Przejdź do głównej zawartości

7DNI - Podsumowanie maturalne!

Najważniejsza część tak zwanego ,,egzaminu dojrzałości” już za mną. Wszystkie podstawy i dwa rozszerzenia – na zbliżający się tydzień zostało mi tylko rozszerzenie z geografii i maturki ustne.

I mogę szczerze powiedzieć, że jestem mega szczęśliwa na myśl o końcu tej egzaminowej gorączki. W moim życiu nastąpią teraz duże zmiany. Strasznie się wszystko nawarstwia, jeden termin pogania drugi, istny bajzel, a intensywna nauka była najgorszą przeszkodą w odgracaniu swojego życia (i głowy).

Za chwilę nastąpi ten długo wyczekiwany czas ,,po maturach” – więc już nie będzie żadnych przeszkód (ani potencjalnych wymówek).


Ale jeszcze na chwilę wrócę i opiszę swoje wrażenia, bo chyba część z Was na to czeka. Jak mi poszło i jak oceniam trudność tegorocznych matur?

Polski podstawowy – podeszłam do tematu bezstresowo, przygotowywałam się mało, bo byłam pewna swojej wiedzy z  czterech lat. I w zasadzie nie wyszło mi to aż tak źle. Zadania z czytania ze zrozumieniem były trudne, a przynajmniej trochę bardziej wymagające niż rok/dwa lata temu. Temat rozprawki łatwiutki, ale ,,Lalka” mnie nie ucieszyła – liczyłam na ,,Dziady”. Ciężko oszacować na ile procent mi to wyszło – stawiam na coś powyżej 80, oby jak najlepiej.

Polski rozszerzony – w przeróżnych miejscach czytałam, że był trudny, bo filozofia przecież nie jest tak szczegółowo omawiana na języku polskim, ledwo się o nią zahacza. Ale ja byłam zachwycona! Temat w sam raz dla mnie. Filozofia w moim odczuciu zawsze była tą najciekawszą częścią poznawania danej epoki, nigdy jej nie pomijałam – wprost przeciwnie, starałam się poznać dany nurt jak najdokładniej. Więc z rozszerzenia byłam zadowolona, ale tutaj znowu ciężko mi określić, jak zostanie oceniona praca. Minimum 70% - nie chcę się zawieźć, więc zaniżam oczekiwania – ale byłoby super dostać coś ponad to!

Weekend przerwy i… choroba.

Najgorsza część tegorocznych egzaminów. W sobotę ,,coś mnie brało”, w niedzielę byłam przeziębiona i osłabiona. I tak przez resztę egzaminów. Supi, nie? Nie mogłam oddychać. Oczy całe załzawione, problemy z koncentracją i przytkane uszy. Ale maturę trzeba przecież napisać.


Matma podstawowa – najwieksza rewelacja tej matury! I mówi to osoba, która na próbnych miała 22%, 28%, w przypływie rozumu 40%. Jeśli wierzyć odpowiedziom w internecie, na tej oficjalnej zdobyłam… 94%. I jestem z siebie cholernie dumna. Jak się uczyłam na matmę – powstał na ten temat tekst na blogu, prawdopodobnie będzie jeszcze aktualizowany (kilka sposobów doszło na sam koniec, więc nie są tam jeszcze opisane).

Angielski podstawowy – dramat na słuchaniu w sensie chorobowym. Musiałam powstrzymywać się od wydmuchiwania nosa w trakcie nagrań i dodatkowo skupić się, żeby zrozumieć wszystko przez szumiące ucho. Ale ogólnie poszło spoczko, coś ponad 90%. I czy tylko ja uważam, że limit 130 słów na wpis na bloga to jakiś żart? To co napisałam w tym momencie jest już cztery razy dłuższe. Nie potrafię się zamknąć w aż tak krótkiej formie.

Angielski rozszerzony – trudny w porównaniu do lat ubiegłych. Sama napisałam dobrze, znowu coś koło 80-90%, ale patrząc całkowicie obiektywnie doskonale rozumiem, czemu inni mogli mieć z nim kłopot. Jedyną łatwą rzeczą był artykuł do napisania (tematyka biegania).

Powtórzę jeszcze raz – strasznie się cieszę, że to już prawie, prawie za mną!

A co jeszcze ciekawego wydarzyło się w tym tygodniu?

Zapuściłam dłuższe paznokcie! Cholerka, taka głupia sprawa, ale moje pazurki zawsze były delikatne i łamliwe. Tym razem, dzięki odżywce Eveline, zaczęły rosnąć strasznie szybko, są twardsze i coraz mniej spękane! Ta na zdjęciu (KLIK!) jest najlepsza, wypróbowałam też tą czerwoną (klik!), ale efekty wydają mi się mniejsze.


W tym tygodniu skończyłam też oglądać (po raz kolejny) Sherlocka – tym razem z siostrą. Znowu znalazłam się na emocjonalnym rollercoasterze, mimo że doskonale znam zakończenie. Polecam Sherlocka komu tylko mogę, więc chyba czas napisać o nim coś więcej na blogu – zwłaszcza, że moja sekcja kulturowa leży i się kurzy.

W ramach nagrody za dobrze zdane maturki kupiłam sobie Harry'ego Pottera w oryginale. Będzie to miła odskocznia po miesiącach w podręcznikach.



Widziałam także film Baby Driver – jeju, jakie to było dobre! Sama nigdy bym po to nie sięgnęła, bo bankowi rabusie i wyczyny samochodowe to nie moje klimaty. Chłopak mnie zmusił i teraz jestem mu chyba coś winna, bo film był rewelacyjny. Główny bohater to postać charakterystyczna, dynamiczna, której nie da się nie lubić, a cały film dostosowany został pod jego charakterystykę – montaż, przejścia i muzyka. Zwłaszcza muzyka! Nie chce wam spojlerować, bo sam efekt zaskoczenia jest przy tej produkcji istotny. Ale polecam zobaczyć!

W międzyczasie szukam pracy, ogarniam wygląd swojego pokoju (podczas matur trochę mi się zagraciło), uczę się robić zdjęcia i pozować do nich. Póki co wychodzi… średnio. Ale podobno trening czyni mistrza.

(Mój chłopak radzi sobie z aparatem dużo lepiej - wiewiórka poniżej w jego wykonaniu)


A jak minął Wasz tydzień?

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Pewnie! Trening czyni mistrza! :) trzymam kciuki za wyniki z egzaminów maturalnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta choroba to pewnie przez nadmiar nauki, kochana! :) Wierze w Ciebie - dasz radę! Jeszcze trochę i najdłuższe wakacje w życiu będziesz miała. :) POWODZENIA!

    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że nadmiar nauki i stres spowodowały spadek odporności... ;) A co do tych wakacji - idę do pracy najszybciej jak mogę, więc wiele nie odpocznę :D

      Usuń
  3. ja też w tym roku pisałam maturę i poszło mi w miarę dobrze gdyby nie matematyka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie super, życzę Ci jak najlepszych wyników! :)

      Usuń
  4. Wow o bardzo dobre wyniki i dobrze, że mtura dobrze Ci poszła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! ;) Z wyników jestem zadowolona, ale nie ma co ukrywać - uczyłam się dobrze całe cztery lata (technikum), wiedza nie spłynęła na mnie w ciągu jednej nocy :D

      Usuń
  5. Świetne wyniki, myślę że już teraz można składać Ci gratulacje :D
    A za film Baby Driver no dwa plusy ode mnie: 1. Że obejrzałaś. 2. Że Ci się spodobał. Jeszcze jeden i będzie 5 :D (taki szkolny suchar :P). Mi również bardzo przypadł do gustu, zarówno za muzykę jak i całą historię. Możliwe że za jakiś czas obejrzę go ponownie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zarówno za gratulację, jak i za te dwa plusy! :D

      Usuń
  6. No i wspaniale gratuluję zdania matury :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz