Przejdź do głównej zawartości

Za co kocham musicale? Ranking ulubieńców!

Kocham musicale. Można powiedzieć, że mam trochę świra na ich punkcie – jak coś kocham to całą sobą i tak jest też w tym przypadku. Wspomniałam o tym ostatnio w 50 najważniejszych faktach o mnie (dokładnie około 40 punktu, jeśli ktoś chce poszukać)

Mój gust muzyczny przeszedł niesamowitą transformację i od czasów gimnazjum zmienił się już kilkanaście razy. Jednak coś, co było niezmienne, to wrażliwość na genialne teksty. Słowa, często bardziej od samej muzyki, wpływały na moje uczucia odnośnie danego utworu. Myślę, że głównie z tego powodu ostatecznie trafiłam w sidła miłości do musicalu – na scenie liczy się przede wszystkim treść. Historia, która obok melodii, ma zostać opowiedziana.


W ostatnich miesiącach odkryłam prawdziwe perełki. Ktoś zainteresowany musicalami granymi aktualnie na Broadway’u może nie być zaskoczony moim rankingiem. Jeśli jesteś jedną z tych osób, koniecznie zostaw po sobie ślad w komentarzu ;)

Jednak przede wszystkim mam nadzieję, że tych, którzy od teatru (oraz filmowej wersji musicalu) uciekają, skutecznie namówię do zapoznania się z moimi ulubieńcami. To co? Zaczynamy!
Jeszcze małe słówko wstępu: większość moich ulubionych musicali jest anglojęzyczna, ale postaram się poszukać i wrzucić wam wersję przynajmniej z polskimi napisami ;)

„Hamilton”

Przyznam bez bicia – głównym powodem napisania tego tekstu jest właśnie „Hamilton”.


Jest to musical autorstwa Lin-Manuela Mirandy o życiu ojca założyciela Stanów Zjednoczonych – Alexandra Hamiltona. O fabule nie będę opowiadała, bez problemu znajdziecie ją na Wiki. Powiem natomiast o muzyce, która jest niesamowita. Połączenie hip-hopu, rapu i R&B z typowym, trochę old-school’owym stylem Broadway‘u. Można mieć wrażenie, że to nie wypali…. Ale wypaliło i to jak! Bilety sprzedają się w zawrotnym tempie, a cena nie spada – mimo że spektakl miał swoją premierę w 2015 roku.

I choć dla Polaków to może trochę „wiedza bezużyteczna”… to przy „Hamiltonie” da się naprawdę sporo nauczyć o historii Stanów Zjednoczonych. Warto posłuchać, jeśli Cię to interesuje.


Ale właśnie – „posłuchać”, bo niestety w internecie nie znalazłam dobrej wersji nagrania całego musicalu. Są za to animacje – największą popularnością na YouTube cieszy się kanał szin, która uwaga, uwaga – jest Polką!

Więc jeśli wejdziecie na jej kanał, znajdziecie animacje piosenek „Hamiltona” z polskimi napisami ;)
Moje ulubione utwory to: klik! I klik! ;)

„Dear Evan Hansen”

Musical opowiadający historię chłopaka, tytułowego Evana Hansena, który cierpi na poważną fobię społeczną. Żeby dodać sobie odwagi, zaczyna pisać listy zaadresowane do samego siebie. To zaledwie początek, bo po samobójstwie jego kolegi z klasy, Evan znajduje się w samym centrum uwagi – właśnie z powodu pisanych listów.


Niestety – więcej wam nie zdradzę, bo sama fabułę dopiero zaczynam składać w całość.


Nie ma pełnego spektaklu nigdzie w internecie, a ja próbuję ułożyć w swojej głowie informacje tylko na podstawie tekstu piosenek – genialnych piosenek, które zapadają w pamięć na długo.

W szczególności „Waving through the window” – klik!

Bo Burnham „What”

Ha! W końcu coś, co możecie obejrzeć w całości na YouTube. Spektakl wrzucony przez samego autora, więc jak najbardziej legalnie.


Bo Burnham jest amerykańskim komikiem, piosenkarzem i aktorem. „What” to nie tylko spektakl komediowy, ale także zobrazowanie jego albumu o tym samym tytule.

„What” to coś, co trzeba samemu obejrzeć, żeby zrozumieć. Genialny humor (a dla tych, którzy uwielbiają czarny humor – piosenka „Sad” to coś obowiązkowego. Mnie rozwaliło na łopatki) i zabawa emocjami.


Najbardziej rozpoznawalna z całego spektaklu piosenka „Left Brain, Right Brain” to w dużym uproszczeniu – muzyczna bitwa między analityczną i zrównoważoną częścią mózgu, a tą emocjonalną i beztroską. Mnie ten opis przekonał do zapoznania się z Bo. I teraz to uwielbiam.
Klik! – do oryginalnego wykonania.


Klik! – do animacji wcześniej wspomnianej szin, tym razem z tego spektaklu. Nie jest to pełna piosenka, ale ma polskie napisy – dla tych, którzy nie są pewni swojej znajomości języka angielskiego.

Moulin Rouge!

Musical filmowy typu jukebox w reżyserii Baza Luhrmanna.


Film jest opowieścią o miłości pisarza i pięknej kurtyzany – Satine. Film jest olśniewający muzycznie i wizualnie. Mimo że swoją premierę miał w 2001 roku, wciąż wydaje mi się aktualny, a wykonanie w dalszym ciągu zachwyca.

El Tango de Roxanne – za każdym razem mam dreszcze, kiedy tego słucham. Wykonanie Jacka Komana jest bezbłędne. Tak, dokładnie - jeden z wokalistów to Polak, co zresztą słychać po akcencie.

Musical oglądałam już kilka razy i na pewno jeszcze zobaczę. Jedno z tych dzieł filmowych, które moim zdaniem powinno się poznać.


Studio Accantus

To tak w ramach dodatku – tak jak wspominałam kilka razy wcześniej – czasem trudnością w słuchaniu muzyki musicalowej może być bariera językowa. Bez zrozumienia tekstu ciężko się wczuć i zakochać w utworze.

Tutaj przychodzi Studio Accantus – jest to studio nagraniowe, którego misją jest szerzenie musicalu w Polsce. Bardzo ich za to cenię :)

Zawsze śpiewają po polsku, często z własnym, genialnym tłumaczeniem. Możecie sprawdzić wcześniej wspomniane „Waving through thewindow” czy „El Tango de Roxxane”.

Mojego ukochanego „Hamiltona” też śpiewali, nawet dwa razy: klik! I klik!

I to by było na tyle – mam nadzieję, że coś was zainteresowało, coś przesłuchaliście. Jeśli macie swoje własne propozycje, o których nie wspomniałam – dajcie znać koniecznie w komentarzu!

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. ja też lubię musicale. fajny blog.
    www.flare.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Do moich ulubionych należy polska wersja Jezus Chrystus Super Star i Romeo i Julia. Mam też ogromną słabość do Grease za panujący tam klimat.
    No i zgadzam się z Tobą, że Moulin Rouge to jeden z lepszych filmów tego gatunku. Oddaje w charakter tego show, który mnie wręcz oczarował.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesus Christ Superstar - jak mogłam o tym zapomnieć! :o Dawno nie słuchałam/oglądałam, ale też tak bardzo uwielbiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…