Przejdź do głównej zawartości

Pułapki na drodze ODCHUDZANIA - i jak je ominąć?

Jedno z moich priorytetowych postanowień na 2018 rok to ogarnięcie diety i powrót do treningów. Schudnięcie byłoby fajnym skutkiem ubocznym, ale nie jest celem samym w sobie.

Dlaczego? Bo już raz, dokładnie w 2016 roku, moim postanowieniem było zrzucić 5-7 kilogramów.

Zrzuciłam 15. A skutki były opłakane.


Odchudzanie staje się bardzo modne wraz z początkiem roku – ludzie nabierają motywacji i chcą o siebie zadbać. Doskonale to rozumiem oraz popieram, bo przecież w zdrowym stylu życia nie ma nic złego!

Ale jest kilka pułapek, w które możesz wpaść, szczególnie podczas odchudzania. Kilka zjawisk, które sprawią, że zamiast upragnionej figury, osiągniesz w najlepszym przypadku irytację, w najgorszym – trafisz do szpitala.

1. Zaburzenia odżywiania.

Zaczynam od tego, bo to był mój główny problem w 2016 roku. Byłam przekonana, że zrzucam zbędne kilogramy dla zdrowia i zatrzymam się w odpowiednim momencie – ale skuteczne odchudzanie z dużym brakiem pewności siebie prowadzi jedynie do… dalszego odchudzania. Bo wciąż nie jesteś zadowolony z rezultatu. Strach przed przytyciem, spowodowany złą samooceną, prowadzić może do strachu przed jedzeniem – a to droga do anoreksji.


Wniosek jest prosty – najpierw pracować nad samoakceptacją i poczuciem własnej wartości, a dopiero potem zaczynać dietę. Bo gdy mimo osiągniętej niedowagi wciąż widzisz trzęsące się uda, czy wystający brzuch… Wtedy jest już za późno.

2. Kompulsywne objadanie się i efekt jo-jo

Z góry wyjaśniam – dostaję ciarek, gdy słyszę niewłaściwe stosowanie zwrotu „efekt jo-jo”, bo bardzo wiele osób używa go jako wymówki:

Powrót do starej wagi był niezależny od niego, on nic nie zrobił, to pewnie ten efekt jo-jo.

Tyle że efekt jo-jo to nie jakaś niezależna siła, która tworzy dodatkowe kilogramy z powietrza. Zacząłeś więcej jeść po schudnięciu lub duuuużo mniej się ruszać. Nic niesamowitego, nie mityczny „efekt jo-jo” tylko efekt Twoich działań.

Pułapką jest to dziwne zjawisko, które do jo-jo prowadzi: Dlaczego tak bardzo chce Ci się jeść? Dlaczego jesz więcej, dlaczego kompulsywnie się objadasz i bez przerwy gnasz do lodówki? W większości przypadków odpowiedzią jest ucięcie zbyt dużej ilości kalorii podczas diety i złe dobieranie makroskładników. Twój organizm potrzebuje zarówno białka, jak i węglowodanów czy tłuszczy. Jeśli ograniczasz go przez długi czas – na pewno kiedyś odezwie się po swoje.


Stąd, jeśli nie mamy wystarczającej wiedzy w tym temacie, warto udać się do dietetyka. Dobrego dietetyka! Nie takiego, który przepisze nam dietę 1000, 1200 czy nawet 1500 kcal – bo to za mało i właśnie wtedy efekt jo-jo (rzucenie się na lodówkę po czasie głodu) – gwarantowany! Warto wiedzieć, że ani węglowodany, ani tłuszcze same w sobie nie tuczą, a są niezbędne dla naszego organizmu. Warto zadbać o jakość naszej diety – dużo owoców i warzyw, żeby nie brakowało nam żadnych mikroelementów. Nie warto również przeciągać diety zbyt długo (to był mój przypadek) – lepiej robić sobie przerwę co 3-5 miesięcy, żeby organizm osiągnął pewną stabilizację.

