Przejdź do głównej zawartości

Przeczytane #7 - o drzewach, żółwiach i książka, której nie dam rady skończyć!

Co ostatnio przeczytałam? Czym czytelniczo zakończyłam stary i rozpoczęłam nowy rok? Jaka lektura odpycha mnie tak bardzo, że zrezygnowałam z niej w połowie?


Cóż, na to ostatnie pytanie odpowiem pod koniec. Zacznijmy od....

Psiego Najlepszego. Był sobie pies na święta – W. Bruce Cameron – przeczytana 23 listopada 2017

Książka w cudnym, świątecznym klimacie – pełna ciepła, miłości i słodkich szczeniaczków! Po więcej informacji zapraszam tutaj: Klik! Bo napisałam o niej całkowicie osobny tekst z recenzją.


To, czego nie wiedziałam podczas tej lektury, to jak wielkie szczęście tak naprawdę daje posiadanie pieska. A teraz? Codziennie rano wita mnie taki mały kundelek, a potem pół dnia wariuje i kolejne pół śpi na moich kolanach (tak jak teraz podczas pisania)


"Psiego Najlepszego" idealnie przekazuje emocje właściciela psów, psie maniery i zachowania, czego wcześniej nie byłam pewna. Z pewnością sięgnę po tę książkę jeszcze raz, już z nowymi psimi doświadczeniami.

Username: Evie – Joe Sugg – przeczytana 16 grudnia 2017

Uwielbiam komiksy i mangi, a jako że utknęłam w miejscu z kilkoma książkami, postanowiłam odejść od nich na chwilę i zająć się czymś lżejszym.


"Username: Evie" opowiada o dziewczynie, która doskonale wie, jak to jest czuć się odrzuconym przez rówieśników. Po śmierci ojca trafia pod opiekę ciotki i jednocześnie – pod jeden dach z kuzynką, która od dzieciństwa dręczy ją i prześladuje.

Ale ojciec mimo odejścia, pozostawił pewien dar – miejsce tylko dla Evie. Wirtualną rzeczywistość, która może się okazać jej wybawieniem.


Ale czy ucieczka sprawi, że nasza bohaterka osiągnie szczęście? A może jest tylko początek kolejnych problemów?

Komiks ten nie jest odkrywczym, ani głębokim. Prawdy w nim przekazane są proste, może nawet banalne, ale czytanie go było czystą przyjemnością. Ilustracje są największym plusem, a fabuła zgrabnie się układa i nie zostawia niedopowiedzeń.


Na nudny wieczór, dla relaksu, a może na pierwsze spotkanie z formą, jaką jest komiks? Polecam! :)

Żółwie aż do końca – John Green – przeczytana 27 grudnia 2017

Niektórzy Johna Greena nie trawią. Inni go uwielbiają.

Osobiście należę do tej drugiej grupy, a książka "Żółwie aż do końca" jest jedną z moich ulubionych.

Jak zawsze mamy nietuzinkowe postacie: szesnastoletnią Azę, której największym problemem są jej własne myśli i lęki, jej koleżankę Daisy – niesamowitą autorkę opowiadań fanowskich o Gwiezdnych Wojnach, a także Davisa – syna niedawno zaginionego miliardera.


Mamy intrygę, sekret, niesamowite zwroty akcji i emocje, ale przede wszystkim – motyw odkrywania samego siebie.

To najważniejszy wątek – w końcu sama główna bohaterka, Aza, nie jest pewna, czy jest prawdziwą osobą. Czy to, co robi, jest zależne od niej, czy tak naprawdę na nic nie ma wpływu, bo przecież nie wybrała gdzie się urodzi, ani kogo spotka przypadkiem na ulicy.

Jej myśli są skomplikowane i zawiłe – mnie ciężko je tłumaczyć, ale John Green robi to świetnie. I myślę, że dla wielu młodych osób lektura tej książki będzie nie tylko przyjemna, ale przede wszystkim wartościowa i pomocna w odnajdywaniu siebie. Jeden z ulubieńców roku – 11/10 :)

Morderstwo w Orient Expressie – Agata Christie – przeczytana 1 styczna 2018

Niedawno na podstawie tej słynnej powieści detektywistycznej, powstał film (wciąż chyba grają go w kinach?)

Słyszałam wiele różnych opinii, w większości jednak zgadzało się jedno – i tak każdy zna zakończenie tej najsłynniejszej na świecie zagadki, więc po co tworzyć film?

Hej! Ja nie znałam.


I dlatego właśnie zabrałam się za ten klasyk. Wolałam wpierw poznać oryginał, a dopiero potem zmierzyć się z filmem. W skrócie: mamy morderstwo. W pociągu Orient Express. Pociąg utknął na odludziu z powodu śniegu. Nikt nie miał szansy z niego wysiąść od czasu popenienia zbrodni, więc mordercą musi być któryś z pasażerów.

Słynny detektyw Herkules Poirot musi dojść do odpowiedzi na pytanie: Kto?

Książkę czytało się bardzo szybko – ma ledwo ponad 200 stron, nie ma w niej opisów, a większość historii przedstawiana jest w dialogach między pasażerami pociągu. Nie jest ona też szczególnie ciężka w zrozumieniu, wszystko ostatecznie zostaje wyjaśnione...

Jednak mnie największą frajdę sprawiało domyślanie się samemu: co mogło się wydarzyć? Kto mógł to zrobić? (psst. Doszłam do wyjaśnienia około 40 stron przed zakończeniem, a przynajmniej zaświtało mi coś w głowie)

Polecam, jeśli nie znacie jeszcze zakończenia tej historii – może was zaskoczy!

Sekretne życie drzew – Peter Wohlleben – przeczytana 3 stycznia 2018

Mały niewypał, bo czytałam ją od... końcówki października? Tak cienką książkę?!

"Sekretne życie drzew" opowiada dokładnie o tym, na co wskazuje tytuł – o drzewach. O tym, czego przeciętny Kowalski nie wie, a co oczami autora-leśnika wydaje się niezwykle ciekawe.


Dla mnie aż tak niezwykle ciekawe nie było – przynajmniej przez większość rozdziałów – i to był mój problem. Fajnie jest się dowiedzieć, dlaczego niektóre liście zmieniają kolory wcześniej niż poprzednie, i czym to dla nich skutkuje. Ale prawdopodobnie po miesiącu nie będę pamiętała o co dokładnie chodziło – za dużo naukowej wiedzy wrzuconej w książkę, która miała być przyjemną lekturą, a nie podręcznikiem.

Autor podkręcał dramaturgię przedstawiając historię drzew, jak historię ludzi. Mówił, że te potężne rośliny umierają, złoszczą się, walczą, dorastają, są pełne buntu lub też, że są inteligentne. Czasami mnie to raziło, ale rozumiem, co autor chciał tym osiągnąć – przykuć uwagę czytelnika.

Udało mu się na tyle, że mimo przedłużającego się czasu czytania, ostatecznie skończyłam tę książkę. Ale mnie nie porwało – mocne 5/10.

Ludzie bezdomni – Stefan Żeromski – niedokończona!

I nie wiem czy dokończę.

Cytując recenzję kogoś na LubimyCzytać: "początkowo Judym idzie, potem dla odmiany znowu idzie, cierpi i wrzuca kogoś do stawu".


Rozumiem przesłanie. Rozumiem, i nawet bardzo lubię, motyw człowieka, który poświęca się czemuś w całości, Podziwiam tych, którzy mają w sobie silną pasję i chcą zmieniać świat.

Ale Judym mnie wkur... wkurza.

A Żeromski jest moim zdaniem przeceniany.

"Ludzie bezdomni" to jedna z tych książek kanonu lektur, która zniechęca młodych ludzi do czytania długimi opisami i brakiem przywiązania do bohaterów. Jest absolutnie bezbarwna i nudna.

Ale może komuś z Was się podobała?

Napiszcie koniecznie w komentarzu – czy czytaliście którąś z podanych książek, czy zamierzacie i co o nich sądzicie?

Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Słodki szczeniaczek na zdjęciu :* Nie znam tej lektury Stefana Żeromskiego, którą nie mogłaś dokończyć czytać, ale ja również nie lubię, gdy książka zawalona jest masą opisów i bez powiązań bohaterów.

    http://luxwell99.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość osób woli książki pełne akcji i ciekawych bohaterów, zamiast nudnych gniotów :D

      Usuń
  2. Sekretne życie drzew czytałam i właśnie zabrałam się za kolejną tego autora... a Ludzie bezdomni...kiedyś nakazano mi to przeczytać... nie dokończyłam również...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak szczerze to nie przepadam za John'em Green'em ani za komiksami, ale bardzo lubię zwierzęta, więc ,,Psiego Najlepszego'' chętnie bym przeczytała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój gust :D Niemniej, "Psiego Najlepszego" gorąco polecam! :)

      Usuń
  4. Zainspirowałaś mnie do przeczytania tych tytułów, dzięki! :)

    http://nouw.com/flaviagutowska/metamorfoza-ust-z-bourjois---6-odcieni-n-32544153

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe wybory, w szczególności cieszy mnie pojawienie morderstwo w Orient expressie bo uwazam że książka fenomenalna a film troszkę niedoceniony
    Zapraszam -> www.justine-r.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film wciąż przede mną :) A książka faktycznie fenomenalna.

      Usuń
  6. Niedługo będę omawiała w szkole ,,Ludzi bezdomnych'', więc muszę powoli zacząć czytać tą książkę. Mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle i chociaż trochę mi się spodoba :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie :) http://oliwia-rybczy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny piesek! Ja na święta dostałam od taty Żółwie Greena, niedługo będę czytać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabieraj się za czytanie, serio - ta książka jest genialna! :)

      Usuń
  8. Podoba mi się wszystko co pokazałaś w swoim wpisie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

4 rzeczy, na które nie warto marnować czasu!

Z pewnością znasz takie momenty, gdy do dokończenia jakiegoś projektu zostały dosłownie minuty... A Ty zaczynasz złościć się na siebie, że nie zacząłeś pracować kilka godzin wcześniej. Gdy sprawdzian jest jutro, a Ty chociaż miałeś zacząć naukę już dawno, po prostu ciągle to odkładałeś.
Albo takie momenty, gdy bez przerwy pracujesz, uczysz się, wykonujesz zadania dla kogoś... A pod koniec miesiąca zauważasz, że znowu nie znalazłeś chwili dla siebie – chwili na kino, na przeczytanie wymarzonej książki, czy po prostu leniwy dzień w pidżamie.

Czas to jedna z najcenniejszych rzeczy, które mamy. Powinniśmy o niego dbać, bo utraconej minuty już nigdy nie odzyskamy.
A jednak – dla większości z nas temat zarządzania czasem jest tak samo obcy jak język starożytnych Majów. Albo myślimy o nim, jako o czymś niepotrzebnym, traktujemy jak coachingową bzdurę
Rozumiem i taki pogląd, ale dla mnie organizacja czasu jest czymś, co pozwala mi realizować wszystkie projekty i cele. Jest ich sporo i gdyby n…

Najgorszy prezent!

Wchodzisz do tego samego sklepu po raz dziesiąty. Nie jesteś przekonany – w końcu dzieci w dzisiejszych czasach „mają wszystko”. Lalek ma dziesięć, samochodzikami się nie bawi, klocków cały koszyk, a ubranka to prezent dla rodziców, a nie kilkuletniej dziewczynki…

Nagle dostajesz olśnienia!
A może podarować jej pieska?
Przecież pieski są słodkie – zwłaszcza szczeniaczki. Małym dzieciom potrzebny jest przyjaciel, nauczy ją odpowiedzialności i będzie wymagał uwagi przez cały czas... Już pędzisz, żeby kupić/adoptować zwierzaka, w końcu do świąt pozostało kilka dni, a Ty wpadłeś na ten GENIALNY pomysł.

Przed pochopną decyzją zatrzymuję Cię ja. Bo zwierzak to najgorszy prezent, jaki możesz komuś sprawić.
Zabrzmiało brutalnie? Jakbym nie była wielką fanką futrzaków, ale wierzcie mi – jestem. Szczeniaczki są przesłodkie, sama jestem właścicielką kilkumiesięcznego Kody (klik!), a na moim podwórku swój dom mają koty – zarówno te młodsze, jak i starsze.
I właśnie z mojej miłości do zwierząt powsta…

Podsumowanie 2017 roku i kilka Noworocznych Postanowień!

Witam Was już w nowym roku 2018!
Myślałam o tym, żeby zrobić dwa osobne teksty – jeden na podsumowanie, a drugi na noworoczne postanowienia. Ale w czasie świątecznym sporo się działo, do komputera siadałam rzadko, do bloga jeszcze rzadziej.

Dzieląc tekst na dwa najzwyczajniej w świecie nie wyrobiłabym się na czas z publikacją. Dzisiaj już drugi stycznia. Czas zostawić sylwestrowo–noworoczne nastroje i ruszyć dalej!
Najlepsze wspomnienia z 2017 roku:
Spotkałam się z Anią z bloga aniamaluje w lutym – klik po zdjęcie! – jedna z moich ulubionych osób w internecie, a także inspiracja do założenia mojego własnego miejsca w sieci! Spotkanie było krótkie, ale jego skutek (czyli blog, na którym teraz jesteście) jest niesamowity.
Sporo podróży, między innymi pierwszy raz we Wrocławiu (klik!), Kraków, Wadowice i Zakopane (klik!) a także krótki wypad nad morze z chłopakiem (klik!)


Skończyłam z zaburzeniami odżywiania na dobre! Najważniejsze osiągnięcie tego roku o którym więcej napiszę już niedługo (…