Przejdź do głównej zawartości

7 sposobów na piękniejsze życie!

Będę z wami totalnie szczera – moje życie nie wygląda tak, jak na pięknych Instagramowych zdjęciach (chodzi mi o np. To!)



Chciałabym, żeby moja codzienność tak wyglądała. Prawda jest jednak inna – mam bajzel na biurku (przygotowania do matury = miliony papierów, zeszytów, repetytoriów), po domu chodzę w dresach i w koczku, a moje owsianka nie zawsze jest ładnie ułożona – dużo częściej przypomina po prostu ciepłą breję.


Ale celebracja codzienności jest super, przynosi dużo korzyści i daje motywację, więc mimo nawału obowiązków w najbliższym czasie, mam zamiar trochę nad nią popracować. Wiem, że sporo ludzi ma z tym problem – nie tylko ja. Wydaje się im, że życie jest tak dalekie od ideału, bezbarwne, brzydkie. Jeśli jesteś jedną z tych osób i pragniesz zmiany – zachęcam do skorzystania z porad poniżej!

Nie będzie to nic trudnego – obiecuję. Przy moim zapełnionym po brzegi planie dnia i tak nie mogłabym wymagać od siebie rewoluji. Kilka małych kroczków, które da się wprowadzić w życie bez dużego nakładu czasu i zaangażowania, a powinny dać naprawdę spore efekty!

  1. Znajdź chwilę dla siebie!
Osobiście tego punktu trzymam się już od dwóch-trzech lat. Poranna kawa jest czasem tylko dla mnie. Robię ją w ładnym kubku, siadam przy niej spokojnie i robię to, co tylko dusza zapragnie. Zazwyczaj jest to czas na 15 minut książki – ale tylko takiej, która naprawdę sprawia mi przyjemność, a nie jest moim obowiązkiem.


Chwilą dla siebie może być również 20 minut jogi czy medytacji. W ubiegłym roku rozpoczęłam wyzwanie porannej jogi (klik!), jednak od tamtej pory sporo się zmieniło. Czas na medytację, jogę i wyciszenie ustalam raczej na popołudniowe godziny, bo właśnie wtedy najbardziej tego odpoczynku potrzebuję. Nie jest to moja codzienna rutyna, a szkoda. Może spróbuję to poprawić.

  1. Zadbaj o swoje otoczenie!

Tak jak wspomniałam we wstępie – mam burdel na biurku. Wybaczcie za wyrażenie, ale czasem inaczej się tego określić nie da. Pięć zeszytów tu. Podręcznik tam. A obok dezodorant, kosmetyczka, portfel, czekolada, talerz po obiedzie i inne pierdoły. I mimo że moje biurko jest napraaaaaaawdę duże, notorycznie brakuje mi na nim miejsca.

Ogarnięcie tego to obowiązek na najbliższy czas, bo w bałaganie nie ma szans na wrażenie pięknego, estetycznego życia.


Natomiast jeśli ogólnie masz porządek – polecam zadbać o detale. Raczej postawić na minimalizm, ale kwiaty w pokoju, zapachowa świeczka czy ładny kubek do kawy/herbaty mogą niesamowicie poprawić nasze samopoczucie.

  1. Zadbaj o swój wygląd – nawet jeśli nie masz zamiaru wychodzić z domu

Dziwne jest założenie, że mamy wyglądać dla innych. W domu większość z nas zakłada dres, nie maluje się, czesze włosy w kitkę czy koczek i zawija się w koc. Też tak robię, chociaż coraz rzadziej, bo takie podejście sprawia, że... moje samopoczucie, a nawet samoocena, drastycznie maleje.

Dobrze jest się podobać samej sobie – nawet, jeśli cenisz wygodę, to zadbaj, żeby dresy nie były niczym ubrudzone, a włosy w koku rozczesane i umyte. Delikatny makijaż rzęs i dobry odżywczy krem na twarz także będą w cenie. Gdy przypadkiem podczas takiego typowego, domowego dnia spojrzysz w lustro, nie załamiesz rąk nad własnym wyglądem i ogólną beznadzieją. I co ważniejsze, nie przerazisz kuriera/listonosza!


Poranne wyszykowanie się daje też inny pozytywny aspekt – napędza w Tobie motywację na cały dzień. Brudny dres działa wręcz odwrotnie – cała wewnętrzna siła gdzieś z Ciebie ucieka.

  1. Poczuj wdzięczność za kilka rzeczy każdego dnia!
Będę to powtarzać bardzo często. Można mieć super życie, kasę, furę i komórę, a i tak być nieszczęśliwym i gonić po więcej. Nie ma nic złego w tym, żeby sukcesywnie poprawiać jakość swojego życia, ale warto spojrzeć z wdzięcznością na to, co się już ma. Podziękować losowi za mieszkanie w cywilizowanym kraju, w którym nie musisz walczyć z ubóstwem, w którym nie pracujesz za 1$ dziennie, a także za wszystkie przywileje: za komputer, telefon, internet, zdolność widzenia, słyszenia, pyszną kawę w kubku i ładny widok z okna – okazuje się przecież, że masz aż tak dużo!


Możemy narzekać, że nasze życie nie jest tak cudowne, jak byśmy chcieli – ale znacznie lepiej jest spojrzeć na tę jego piękną stronę i na wszystko, co już w nim mamy.

  1. Uchwyć te najlepsze momenty w ciągu dnia!

Łącząc to z ćwiczeniem wdzięczności, daje naprawdę super efekty. Zjadłeś pyszny obiad w restauracji – możesz zrobić zdjęcie. Spędziłeś cudowny weekend z bliską Ci osobą – zrób więcej zdjęć, opisz to na swoim blogu lub w notesie, tylko dla siebie. Może i całe życie nie wygląda tak jak w bajce, ale pewna jego część – na pewno! I warto o tym pamiętać, chwytać tego typu ulotne wspomnienia.


  1. Usprawniaj swoje życie!

Jeśli wiem, że wrócę bardzo późno do domu, ścielę rano łóżko, żeby wieczorem było gotowe. Gdy mam chwilę wolnego czasu – szykuję ubrania na następny dzień, a czasem nawet drugie śniadanie do szkoły, żeby rano nie denerwować się i ogarnąć bez pośpiechu.

Przegotowaną wodę, jeśli nie mam mineralnej, wlewam do dzbanka i trzymam cały dzień na biurku, razem ze szklanką – po to, żeby nie chodzić co chwila do kuchni i móc pracować w spokoju.


Uwierzcie mi – nie ma nic lepszego, gdy o 23:40 dziękuję samej sobie, że pościeliłam wcześniej łóżko. Taka codzienna troska o ,,przyszłą ja" to coś, co nie zajmuje dużo czasu, a ma rewelacyjne skutki.

  1. Daj się zainspirować!

Można odnieść wrażenie, że skoro wyidealizowane życie z Instagrama napawa nas zazdrością i smuci, a w większości przypadków jest reżyserowane, to powinniśmy unikać przyglądania się mu – dla własnego spokoju.

Ja mam do tego całkowicie odmienne podejście – dobra zazdrość (o której pisałam tutaj: klik!) może nas motywować, inspirować, dodawać nam chęci do działania! Jeśli chcesz, żeby Twoje życie było piękniejsze – przypatrz się, jak to robią osoby, które Ci imponują.

Poniżej polecam kilka kont na Instagramie:


Post udostępniony przez She is Not Lost 🌎 (@sheisnotlost)


Post udostępniony przez Tess & Sarah (@tess_and_sarah)


No i Pinteresta – tam inspiracji jest pełno.

Trzeba wiedzieć, że prawdziwe życie to nie tylko pięknie ułożone jedzenie na talerzu, gęste włosy, czy wakacje w Tajlandii i poszukiwać autorytetów mając tę wiedzę z tyłu głowy.

Usprawniać oraz upiększać swoją codzienność tak, jak potrafimy – bez nerwów, spinania się i wyrzucania sobie, że nie jest się idealnym, bo ideały nie istnieją.

Mam nadzieję, że pomogłam ;)

Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz Snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Kochana cudownie to wszystko opisalas :) zazwyczaj zabiegani nie mają czasu na odpoczynek, a to duży błąd, każdy potrzebuje chwili relaksu. Ja mam dwójkę dzieci, fakt nie ma czasu za dużo same obowiązki domowe zajmują sporo czasu, a co dopiero zabawa z dziećmi, czytanie książek, malowanie farbami, wyjście na spacer ;) ale potrafię znaleźć chwilę dla siebie...
    Buziaki Kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - niektórzy na Twoim miejscu szukaliby wymówek, a Ty po prostu szukasz tej chwili i Ci się udaje ;) Niektórzy nie robią nic i nie mogą znaleźć czasu dla siebie. Inni mają zabiegany każdy dzień - a mimo to potrafią zrealizować każdy punkt z mojej listy :) Tych ostatnich mocno podziwiam!

      Usuń
  2. świetne rady!
    Ja akurat mam ferie więc w końcu udało mi się znaleźć chwilę dla siebie

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna lista! o ile punkt trzeci uwielbiam realizować i robię to prawie codziennie, o tyle z drugim mam wielki problem... Kocham bałagan, niestety. Sprzątanie to ostatnio na co miewam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od napisania tego tekstu uporałam się z częścią bałaganu - więc jest jakiś sukces :)

      Usuń
  4. Fajny pomysł na posta, oraz szczerze napisane.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Zdjęcia niestety nie moje ;) Ale dziękuję! ;)

      Usuń
  6. Swietne ! Zarówno post jak i rady w nim zaawarte :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…