Przejdź do głównej zawartości

Przepis na DYNIĘ - Makaron z sosem serowo-dyniowym!

Dynia to jedno z moich ulubionych warzyw – jeżeli nie ulubione. Osobiście przyrządzam ją na wszelkie możliwe sposoby – zarówno słodko, jak i wytrawnie. Jest najlepszym składnikiem do ciast, babeczek, śniadań (owsianka z dynią!), sałatek i makaronów.

Właśnie to ostatnie wymienione jej zastosowanie przetestowałam niedawno. I wyszło tak pysznie, że nie mogłam się tym z wami nie podzielić. Przepisy na tym blogu nie będą pojawiały się zbyt często, jednak z racji jesieni, kilka sezonowych potraw się pojawi!


Makaron z sosem dyniowo-serowym, ze zdecydowaną przewagą dyni nad serem, to danie zdrowe, banalnie proste i szybkie w przygotowaniu (nie licząc czasu pieczenia się dyni). Dzięki głównemu składnikowi sosu dostarczamy swojemu ciału bardzo dużo witaminy A i beta karotenu – mikroskładników niezbędnych, do prawidłowego działania naszego wzroku i serca. Wpływają one też na nasz wygląd zewnętrzny – skóra, włosy i paznokcie na pewno wam za to podziękują!

Co do dodatku nabiału – cóż, nie jestem ogromną fanką, na co dzień staram się unikać mleka i jego przetworów. Wychodzę jednak z założenia, że to dawka czyni truciznę. Nie mam nietolerancji pokarmowych, a moi bliscy nie bronią się przed dodatkiem śmietanki czy sera.

Początkowo przepis zaczerpnęłam z Jadłonomii: Szybkie tagliatelle z dyniowym sosem, a następnie zmodyfikowałam go dzięki inspiracji Madame Edith: Makaron z sosem dyniowym i własnej inwencji twórczej. Mam nadzieję, że ta wersja przypadnie wam do gustu ;)

Składniki:

1 szklanka purée z dyni
500 gram dowolnego makaronu – w moim przypadku Cavatappi
5 suszonych pomidorów w oleju – można dać więcej
Spora szczypta gałki muszkatołowej
Pieprz
Sól
Śmietana 18% - dodałam na oko, coś około 3-4 łyżek
Starty ser żółty – w moim przypadku zwykła Gouda, bo właśnie to miałam w lodówce.


Wykonanie:

*Purée z dyni – prosty sposób na przyrządzenie dyni, którą potem można wykorzystać do wielu dań. Dynię przekroić na pół (bez obierania) i wydrążyć pestki dokładnie nożem i łyżką. Oczyszczone kawałki dyni ułożyć skórą do dołu na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika i piec przez około godzinę w temperaturze 200 stopni – do czasu, aż dynia będzie miękka. Po wyjęciu łyżką wydrążamy wnętrze dyni i miksujemy blenderem na gładkie puree. Wykorzystujemy od razu lub przechowujemy w lodówce.

Ja miałam dość sporą dynię, dlatego upiekłam całą, jednak większą jej część schowałam do lodówki na później – do owsianek, koktajli i ciast.

1. W dużym garnku gotujemy makaron zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu – ja najbardziej lubię al dente.


2. W międzyczasie dodać do blendera wcześniej przygotowaną dynię, suszone pomidory, przyprawy, śmietanę i trochę żółtego sera. Zmiksować wszystko na gładki mus, doprawiać do smaku.


3.  Ugotowany makaron odcedzić, wrzucić z powrotem do garnka i dodać przygotowany sos. Wszystko szybko i dokładnie wymieszać, podgrzewając na minimalnym ogniu.

Dodatek sera ma sprawić, że sos będzie się ciągnął – więc jeśli dodaliście za mało, możecie go w tym momencie dorzucić. Z doświadczenia wiem, że wystarczy garść, żeby ser zdominował smak i konsystencję potrawy.

4.       Po podgrzaniu wyłożyć na talerz i… zajadać się! Smacznego!


Do następnego!

 Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Trochę jest tych składników ale jest do zrobienia. Można kiedyś spróbować tego dania. Pomysłowe danie i smacznie wyglądające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie jest zbyt skomplikowane :D Jedna z szybszych propozycji obiadowych, bez stosowania sosów ze słoiczków, torebek, itp :)

      Usuń
  2. Próbowałam z pierwszej ręki i bardzo mi smakowało 💓

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda bardzo apetycznie. Świderki do tego dania pasują
    idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kształt makaronu nie gra aż tak dużej roli - chociaż mnie osobiście zawsze lepiej je się potrawę (jakąkolwiek) z grubszym makaronem :)

      Usuń
  4. O dyńkę to ja lubię w każdej postaci :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…