Przejdź do głównej zawartości

Przeczytane #5 - o szkolnych dręczycielach, nietolerancji i lisach

Sierpień był słabym miesiącem na czytanie. We wrześniu trochę się rozpędziłam, ale do granic moich możliwości jeszcze daleko. Nie wiem czy kiedykolwiek do nich dotrę – w dzieciństwie banalnie proste było spędzanie 5 godzin dziennie w powieściach. Teraz cieszę się jak znajdę na to 40 minut wolnego.


Niemniej jednak, książki w piątej części serii „Przeczytane” są… naprawdę bardzo dobre. Raczej na żadnej się nie zawiodłam – najniższa ocena to jakieś 8/10. Mogę być zadowolona, że wszystkie poświęcone na czytanie godziny w ostatnim czasie spożytkowałam bardzo rozsądnie. Każda historia dała mi sporo do myślenia – o życiu, przyjaźni, wdzięczności, tolerancji i byciu dobrym człowiekiem.

Nie będzie przydługiego wstępu. Zaczynamy!

Milion cudownych listów - Jodi Ann Bickley - przeczytana 9 sierpnia 2017

One million lovely letters – jest to projekt, stworzony przez Jodi Ann Bickley, dzięki któremu wysłała ona dziesiątki tysięcy listów do ludzi z całego świata, którzy potrzebowali ciepłego słowa, wsparcia lub po prostu zrozumienia. Autorka w swojej książce opowiada o chorobie, która całkowicie zmieniła jej życie i relacje z bliskimi. Ciężko streścić to w kilku słowach, jednak warto tę historię poznać. Jodi jest kimś, kto swoje własne cierpienie i trudności przeobraził w coś niesamowitego, co pomogło wielu ludziom. I chociaż może się wydawać, że zwykłe „dasz radę!” napisane przez obcą osobę z drugiego końca świata, niewiele zmienia… to tak naprawdę zmienia, i to bardzo dużo.

Ta książka, a właściwie sama idea „cudownych listów” daje pozytywnego kopniaka, aby być lepszym człowiekiem dla innych, a także wobec samego siebie. Uczy wdzięczności i pokory.


If you would like a letter you can email me at : onemillionlovelyletters@gmail.com

Jeśli ktoś z was chciałby na własnej skórze sprawdzić projekt – powyżej macie maila, na którego (po angielsku) wystarczy wysłać swój adres, a także powód – dlaczego potrzebujecie małego wsparcia?

Pax - Sara Pennypacker - przeczytana 27 sierpnia 2017

Im człowiek dalej jest od natury – tym bardziej chce do niej wrócić. Z tego powodu ostatnio tak wiele motywów kwiatowych w modzie, powrót do naturalnego odżywiania, a także… książki i filmy dotyczące natury i zwierząt. „Pax” to powieść o… lisie oswojonym przez człowieka. I choć może się wydawać to skądś znajome (hm… Mały Książe?), to tak naprawdę tematyka poruszona w powieści jest czymś całkowicie nowym. Chłopiec porzuca lisa, a zwierzak musi nie tylko odnaleźć się w swoim nowym (teoretycznie naturalnym) środowisku, ale na dodatek uchronić się przed niszczącą świat (i las) wojną.

„Jest taka choroba, która czasem dopada lisy. Sprawia, że przestają być sobą i atakują obcych. Wojna to taka choroba tylko u ludzi. […] Tam, gdzie żyłem z ludźmi, kiedyś przyszła wojna. Wszystko zostało zniszczone. Wszędzie był ogień. Śmierć dosięgła nie tylko zarażonych wojną dorosłych samców, ale też dzieci, matki, stare osobniki ich własnego gatunku. Wszystkie zwierzęta. Ludzie zarażeni tą chorobą niszczą wszystko na swojej drodze.”


Wizja ludzi „zarażonych wojną” oczami lisa skłania do dużej refleksji. Książka jest smutna, porusza i wywołuje łzy, ale zarazem jest przepełniona nadzieją. Warta polecenia – zarówno młodszym jak i starszym.

Dalila - Jason Donald - przeczytana 9 września 2017

W skrócie: książka o tym, jak uprzedzenia rasowe działają we współczesnym świecie. O tym, jak młoda, wykształcona kobieta z Kenii w ucieczce do Wielkiej Brytanii szuka bezpiecznego azylu, a spotyka się z wrogością.


Tę książkę otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa Kobiecego. Z tego powodu powstał na jej temat osobny wpis, w którym nie tylko możecie przeczytać więcej, ale także wygrać własny egzemplarz w rozdaniu – jeszcze przez dwa dni! Z tego powodu serdecznie zapraszam na tekst o imigrantce, którą powinieneś poznać.

7 dni - Eve Ainsworth - przeczytana 13 września 2017

Do wielkiej zmiany w życiu człowieka nie potrzeba lat – czasem wystarczy siedem dni. Nie, ta książka z motywacją nie ma nic wspólnego, ale znowu z transformacją w bardziej dobrego i empatycznego człowieka. Powieść opowiada historię Jess, młodej dziewczyny, zastraszanej przez brutalne koleżanki z klasy. Zarówno jej szkoła, jak i dom, nie są dla niej oparciem.

