Uncategorized

Postanowienia Noworoczne – co zrobić w grudniu, żeby się spełniły?

Do Nowego Roku został ledwo miesiąc. 30 dni może wydawać się długim okresem czasu, ale tak nie jest. Obudzicie się w Sylwestra z pytaniem „Już?” i wrażeniem, że dopiero co wczoraj był koniec listopada.
Nie tylko Wam tak czas umyka. Sama pod koniec każdego miesiąca jestem zszokowana jak to wszystko szybko zleciało. Pęd życia jest ogromny, a im jestem starsza – tym jest gorzej. Nie o tym jednak miałam dzisiaj pisać.

Postanowienia noworoczne to zjawisko, do którego ludzie mają bardzo skrajne podejścia. Dla jednych jest to coś idiotycznego i irytującego. Wielkie natężenie ludzi na siłowni w styczniu – co z tego, skoro większość z nich odpadnie w lutym? Tego podejścia nie popieram. Oczywiście uważam, że pozytywne zmiany w swoim życiu można wprowadzać niezależnie od pory roku. Ale jednak ten pierwszy stycznia to taki „kopniak” – niektórzy go czasem potrzebują. I nawet jeśli 90% osób zrezygnuje, to w końcu zawsze zostanie te 10%. Zazwyczaj  ja sama znajduję się w tej dziesiątce, a noworoczny zapał potrafię przekształcić w genialne efekty.

Dla mnie także każdy kolejny rok to „nowy rozdział”. Już tłumaczę – staram się domykać większość projektów, postanowień i ubiegłorocznych planów w grudniu. Wraz z początkiem roku zaczynam skupiać się na czymś nowym. I to także jest świetne, bo dzięki temu życie może stać się pełne wrażeń – próbując czegoś całkowicie innego, można znaleźć w tym wielką pasję. Właśnie tak było z blogiem.

DLACZEGO LUDZIOM NIE UDAJE SIĘ REALIZACJA NOWOROCZNYCH POSTANOWIEŃ?

Powodów może być kilka. Przede wszystkim słaba motywacja – jeśli czegoś tak naprawdę nie potrzebujesz, to po co się wysilasz? Po drugie – zbyt duża ilość trudnych postanowień. Zwłaszcza, jeśli wszystkie planujesz wykonać w styczniu. Niedokładne rozplanowanie działań także jest ogromną przeszkodą. A nawet – zapominanie o postanowieniach! Bo przecież kto by pomyślał, że noworoczne plany wypadałoby gdzieś zapisać…

PORADNIK TWORZENIA DOBRYCH POSTANOWIEŃ

Tego typu tekst wrzucę na bloga pod koniec grudnia – wtedy pojawi się tu odnośnik. Ogólnie tematyka tworzenia postanowień i trzymania się ich (przez czas dłuższy niż kilka dni) jest baaaardzo obszerna. Dajcie więc znać w komentarzu jakie zagadnienia powinnam w tej kwestii omówić. Czy bardziej interesuje was jak wytrwać w postanowieniach czy jak je skutecznie formułować? A może chcecie poznać kilka moich? Wszystkie pomysły wezmę pod uwagę!

Wolę pisać o tym bliżej nowego roku, żebyście mogli łatwiej zapamiętać i wprowadzić zmiany u siebie.

CO JEDNAK MOŻNA ZROBIĆ JUŻ W GRUDNIU?

Bo wierzcie mi lub nie – można zrobić sporo dobrego! Oto lista rzeczy, które ułatwią nam wejście w Nowy Rok z naszymi postanowieniami.

PRZESZŁOŚĆ ZOSTAW DALEKO W TYLE…

Przede wszystkim – jak wspomniałam wcześniej – domykanie poprzedniego roku. Jeśli macie listy zeszłorocznych postanowień – sprawdźcie, czy nie ma czegoś, co moglibyście wykonać jeszcze w grudniu. Osobiście lubię czytać zaległe książki przed końcem starego roku – ale jest to tylko moje małe zboczenie. Najważniejsze jest dopilnowanie, aby dawne plany (jeśli to możliwe) pozostawić za sobą.
 

… ZWŁASZCZA RZECZY, KTÓRE ŚCIĄGAJĄ CIĘ W DÓŁ

Zły nawyk, który może przeszkodzić Ci w realizacji noworocznych postanowień. Znajomi, którzy zamiast Cię motywować, za każdym razem podcinają Ci skrzydła. Od tego powinieneś się kompletnie odciąć. Ze znajomymi miałam już kilka negatywnych doświadczeń – właśnie z tego powodu jest ich tak niewiele. Liczy się jakość, a nie ilość. Jeśli czujesz, że ktoś swoimi słowami powstrzymuje Cię w pewien sposób przed realizację celów – najpierw w tą osobą porozmawiaj. Może ona kompletnie nie zauważać działania swoich słów. Jeśli jednak się nie uda… pamiętaj, że szacunek do siebie to coś najważniejszego. Żadna przyjaźń nie jest warta zaniedbywania samego siebie.

BEZ KALENDARZA ANI RUSZ

W moim przypadku dobry kalendarz to podstawa. Musi być duży, papierowy (żadna aplikacja nie daje mi tyle satysfakcji, co papier) i powinien oferować jak największą swobodę pisania. Bez udziwnień, ale zdecydowanie estetyczny! W czymś brzydkim zwyczajnie ciężko się notuje.
Aktualnie mam dziennik roku szkolnego z Biedronki, więc może służyć mi do września 2018 roku.
Jeśli nie masz jeszcze kalendarza, podsyłam wam kilka propozycji:
KLIK! – genialna okładka! Sporo miejsca na zapiski, sama z chęcią bym skorzystała

KLIK! – coś dla tych, którzy nie potrzebują zbyt dużo. Wystarczy, żeby wpisać po dwa zadania na każdy kolejny dzień. Większe planowanie wymaga jednak większego planera.

KLIK! – klasyczny, biała okładka i zwyczajne wnętrze. Ale ma swój urok 🙂

A także piękne zeszyty– idealnie do prowadzenia Bullet Journal, czyli dziennika, którzy tworzymy całkowicie samemu. Osobiście bawię się z nauką czcionek, rysowaniem miniaturowych obrazków i pięknych tabelek, więc bardzo możliwe, że po zakończeniu obecnego kalendarza, stworzę swój jedyny i niepowtarzalny właśnie w takim zeszycie:
KLIK!– najlepsza okładka jaką znalazłam! Jak na zeszyt jest dosyć drogi, ale jeśli przez cały rok ma się go używać z przyjemnością… Czasem warto więcej wydać.
KLIK!– humorystyczne okładki, fajne wnętrze. Czego chcieć więcej?

Wszystkie linki są z Ali. Mały dodatek – zamawiając przez Refunder dostajecie prawie 3% zwrotu 😉

Dobra, tak dużo o kalendarzach, ale wciąż nie wytłumaczyłam po co? Bez dobrego planu nasze postanowienia w większości przypadków się nie powiodą. Jeżeli naszym postanowieniem jest (bardzo popularne) zrzucenie kilku kilogramów, to warto zapisać w które dni i o jakiej godzinie idziemy na siłownię. W kalendarzu możemy wpisać listę zakupów na dany dzień – tak, aby nagły głód na mieście nie sprawił, że rzucimy się w drzwi cukierni. Możemy wyznaczyć sobie „stopnie”, które chcemy w danym czasie osiągnąć. W końcu 5 kg nie zgubimy w jeden dzień, a stopniowo. 15 stycznia planujemy zobaczyć -1kg na wadze. Po dwóch tygodniach kolejny kg. Dzięki zapisywaniu mamy dostęp do własnych postępów. Co poszło dobrze? A co należy poprawić?

To tylko część korzyści, jakie daje nam dobrze prowadzony kalendarz. Mam nadzieję, że trochę Cię przekonałam.

A MOŻE JUŻ TERAZ ZRÓB MAŁY KROK?

Znowu odniosę się do postanowienia związanego ze zgubieniem wagi, bo to najczęściej deklarowane postanowienie. Wyobraź sobie jak dużą zmianą będzie w styczniu porzucenie jedzenia słodyczy i fast foodów, częstsze wychodzenie na spacery, ćwiczenia na siłowni, picie większej ilości wody i przygotowywanie nowych, zdrowszych potraw. Wszystko na raz – mnie by to osobiście przeraziło.
Dlatego każde swoje działanie wprowadzam stopniowo. Najpierw zapanuj nad jednym nawykiem, a potem będziesz walczył z drugim. A co jeśli wcale nie musisz czekać do stycznia, żeby zrobić jeden mały krok do przodu?

Bo nie musisz.

Spróbuj odrzucić słodycze i fast foody na ten miesiąc. Tylko tyle i aż tyle. W styczniu pozostanie Ci znacznie mniejsza ilość zmian, a na dodatek będziesz już zmobilizowany – w końcu wziąłeś potężny rozpęd jeszcze przed oficjalnym startem!

POCZUJ WDZIĘCZNOŚĆ

Tak po prostu. To zawsze działa pozytywnie. Nie wchodź w Nowy Rok z myślą „tamten był beznadziejny, to teraz musi być lepiej”. Nagle coś się sypnie (zawsze prędzej czy później się sypie), a cała Twoja mobilizacja pójdzie w niepamięć.

Poczuj wdzięczność za Stary Rok. Za to, co zrobiłeś, jaką wiedzę zdobyłeś, czego Cię ten czas nauczył. Bądź wdzięczny, że masz możliwość każdy dzień zaczynać z entuzjazmem, jakby był Twoim pierwszym. I działać z takim uporem, jakby miał być ostatnim. Bądź wdzięczny za „świeżą kartę” i mocnego kopa motywacji. Bądź wdzięczny za każdą porażkę, która była i jeszcze przyjdzie, bo w końcu możesz się z niej wiele nauczyć. Bądź wdzięczny za siłę, którą masz w sobie, by wstać po największym upadku.

Ćwiczenie wdzięczności jest genialne. Polecam za każdym razem.

To by było na tyle na dzisiaj – mam nadzieję, że ten tekst zostanie wam w jakiś sposób w pamięci!

Cudownego grudnia wam życzę!
I do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska