę, tłumaczenie, a także ustawianie słów w zdaniu w poprawnej kolejności. Minusem natomiast jest to, że w Duolingo mamy całkowicie inny tok nauczania niż w szkole, więc na sprawdzian z konkretnego działu raczej się nie przygotujemy.
2. Forest – czyli coś, co uwielbiam całym sercem (zwłaszcza po najnowszej aktualizacji, gdzie dodano nowe drzewka, słoneczniki i arbuzy!) Ale hej, zachwyty na bok i wytłumaczę najpierw o co w tej aplikacji biega. Otóż mamy swoje pole, kawałek łączki, na której możemy sadzić drzewa. Wybieramy rodzaj (początkowo mamy tylko jeden, ale podczas gry zbieramy punkty, za które możemy aktualizować wygląd naszych roślinek), ustawiamy czas (od 10 do 120 minut) i… odkładamy telefon na bok. Jeśli przez wyznaczony czas nie dotkniesz telefonu, Twoje drzewko urośnie, a Ty zbierzesz punkty. Natomiast jeśli dopadnie Cię nagła ochota skorzystania z Facebooka i przerwiesz działanie aplikacji – z Twojej roślinki zostanie sam „szkielet”, którego nie można usunąć z pola. A chyba nikt nie chce mieć na działeczce martwych drzew, hm?
Ta aplikacja nie wpływa bezpośrednio na poziom Twojej wiedzy, ale dzięki jej stosowaniu zdecydowanie skrócisz czas nauki. Eliminujesz jeden z najgorszych rozpraszaczy – Twój telefon. Masz motywację, żeby odłożyć go na bok i poświęcić te kilkadziesiąt minut na pracę domową lub przygotowanie się na sprawdzian.
3. Photomath – duża część z nas ma problem z „królową nauk”, większy niż z innymi przedmiotami. Ja tak samo. Staram się matematykę zrozumieć na różne sposoby, o których może napiszę osobny tekst. Póki co, skupmy się na Photomath, czyli najlepszej aplikacji do sprawdzania rozwiązań różnych zadań. Osobiście nie stosuję jej jako „ściągi” przy pracach domowych, a raczej jako łatwy sposób zorientowania się, czy mój wynik jest poprawny. Aplikacja ta pozwala na zeskanowanie równania, podaje wynik, a po rozwinięciu wszystkie kroki prowadzące do tego wyniku. Rozrysuje nawet wykres funkcji, poda dziedzinę i miejsca zerowe! Obsługa Photomath jest bardzo intuicyjna, do zeskanowanego wzoru można ręcznie dodawać poprawki. Aplikacja bez problemu ogarnia kolejność wykonywania działań, liczenie potęg i pierwiastków, uwzględnia wszystkie nawiasy – na podstawowym kalkulatorze nie mamy szans na uzyskanie takiego efektu.
4. Quiz House – aplikacja od kanału YouTube’owego Matura to Bzdura. Uwielbiam wszelkiego rodzaju quizy, jednak zazwyczaj opierają się one na losowych pytaniach z kategorii „może przyda Ci się w życiu, ale raczej nie sądzę”. Nazwiska aktorów, daty dziwnych wydarzeń, a każde kolejne pytanie o całkowicie innej tematyce. W Quiz House mamy podział na kategorie, między innymi według przedmiotów szkolnych. Dzięki temu możemy ogarnąć podstawy (i nie tylko) języka Polskiego, Angielskiego czy Geografii. Aplikacja powstała niedawno, póki co się rozkręca. Większość kategorii ma dopiero po 1000 pytań, a to duży plus, bo możemy spokojnie przyswoić sobie wiedzę, dzięki ciągłemu powtarzaniu. Z tego co zdążyłam zauważyć – pytania na które odpowiadam poprawnie nie pojawiają się zbyt często, natomiast powtarzają się te, na które nie znałam odpowiedzi. Coś jak z fiszkami. Ostatni duży plus tej aplikacji – można grać samemu. Najpopularniejsze quizy działają tylko wtedy, gdy masz dostęp do internetu i możesz zmierzyć się z kimś przez sieć. W tym wypadku jedyny gracz, którego potrzebujesz – to Ty sam.
5. World Map Quiz – coś, co na moim kierunku jest zdecydowanie potrzebne (rozszerzona geografia pozdrawia!) Znajomość WSZYSTKICH krajów i WSZYSTKICH stolic świata może być wyzwaniem. Raz zdobyta wiedza nie pozostaje z człowiekiem na zawsze – należy powtarzać, powtarzać… i jeszcze raz powtarzać. Do tego właśnie służy mi World Map Quiz. Myślę, że gdyby nie ta aplikacja, już dawno zapomniałabym jak nazywa się stolica RPA oraz w którym dokładnie miejscu na mapie leży Uzbekistan. A takich rzeczy nie mogę zapominać – zwłaszcza przed maturą, gdzie możliwie będę potrzebowała tej wiedzy.
I to koniec rankingu – tych aplikacji możemy używać w drodze na autobus rano, na przerwach lub podczas odrabiania prac domowych. I nawet mimo mojej miłości do papieru i klasycznych notatek, widzę naprawdę dużo dobrego w wykorzystywaniu swojego telefonu do nauki.
Znacie coś jeszcze, co moglibyście mi polecić? Korzystacie z czegoś, co wymieniłam?
Dajcie znać w komentarzu i…

Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska
Przypominam również o rozdaniu – czas do 30 września! WYGRAJ KSIĄŻKĘ!