Jedna z jej oprawczyń, Kez, również nie ma łatwego życia. Pociesza ją fakt, że jest lepsza od osób, które sama dręczy – przynajmniej tak myśli…

Ta książka jest odrobinę słabsza niż pozostałe w tym zestawieniu. Mam wrażenie, że stworzona do trochę młodszego odbiorcy – raczej 14-15 lat, a nie prawie 20. Cóż, bardzo często jeszcze chwytam za książki dla młodzieży – po prostu je lubię. W tym wypadku jednak wszystko było zbyt wyolbrzymione, zbyt nadmuchane, rozmowy wydawały się nienaturalne, pewne sytuacje także.

Nie zmienia to jednak tego, że przekaz książki jest bardzo mądry i wartościowy. Czy oprawca może okazać się również ofiarą? Czy cierpienie to oznaka słabości? Czy piękny dom to szczęśliwy dom? Nie ma tu podziału na dobrych i złych – są dwa punkty widzenia, dzięki którym możemy poznać historię dokładnie.

Zabić Drozda - Harper Lee - przeczytana 25 września 2017

Klasyka literatury, którą przeczytałam dopiero teraz. Cóż, większość klasyków jeszcze przede mną. Ale coś czuję, że po skończeniu tej powieści, będę sięgała po nie częściej.

Lata 30 XX wieku. Stany Zjednoczone. W małym miasteczku na południu żyje Skaut – kilkuletnia dziewczynka, chłopczyca, rozbójnik, z bratem Jemem oraz ojcem Atticusem – prawnikiem. Ich historia podzielona jest na dwie części – w pierwszej obserwujemy zabawę dzieci, ich pierwsze dni w szkole, a także próbę wyciągnięcia z domu tajemniczego sąsiada. Wszystko to może się wydawać nieistotne na pierwszy rzut oka – z drugiej strony każde wydarzenie buduje osobowość młodych ludzi i prowadzi do głównego wątku…


Części drugiej. Sprawy w sądzie oskarżonego o gwałt czarnoskórego mężczyzny. W świecie, w którym rasizm jest tak głęboko zakorzeniony w sercu społeczeństwa, sprawiedliwość napotyka ogromną barierę.

Myślę, że jest tylko jeden rodzaj ludzi. Ludzie.

Opowieść pisana z punktu widzenia dziecka, tylko pozornie odzwierciedla idealny świat dzieciństwa. Powieść jest ciężka, niesie wiele moralnych wartości, ale z drugiej strony jest napisana lekkim językiem – w końcu narratorką jest mała dziewczynka.

Moją ulubioną postacią jest niezaprzeczalnie Atticus. Temu, kto przeczyta, nie trzeba tłumaczyć dlaczego. Mądrość, którą próbuje przekazać dzieciom, przekazuje także prosto w serce czytelnika.

Strzelaj więc sobie, ile chcesz, do sójek, jeżeli ci nie za trudno je trafić, tylko pamiętaj, że grzechem jest zabić drozda.

Wesele - Stanisław Wyspiański - przeczytana 27 września 2017

Moja największa zmora tego miesiąca. Niektóre lektury lubię (jak „Lalkę”), niektóre jakoś zniosłam (jak „Cierpienia młodego Wertera”). Wyspiański jednak ma dar to usypiania i zniechęcania do siebie odbiorcy. Rozumiem, że w kanonie lektur znajdują się dzieła, które mają przybliżyć klimat epoki, aktualną problematykę i tym podobne. Dlatego „Wesele” skończyłam. Jednak nie potrafię go docenić – przykro mi.


Tyle na dzisiaj. Sporo o nietolerancji. Sporo o rasizmie, wyśmiewaniu i opuszczeniu. Sporo o tematyce zła tego świata. Jednak każda z powieści zostawiła mnie lepszą, niż byłam przed jej przeczytaniem.

A to chyba świadczy, że warto po nie sięgnąć.

Czytaliście którąś z powyższych? Polecacie coś na długie, jesienne wieczory?

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. najbardziej mnie zainspirowało 1000 listów. chyba po nie sięgnę, zwłaszcza przy tej naszej mało zachęcającej teraz pogodzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, w te niesprzyjające jesienne wieczoru najlepiej sięgnąć po książkę!

      Usuń
  2. Z tego wszystkiego kojarzę tylko wesele a do innych to bym rozbił na kilka wpisów. Tak by można było skupić się na jednej góra dwa. Ale i tak wyrobiłaś się z tym wyzwaniem opisaniem tylu książek w jednym wpisie. Dużo czytasz i rozwijasz się. mądrą dziewczyną jesteś jak zauważyłem i mądre wpisy robisz.

    Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nie chciałabym recenzować każdej książki z osobna - seria "Przeczytane" pełni rolę luźnych podsumowań :D Recenzować mogę tylko naprawdę świetne pozycje :)

      Usuń
  3. Ja chyba wesele miałem za lekture, nie pamietam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba od dawna jest w kanonie lektur, szybko jej nie wyrzucą ;)

      Usuń
  4. Czytałam jedynie Wesele w liceum. A pierwsza pozycja chyba by mi się nie spodobała skoro piszesz, że jest napisana językiem dla 14 - 15 latka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza nie, chodziło o "7 dni" ;) Pierwsza jak najbardziej wymaga dojrzałego odbiorcy :D Cóż, ja nieraz lubię popatrzeć z perspektywy nastolatka i porównać swoje myślenie z kiedyś do tego z teraz.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …