Przejdź do głównej zawartości

7DNI - Przeprowadziłam się do Warszawy!

Nie wiem jak zacząć, więc po prostu przejdę do sedna. Przeprowadziłam się do Warszawy. Pierwsze mieszkanie, które obejrzeliśmy z chłopakiem, już następnego dnia było nasze. Zaskoczenie nawet dla mnie.

Teoretycznie przeprowadzkę do Warszawy planowałam już od dawna. Dotychczas całe życie mieszkałam na wsi i trochę zaczęło mnie to męczyć – dawno, dawno temu napisałam o tym tekst (KLIK). I nie zrozumcie mnie źle, wieś nie jest taka straszna i ma swoje zalety, ale po prostu przyszedł czas na zmiany.


(Psst. nasz samochód nie był przystosowany do przeprowadzek, ale jakoś poszło!)

Od października planuję studiować na… (hm, zachowam to jeszcze przez chwilę w sekrecie), a od poniedziałku pracuję w… (hm, tego też nie zdradzę).  Mam nadzieję, że się sprawdzę i wszystko  pójdzie po mojej myśli. Można powiedzieć, że zarabiam na pasji, bo na pisaniu – ale póki co trochę mi to niszczy motywację do pisania na blogu. I to wkurzające, bo blog to miejsce na którym mi zależy. I nie chcę z niego rezygnować.


Póki co (w momencie, gdy to piszę) nie mam internetu – stąd zdecydowanie brak mnie w social media. Gdyby nie to, powiedziałabym o przeprowadzce wcześniej. I gdyby nie ten okropny bałagan po przenoszeniu rzeczy ze starego lokum do nowego. Trochę tego było, więcej niż się spodziewałam, a i tak jeszcze cała kolekcja książek została w domu rodzinnym. Przewiozę ją na kilka razy, albo wcale. Może zrobię małą wyprzedaż, jeśli bylibyście zainteresowani.




A to mój najbliższy sąsiad. Czasem próbuje wchodzić, jak okno tarasowe jest otwarte. Ale to słodziak!


Poza przeprowadzką w zasadzie niewiele się dzieje, a przynajmniej niewiele rzeczy dostrzegam poza tym. W zeszłym tygodniu jeszcze miałam matury, a teraz to wydaje się takie odległe. Swoją drogą, z ustnego angielskiego 90%, co wydaje mi się dobrym wynikiem, ale walczyłam o wyższy, a z polskiego… niespodziewanie 98%! Niespodziewanie, bo gdy wyszłam z sali byłam strasznie zdenerwowana i modliłam się o 40…

Czytałam kiedyś o tym, że im więcej człowiek ma wiedzy, tym mniej jest jej pewny, bo przecież doskonale wie też, czego jeszcze nie umie. Tak było chyba w tym wypadku i zamiast dostrzec, że używam trudnych słów i literackich terminów, myślałam tylko ,,Boże, nie pamiętam jak nazywał się ten bohater”. Uciekły mi z głowy takie drobnostki.
 
W tym tygodniu gdy widziałam na Insta/Fb, że jeszcze ktoś idzie na maturę... wydawało się to dla mnie abstrakcją. Tyle innych, całkowicie nowych rzeczy na głowie, że to, co było stosunkowo niedawno, po prostu już mi umknęło.




Pierwsza roślinka tego mieszkania. Palma salonowa, a dla przyjaciół Stefan. Póki co nie narzeka na trochę wybrakowaną doniczkę.



Coś więcej o mieszkaniu? Jaram się nim, jest stosunkowo duże, ma ładną kuchnię i dużą łazienkę z wanną. No i mam cicho – zarówno jeśli chodzi o sąsiadów, jak i o dźwięki miasta. Kilku mebli wciąż brakuje, przede wszystkim biurka.


No i zakupy w Ikei zraniły mocno mój portfel - ale chyba u każdego tak jest po wizycie w tym sklepie.

Tyle z newsów ostatniego czasu – pora na kilka ulubieńców:

Drugi sezon ,,13 powodów" – obejrzałam dopiero pierwszy odcinek (nowa praca to zdecydowanie mniej czasu na serialiki), ale już widzę, że będzie warto! Czytałam także kilka recenzji. Jeśli nie oglądaliście pierwszego sezonu, to zajrzyjcie do tekstu: Dlaczego warto obejrzeć 13 powodów? A jeśli go widzieliście, to mam nadzieję, że sięgniecie po kontynuację!

Najlepsze prezenty na Dzień Matki – mam nadzieję, że tego tekstu nie pominęliście. W końcu święto naszych mam już w tę sobotę!

Obiadki robione przez chłopaka, gotowe po wyjściu z pracy - taka drobnostka, a super cieszy!

Póki co to na tyle… Mam nadzieję, że regularność moich wpisów będzie teraz tylko rosła.


Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Gratuluję odwagi! Życzę szczęścia na nowej drodze... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w końcu muszę oglądnąć ten serial, już dłuższy czas się do niego zbieram :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco! Już obejrzałam połowę drugiego sezonu... jeszcze lepszy niż pierwszy! :)

      Usuń
  3. Wow! Warszawa, życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia kochana w nowym etapie życia! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

7DNI - Osiemnastka siostry, język japoński i pare słów o wenie twórczej!

Nie wierzę, że zaczynam ten tekst. Dlaczego? Bo próbowałam pisać od kilku dni - kilku ciężkich dni, w które kładłam się na łóżku, odpalałam laptopa i... patrzyłam w pusty edytor. Po godzinie bezsensownego leżenia w końcu przestawałam, zabierałam się za naukę japońskiego, sprzątanie albo (przyznajmy szczerze) serial.


Weny twórczej brakuje mi bardzo. Własna mama powiedziała, że za bardzo "szukam tematu", podczas gdy kiedyś pisałam na luzie, głównie skupiając się na relacjonowaniu własnego życia. I muszę przyznać jej rację - w ostatnim czasie zaczęłam myśleć bardzo o jakości tego, co robię. Lubię być rozrywką, na którą setki osób poświęcą 5 minut czasu dwa razy w tygodniu. Lubię to, że czytanie bloga sprawia części z was przyjemność (przynajmniej wnioskując po wiadomościach, które od was dostaję), nawet jeśli nie niesie szczególnie głębokiego przesłania czy rewolucyjnych wniosków. Ale ostatnio sama rozrywka coś mi nie pasowała. Boję się, że nie daję wam tego, czego tak naprawdę…

7DNI - spotkanie blogerskie, moja ulubiona rasa psów i wyniki konkursu!

Wiadomość o tym, że 7DNI to seria nieregularna nie jest niczym nowym. Tym razem w jeden post wcisnę kilka fajnych przemyśleń i wydarzeń z ostatnich dwóch tygodni. No bo czemu nie? Moje życie od jakiegoś czasu wydaje się monotonne, chociaż kilka dni temu poczułam, że się rozpędzam. Ale o tym dalej.


Zacznijmy od wydarzeń. 25 lipca wzięłam udział w Środa Dzień Bloga Summer nad Wisłą.


(na powyższym zdjęciu najlepszy chłopak i fotograf, który poświęcił się i pojechał na ŚDB ze mną - zostawcie łapkę w górę na FB u Revvol, żeby było mu miło!)

Teoretycznie każdy mógł przygotować swój slajd i zaprezentować się przed całą grupą, ale po dłuższych przemyśleniach stwierdziłam, że to nie dla mnie: trochę z powodu stresu przed wystąpieniem publicznym, trochę z braku pewności siebie. Więc na ŚDB wybrałam się tylko po to, żeby posłuchać innych. Ale i tak było super! Dowiedziałam się, w jaki sposób tworzą inni, jakie mają problemy, jakie rozwiązania oferują. Jeden chłopak, który miał bodajże 15 lat, śmi…

Przeczytane #8 - Psychologia, fantastyka i (nie)ciekawe lektury

Tej serii nie było na blogu od... stycznia! Tak, strasznie długo. A to przecież wtedy ustanowiłam roczne wyzwanie książkowe, z którego miałam się rozliczać. Coś poszło nie tak - miałam duuużo nauki do matury, czytałam głównie lektury i jakoś tak odłożyłam na bok podsumowania książkowe.

Trochę pozycji się jednak przez te kilka miesięcy uzbierało, więc dzisiaj w zbiorczym (mam nadzieję, że krótkim) tekście opiszę wszystkie.

Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? - Philip G. Zimbardo - przeczytana 15 stycznia 2018 roku Pierwsza książka psychologiczna na mojej liście. Bardzo trudna - zarówno w tematyce, jak i w formie. Z tego powodu czytałam ją dobre kilka tygodni. Ten książkowy grubasek opowiada o tym, jak system, sytuacja i ogólne przyzwolenie wpływają na czynienie zła. Jak dobrzy ludzie mogą czynić złe rzecz popychani tylko czynnikami zewnętrznymi. Jest to opis i omówienie słynnego Eksperymentu Stanfordzkiego (inaczej zwanego Eksperymentem Więziennym), przeprowadzonego właśn…