3. Ortoreksja

Jest to patologiczna obsesja na punkcie jakości spożywanej żywności i zdrowego stylu życia w ogóle. Osoba chora na ortoreksje musi być pewna co je, z czego jedzenie było zrobione, jakie ma makroskładniki i ile kalorii dostarcza. O ile troska o podstawową wiedzę na temat pożywienia jest okej, o tyle ortoreksja jest traktowana jako zaburzenie. W skrajnych przypadkach Ortorektyk przestaje jeść nawet te zdrowsze produkty – bo ryba w restauracji została przyrządzona na nieznanej ilości tłuszczu, warzywa ze sklepu nie są z uprawy ekologicznej, a chleb żytni posypany jest prażonym ziarnem słonecznika (a prażone nasiona bynajmniej nie są zdrowe)


Ortoreksja w prostej drodze prowadzi do anoreksji, więc jeśli planujesz zdrową dietę na 2018 rok, przede wszystkim nie popadaj w skrajność! Lepiej zjeść jabłko od sąsiada, który ma własne, niepryskane drzewko, ale jeśli nie masz takiej możliwości – to nic. Jabłko ze sklepu też jest dobre. A jeśli na co dzień jesz owoce, ale akurat dzisiaj masz ochotę na czekoladę – to też nic się nie stanie. W końcu wszystko jest dla ludzi, a kilka kostek czekolady nie zaprzepaszcza rozsądnej diety.


4. Psucie rodzinnych relacji

Odmawianie babcinego sernika, sałatki z majonezem czy głupiego kotleta schabowego podczas obiadu. Kłótnia o to, że nie przygotowali Ci gotowanej piersi z kurczaka, a ryż jest biały zamiast brązowego. Nie zjem lodów ze znajomymi – zamiast tego zrobię sobie lody z kalafiora, słodzika i odżywki białkowej, i zjem je w domu sama...

Serio?

Naprawdę odchudzanie jest dla Ciebie ważniejsze niż dobre relacje z bliskimi?


Większość osób rozpoczynając drogę ze zdrowym odżywianiem i ćwiczeniami, całkowicie zapomina o tym, co się w życiu liczy. Wigilia? Phi, nie zjem pieroga, przyniosę własne pudełko z makaronem i warzywami. Urodziny koleżanki z pracy? Na tę godzinę mam już zaplanowany trening, a poza tym – tort nie zmieści się w moje makro!

Proszę Cię – po prostu nie.

Pomiń ten etap wariactwa - jest mnóstwo rzeczy ważniejszych od diety.

5. Schudnięcie jest ważniejsze niż zdrowie

Stąd wybór produktów niskokalorycznych, zamiast rozsądnej, zdrowej żywności. Wybieranie syropu zero kalorii do owsianki zamiast banana – bo ten drugi ma przecież 120 kalorii! Albo wafli ryżowych zamiast kromki razowego pieczywa do kanapki.

(pssst. Lubię wafle ryżowe, ale dobry chlebek lubię jeszcze bardziej)

Dieta oparta na samych truskawkach, syropie zero kcal, białku, waflach ryżowych i mleku 0,5% - cóż, spodziewam się, że dałaby niesamowite efekty. Zwłaszcza po kilku miesiącach – z wielkim efektem jojo, niedoborami wszelkich witamin, brakiem siły, siniakami na całym ciele i wypadającymi włosami. Gdzie w tym to słynne ZDROWIE?

Nie wolno dać się zaślepić – tak jak pisałam w poprzednim punkcie, są rzeczy duuużo ważniejsze niż figura modelki.


Rozsądna. Skuteczna i długotrwała. Taka powinna być dieta.

Mam nadzieję, że nie wpadniesz w żadną pułapkę! Trzymam kciuki, jeśli zdrowie jest także Twoim noworocznym postanowieniem!


I do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Ja kiedyś wpadłam w taką pułapkę na szczęście teraz zaczęłam na prawdę zdrowo się odżywiać i widzę spore efekty i do tego nie jestem w ogóle głodna i nie gnam co chwilę do lodówki :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że udało Ci się osiągnąć taką stabilizację! :)

      Usuń
  2. To prawda, że z odchudzaniem należy uważać. Najlepiej, tak jak w wielu aspektach naszego życia, zachowań umiar i równowagę. Bardzo fajny artykuł :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisalam ostatnio o odchudzaniu właśnie projekt do szkoły i dużo się o tym dowiedziałam.
    Niektórzy nie zachowują środków ostrożności i wpadają w różne choroby niestety. Dobrze ze o tym piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Warto wiedzieć więcej! Bardzo dużo osób zastanawia się "co zrobią, jeśli dieta nie wyjdzie", a nikt nie myśli o tym, że może przez to wpaść w zaburzenia odżywiania czy stracić zdrowie i możliwość posiadania dzieci! O tym myśli się dopiero po czasie, niestety...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

7DNI - Podsumowanie maturalne!

Najważniejsza część tak zwanego ,,egzaminu dojrzałości” już za mną. Wszystkie podstawy i dwa rozszerzenia – na zbliżający się tydzień zostało mi tylko rozszerzenie z geografii i maturki ustne.

I mogę szczerze powiedzieć, że jestem mega szczęśliwa na myśl o końcu tej egzaminowej gorączki. W moim życiu nastąpią teraz duże zmiany. Strasznie się wszystko nawarstwia, jeden termin pogania drugi, istny bajzel, a intensywna nauka była najgorszą przeszkodą w odgracaniu swojego życia (i głowy).
Za chwilę nastąpi ten długo wyczekiwany czas ,,po maturach” – więc już nie będzie żadnych przeszkód (ani potencjalnych wymówek).

Ale jeszcze na chwilę wrócę i opiszę swoje wrażenia, bo chyba część z Was na to czeka. Jak mi poszło i jak oceniam trudność tegorocznych matur?
Polski podstawowy – podeszłam do tematu bezstresowo, przygotowywałam się mało, bo byłam pewna swojej wiedzy zczterech lat. I w zasadzie nie wyszło mi to aż tak źle. Zadania z czytania ze zrozumieniem były trudne, a przynajmniej trochę bar…

Prezenty na Dzień Matki! (12 pomysłów)

Dzień Matki się zbliża (to za niecałe dwa tygodnie), a Ty wciąż nie masz prezentu? Wstyd i hańba! Oczywiście żartuję - sama jak zwykle z kupnem/zrobieniem odpowiedniego prezentu czekam na ostatnią chwilę. Jak zwykle brakuje czasu, okazji i... pomysłów.


W tym ostatnim aspekcie postanowiłam Was trochę poratować. Bo choć może nie jestem mistrzem kreatywności, z pewnością mam trochę odmienne spojrzenie na tę kwestię. A czasem inna perspektywa wystarczy, żeby dobrać najbliższej osobie, w tym wypadku mamie, idealny prezent!

(zanim zaczniemy - pamiętajcie, że rejestrując się przez mój link i kupując z użyciem REFUNDER, otrzymujecie nie tylko dodatkowy rabat na zakupy, ale także 10 zł zwrotu za polecenie od przyjaciela!)

Bez przedłużania - pierwsze cztery propozycje to... książki!

Na tym się znam, więc spróbuję doradzić. Samo stwierdzenie ,,kup książkę" nie wystarczy - jest przecież tyle pozycji. Więc co dokładnie wybrać?

Katarzyna Nosowska ,,A ja żem powiedziała..."  - Szczera i odwa…

Jak pokonać stres przed maturą?

Wciąż siedzę przy podręcznikach i uzupełniam ostatnie małe braki w wiedzy. Ale do matury pozostało 5 dni – i w tym momencie, to już nie o wiedzę powinno się rozchodzić.
Przypuszczam, że nie tylko mnie powoli staje jakaś klucha w gardle, a w żołądku ściska. O maturze mówią wszędzie – w radiu, w telewizji, na tablicy na Facebooku, a w szkole to już od dawna nas straszyli...

Nic dziwnego, że gdzieś głęboko w umyśle biednego ucznia na myśl ,,matura za 5 dni", zazębia się strach. I ogromna dawka stresu.
A ja jestem wielką antyfanką tego ostatniego. Sama doświadczyłam, jak bardzo destrukcyjne działanie ma choćby taki malutki, niewinny stresik. I wcale nie mówię tu o wypadaniu włosów, czy problemach żołądkowych – wysoki poziom kortyzolu (hormonu stresu), utrzymujący się przez długi czas, sieje spustoszenie w istotnych narządach naszego ciała, jak serce czy płuca, zaburza całkowicie naszą gospodarkę hormonalną, a nawet prowadzi do trwałych uszkodzeń w mózgu!
Nie chcę straszyć, nie chcę s…