Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego warto obejrzeć Rick and Morty?

Jestem ogromnym świrem na punkcie seriali. Oglądam ich mnóstwo, a lista „do obejrzenia” cały czas się powiększa. Ale głównym powodem mojego wariactwa nie jest ilość obejrzanych pozycji, a raczej zaangażowanie – nawet po skończeniu serii. Wyszukuję obrazki na Pintereście. Pamiętam najważniejsze cytaty i sceny, a potem często nawiązuję do tych wątków w rozmowie z kimś. Ogólnie o ulubionych serialach mogłabym rozmawiać godzinami!


Jestem jednak w tyle z kreskówkami. South Park, Simpsonowie czy nawet Adventure Time są mi kompletne obce, chociaż teoretycznie to klasyki gatunku. Za oglądanie seriali animowanych zabrałam się od końca – od jednej z nowszych produkcji.


RICK AND MORTY

Słyszeliście o tym?

Jeśli nie, to mam zamiar was namówić do obejrzenia, bo co jak co… ale ten serial wywrócił wszystko do góry nogami. I stał się jednym z moich ulubieńców.

(Postaram się zawrzeć moje zachwyty w kilku logicznych punktach. Na co dzień nie jestem taka poukładana – jak coś kocham to bez wyraźnego powodu i całym sercem!)

Numer jeden – ciekawe, oryginalne postacie, które wywołują w nas całą gamę emocji! Są prawdziwi, mają swoje zalety i całą masę wad.

Na czele stoi genialny alkoholik-naukowiec Rick oraz jego durnowaty i bojaźliwy wnuk Morty. Poza tym mamy jeszcze Summer – siostrę Morty’ego, typową nastolatkę, która marzy o wielkiej popularności (ale na całe szczęście potrafi też czasem pomyśleć), mamę Beth – genialną, choć niespełnioną panią doktor od końskich serc (wiem jak to brzmi…) i Jerry’ego – jej męża nieudacznika i chyba najmniej lubianą przeze mnie postać.


Unikatowi, niepowtarzalni, a w ich reakcjach na pewne życiowe sytuacje możemy odnaleźć siebie. Czasem nas to cieszy, czasem dołuje, ale jedno jest pewne – dzięki temu przywiązujemy się do postaci jeszcze mocniej.

Po drugie – wszystko trzyma się kupy. Większość kreskówek z odcinka na odcinek pokazuje całkowicie inną historię. Postaci są wprawdzie te same, ich miejsce zamieszkania też, ale prócz pojedynczych wątków nie mamy niczego, co mogłoby spajać fabułę.


W przypadku Ricka i Morty’ego takim spoiwem jest Zły Morty. W pierwszym sezonie wprawdzie się nie pojawił (chyba…?), ale od drugiego sezonu ciągle mamy jakieś wzmianki na ten temat. Mam wrażenie, że ten wątek w kolejnych sezonach dynamicznie się rozwinie i przejmie dowództwo nad pobocznymi przygodami głównych bohaterów.


Dlaczego warto, numer trzy – przemyślenia filozoficzne. I cóż… część z was, która zna ten serial, może potraktować argument niepoważnie.

Są dwa stronnictwa: tych, którzy uważają, że pod komediową treścią znajdują się głębsze przekazy oraz tych, którzy uważają, że dopisywanie kreskówce filozofii na temat egzystencji jest co najmniej śmieszne.

Osobiście stoję gdzieś pomiędzy, choć bliżej tej pierwszej grupy. Rick i Morty wykorzystuje pewne filozoficzne „rozkminy” w wielu odcinkach i dla ludzi z otwartym, szeroko myślącym umysłem – jest to zwyczajnie widoczne.


Wplatanie takich treści między wulgarne, komiczne i brutalne sceny to moim zdaniem jedna z zalet tej produkcji. Ale! Uważam także, że nie ma sensu wywyższać filozofii w serialu jako czegoś niesłychanego – ot, taki smaczek.

Przedostatni, banalny powód – masz na to czas! Powinieneś obejrzeć Ricka i Morty’ego, bo w porównaniu do pozostałych wartych polecenia produkcji… ta jest po prostu krótka! Odcinki trwają 20 minut, a nie 50 (czy nawet 1,5 godziny jak w Sherlocku). Możesz obejrzeć kawałek na telefonie podczas jazdy autobusem, w drodze do szkoły/uczelni/pracy. Na nudnej lekcji czy zastępstwie w bibliotece też się nada! :D


And last but not least - Justin Roiland! Podkłada on głos obydwu naszym głównym bohaterom oraz wieeeelu innym postaciom. Jeżeli nigdy nie słyszeliście rozmowy Ricka i Morty’ego – wstawię wam tutaj fragment.


To co ten gość robi ze swoim głosem jest po prostu świetne. Kolejny smaczek, który uprzyjemnia oglądanie.

I to by było na tyle – choć ochów i achów mogłoby być zdecydowanie więcej! Wymieniłam te główne, mam nadzieję, że was zachęciłam. Odpalcie pierwszy odcinek i sami sprawdźcie. A może już jesteście tak samo ześwirowani na punkcie Rick and Morty? Dajcie znać! :)


Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Nie jestem fanką seriali, nie oglądam i jakoś nie mogę się zabrać.
    Zachęciłaś mnie, miałaś to na celu i udało się, haha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Cię zachęciłam to super :) Do usług ;)

      Usuń
  2. Ja tak samo jak Ty jestem "serialomaniaczką" i na pewno dodam go do swojej listy :D

    nouw.com/roksanaryszkiewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się jeśli Cię do tego zachęciłam! :D

      Usuń
  3. mam kilka swoim ulubionych Polskich seriali

    zacznij https://hyggelifestyle.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio cały czas mi to poleca moja przyjaciółka... Chyba kiedyś obejrzę. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …