Przejdź do głównej zawartości

7DNI - Nowy członek rodziny!

W zasadzie to nie był tydzień pełen wrażeń. Szkoła – dom. Klasyka gatunku. W zasadzie to nadchodzące dni będą jeszcze gorsze, bo sprawdziany dzień po dniu, a w szkole spędzam czas od 8 do 16…. I gdzie ja znajdę czas na moje osobiste plany – spotkanie z chłopakiem, napisanie zaplanowanego tekstu na blogu czy trening?

Zwłaszcza, że tak naprawdę to wszystko nieważne. Wszystko odchodzi na dalszy plan.

Bo mam pieska.


Ten słodki psiak to Koda. Imię otrzymał po miśku z bajki „Mój brat niedźwiedź”, bo kolorem sierści przypomina niedźwiadka. Aktualnie leży mi koło nogi, śpi i (w końcu!) pozwala coś napisać.

Jego pora snu to jedyny moment, gdy mogę się czymś zająć. W innym przypadku… pochłania całość mojej uwagi. Poczułam głód o 8 rano – śniadanie zjadłam około 10. Bywa i tak.

Nigdy nie miałam pieska w domu. Więc pozwólcie mi się pocieszyć i pomartwić. Tak – martwić, bo jednak zwierzę to spora odpowiedzialność, na którą w tym momencie nie miałam czasu. I gdyby to ode mnie zależało – wzięłabym do domu szczeniaka dopiero latem. Wiedziałabym, że mam kiedy się nim zająć i że nie zmarznie, gdy wyprowadzę go na dwór. Nie czułabym tego wewnętrznego rozdarcia, że z jednej strony powinnam się uczyć, a z drugiej – co zrobię z psem? Albo raczej, co ten pies zrobi, jak ja nie będę go obserwować.


Tata wziął szczeniaczka od koleżanki. Ciężko mi odpowiedzieć na pytanie „po co”, skoro to ja głównie muszę się nim zająć. Pokochałam go z całego serca, co nie zmienia faktu, że jest mi ciężko.
Wokół psa toczy się mój cały weekend. A co się działo w środku tygodnia?

Właściwie tak jak to opisałam na samym początku: szkoła – dom – szkoła – dom. Znalazłam chwilę na napisanie kilku tekstów na blogu. Jeden już się pojawił:


Po ilości wyświetleń widzę, że ten temat wam się spodobał. Zapraszam tych, którzy jeszcze nie czytali!

Pozostałe napisane w tym tygodniu teksty ukażą się niebawem. Muszę się tylko trochę ogarnąć. Coraz częściej pracuję w nocy – kiedyś to było nie do pomyślenia, ale teraz to najlepsza pora. Pies śpi. Domownicy w swoich pokojach i nie przeszkadzają. Gorzej z porannym wstawaniem, ale to też da się ogarnąć.

Sen jest dla słabych!


W tematyce szczeniaczka zapraszam was na tekst:


W tematyce zbliżających się Mikołajek, polecam natomiast:


Mam nadzieje, że grudzień mija wam najlepiej jak się tylko da! Ja odliczam dni do zbliżających się świąt z moim pierwszym w życiu kalendarzem adwentowym. Tak, dobrze czytacie – 19 lat na karku, a kalendarz z czekoladkami jest w moim posiadaniu dopiero teraz! Niesamowicie się ekscytuję.

Ciężko mi też uwierzyć, że już trzecie okienko zostało otworzone.

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta…

Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Słodziutki ten piesio *-* Rzeczywiście wygląda jak taki niedźwiadek *-*

    https://luxwell99.blogspot.com/2017/12/hello-sunday.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc nie tylko ja go tak widzę, haha :D Najsłodszy!

      Usuń
  2. Jaki śliczny 😍 Zwierzęta zawsze wnoszą dużo ciepła do domu. Nie wyobrażam sobie nie mieć w przyszłości żadnego zwierzaka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodziak :) sama mam szczeniaka yorka i przypomina mi małego szczurka. Twój rzeczywiście wygląda jak przesłodki niedźwiadek

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

7DNI - Podsumowanie maturalne!

Najważniejsza część tak zwanego ,,egzaminu dojrzałości” już za mną. Wszystkie podstawy i dwa rozszerzenia – na zbliżający się tydzień zostało mi tylko rozszerzenie z geografii i maturki ustne.

I mogę szczerze powiedzieć, że jestem mega szczęśliwa na myśl o końcu tej egzaminowej gorączki. W moim życiu nastąpią teraz duże zmiany. Strasznie się wszystko nawarstwia, jeden termin pogania drugi, istny bajzel, a intensywna nauka była najgorszą przeszkodą w odgracaniu swojego życia (i głowy).
Za chwilę nastąpi ten długo wyczekiwany czas ,,po maturach” – więc już nie będzie żadnych przeszkód (ani potencjalnych wymówek).

Ale jeszcze na chwilę wrócę i opiszę swoje wrażenia, bo chyba część z Was na to czeka. Jak mi poszło i jak oceniam trudność tegorocznych matur?
Polski podstawowy – podeszłam do tematu bezstresowo, przygotowywałam się mało, bo byłam pewna swojej wiedzy zczterech lat. I w zasadzie nie wyszło mi to aż tak źle. Zadania z czytania ze zrozumieniem były trudne, a przynajmniej trochę bar…

Prezenty na Dzień Matki! (12 pomysłów)

Dzień Matki się zbliża (to za niecałe dwa tygodnie), a Ty wciąż nie masz prezentu? Wstyd i hańba! Oczywiście żartuję - sama jak zwykle z kupnem/zrobieniem odpowiedniego prezentu czekam na ostatnią chwilę. Jak zwykle brakuje czasu, okazji i... pomysłów.


W tym ostatnim aspekcie postanowiłam Was trochę poratować. Bo choć może nie jestem mistrzem kreatywności, z pewnością mam trochę odmienne spojrzenie na tę kwestię. A czasem inna perspektywa wystarczy, żeby dobrać najbliższej osobie, w tym wypadku mamie, idealny prezent!

(zanim zaczniemy - pamiętajcie, że rejestrując się przez mój link i kupując z użyciem REFUNDER, otrzymujecie nie tylko dodatkowy rabat na zakupy, ale także 10 zł zwrotu za polecenie od przyjaciela!)

Bez przedłużania - pierwsze cztery propozycje to... książki!

Na tym się znam, więc spróbuję doradzić. Samo stwierdzenie ,,kup książkę" nie wystarczy - jest przecież tyle pozycji. Więc co dokładnie wybrać?

Katarzyna Nosowska ,,A ja żem powiedziała..."  - Szczera i odwa…

Jak pokonać stres przed maturą?

Wciąż siedzę przy podręcznikach i uzupełniam ostatnie małe braki w wiedzy. Ale do matury pozostało 5 dni – i w tym momencie, to już nie o wiedzę powinno się rozchodzić.
Przypuszczam, że nie tylko mnie powoli staje jakaś klucha w gardle, a w żołądku ściska. O maturze mówią wszędzie – w radiu, w telewizji, na tablicy na Facebooku, a w szkole to już od dawna nas straszyli...

Nic dziwnego, że gdzieś głęboko w umyśle biednego ucznia na myśl ,,matura za 5 dni", zazębia się strach. I ogromna dawka stresu.
A ja jestem wielką antyfanką tego ostatniego. Sama doświadczyłam, jak bardzo destrukcyjne działanie ma choćby taki malutki, niewinny stresik. I wcale nie mówię tu o wypadaniu włosów, czy problemach żołądkowych – wysoki poziom kortyzolu (hormonu stresu), utrzymujący się przez długi czas, sieje spustoszenie w istotnych narządach naszego ciała, jak serce czy płuca, zaburza całkowicie naszą gospodarkę hormonalną, a nawet prowadzi do trwałych uszkodzeń w mózgu!
Nie chcę straszyć, nie chcę s…