Przejdź do głównej zawartości

Najgorszy prezent!

Wchodzisz do tego samego sklepu po raz dziesiąty. Nie jesteś przekonany – w końcu dzieci w dzisiejszych czasach „mają wszystko”. Lalek ma dziesięć, samochodzikami się nie bawi, klocków cały koszyk, a ubranka to prezent dla rodziców, a nie kilkuletniej dziewczynki…


Nagle dostajesz olśnienia!

A może podarować jej pieska?

Przecież pieski są słodkie – zwłaszcza szczeniaczki. Małym dzieciom potrzebny jest przyjaciel, nauczy ją odpowiedzialności i będzie wymagał uwagi przez cały czas... Już pędzisz, żeby kupić/adoptować zwierzaka, w końcu do świąt pozostało kilka dni, a Ty wpadłeś na ten GENIALNY pomysł.


Przed pochopną decyzją zatrzymuję Cię ja. Bo zwierzak to najgorszy prezent, jaki możesz komuś sprawić.

Zabrzmiało brutalnie? Jakbym nie była wielką fanką futrzaków, ale wierzcie mi – jestem. Szczeniaczki są przesłodkie, sama jestem właścicielką kilkumiesięcznego Kody (klik!), a na moim podwórku swój dom mają koty – zarówno te młodsze, jak i starsze.

I właśnie z mojej miłości do zwierząt powstał pomysł na ten tekst.


Zacznijmy od początku.

Pomyślałeś o kupnie szczeniaczka dla kogoś bliskiego. Oczywiście, ma to być niespodzianka – bo jak to, żeby osoba obdarowywana wiedziała co dostanie. Do prezentu dodajesz obroże w choinki lub gwiazdki, żeby było świątecznie. Pakujesz zwierzaka do samochodu, sadzasz w pudełku koło choinki i czekasz na reakcję, niesamowicie z siebie zadowolony… 

W końcu co może pójść źle?

Oj, dużo rzeczy… Po pierwsze: obdarowywana osoba nie chciała mieć tego zwierzaka – boi się psów, jest uczulona na koty lub uważa, że żółwie nie powinny być zwierzątkami domowymi. Cokolwiek! Nie wiedziałeś o tym, nie przemyślałeś takiej opcji i zrobiłeś najgłupszą rzecz z możliwych dając prezent, którego ktoś nie jest w stanie przyjąć. Ale to tylko jeden scenariusz…


Rodzice obdarowywanej osoby również mogą nie chcieć zwierzaka – gdy dajesz prezent małemu dziecku, wszystko zależy od jego rodziców. Pół biedy, gdy dogadałeś się z dorosłymi i wiesz, że akceptują nowego lokatora w domu i w razie potrzeby mogą się nim zająć. Gorzej, gdy nie zapytasz, dziecko cieszy się z kota, psa czy chomika, a rodzice dostają furii – co może prowadzić do najgorszego…


Obdarowywana osoba nie ma w sobie ani grama odpowiedzialności, a Ty nie masz nad tym kontroli. Super, że ktoś cieszy się ze szczeniaczka pod choinką. Super, gdy w pierwszym tygodniu jest pełen zapału do roli psiego rodzica. Nie-super, gdy coś mu się przestaje podobać – że pies często załatwia się w nieodpowiednim miejscu albo szczeka w nocy i nie daje spać.

Tragedią jest, gdy z tego powodu pies trafia na łańcuch. Do schroniska. Lub wywieziony zostaje do lasu.


Jeśli dajesz zwierzę w prezencie, sam jesteś za nie odpowiedzialny. Jeśli jego nowy właściciel/właścicielka mieszka daleko od Ciebie, nie spotykacie się zbyt często i nie masz pewności, że ta osoba należycie zajmie się inną żywą istotą – całkowicie zrezygnuj z kupna zwierzaka.

Jednak, jak w każdym przypadku – są wyjątki. Kiedy kupienie zwierzaka może się okazać dobrym pomysłem?


Gdy wiesz, że dana osoba tego chce. Znasz jej preferencje odnośnie zwierząt – czy woli kundelki, koty rasy sfinks (to te łyse, słodziaki), a może ma małe mieszkanie i wolałaby dostać świnkę morską. Analogicznie, w przypadku dzieci – chęć posiadania zwierzaka muszą wyrazić także rodzice. Muszą obiecać, że zapewnią odpowiednie warunki i należycie o niego zadbają.

Dobrym pomysłem jest kupowanie zwierzaków członkom najbliższej rodziny – własnym dzieciom, gdy są małe lub partnerowi. Zakładamy oczywiście, że pierwszy warunek jest spełniony – wiemy, o jakim zwierzątku marzy druga osoba.



W przypadku naszych bliskich mieszkających z nami dodatkowym atutem jest możliwość kontroli sprawowanej opieki i ewentualnej pomocy.


W ten sposób zachowali się moi rodzice, gdy miałam kilka lat. Żółw wyszedł spod choinki aż na środek pokoju, dopiero wtedy go zauważyłam – i podobno byłam przeszczęśliwa. Rodzice sami wcześniej zorganizowali dla niego akwarium, karmę i inne potrzebne rzeczy. Wiedzieli, że muszą się nim zająć – bo nie można wymagać od kilkulatki, żeby zajęła się zwierzątkiem całkowicie sama.

W tym przypadku – prezent był dobry. Jest jednak mnóstwo osób, które kupią zwierzątko, zanim cokolwiek przemyślą.

Proszę, nie bądź jedną z nich.


Tyle z pouczania. Na sam koniec – super fajna akcja! Jeśli jesteś miłośnikiem piesków i chcesz zrobić dla nich coś dobrego, weź udział w akcji Wydawnictwa Kobiecego. Ostatnio wydali oni książkę „Psiego najlepszego”, której recenzję znajdziecie na moim blogu tutaj: klik!

Część dochodu ze sprzedaży „Psiego najlepszego” zostanie przekazana Fundacji VIVA – na kupno karmy, kocyków i innych potrzebnych rzeczy dla schronisk w całej Polsce. Film dotyczący akcji: klik!

Aktualnie książkę można zdobyć za 17,45 zł w księgarni internetowej Tania Książka: o tutaj! Cena naprawdę niska, a jeśli prócz genialnej lektury, możemy dać coś od siebie… dla mnie bomba!

Mam nadzieję, że tekst wam się spodobał, a los zwierzaków nie jest wam obojętny.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Nie wyobrażam sobie dostać pieska , masz rację to nie najlepszy prezent.
    Spokojnych i wesołych świąt :*
    https://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …