Przejdź do głównej zawartości

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników?

Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!

1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam czasu, bo nie mam idealnego pomysłu, bo nie chce mi się usiąść, bo jestem zmęczona. Pisanie to moja pasja, a bloga założyłam bez przymusu. I chcę go prowadzić bez przymusu. Ale nieregularne pisanie nie pozwoli na zebranie odpowiednio dużej grupy czytelników.

Publikowanie raz na dwa tygodnie wyklucza zdobycie dużego zasięgu - przynajmniej na początku. Wiadomo, że gdy pozycja w internetach jest już bardziej ugruntowana, można sobie pozwolić na luz. Gdy zaczynasz i piszesz raz na kilka tygodni to praktycznie tak samo, jakbyś pisał tylko dla siebie. I ewentualnie paru znajomych z Facebooka, którzy zaglądają z ciekawości. Regularność na początku blogowania to podstawa - minimum 2-3 wpisy tygodniowo.



2. Oczekiwanie samych przyjemności i łatwego zarobku

Dzisiejszy świat daje nam mnóstwo możliwości. Każdy doskonale wie, że na blogowaniu, nagrywaniu filmików na YouTube czy prowadzeniu profilu na Instagramie da się zarobić. I to naprawdę DOBRZE zarobić. Większość jednak zapomina o jednej rzeczy.

Blogowanie to długie godziny pisania, szukania zdjęć, promowania siebie w mediach społecznościowych. A po tych długich godzinach... nic. Bardzo długo nic. Kilkadziesiąt wejść pod wpisem, żadnych współprac, zero komentarzy. Łatwo się zniechęcić.

Kolejnym grzechem blogera jest oczekiwanie, że to wszystko przyjdzie tak łatwo. Że codziennie rano będziesz wstawał z zapałem do pisania, że nigdy nie zapomnisz o zrobieniu dobrej fotki na Instagrama,  że już po kilku miesiącach będziesz miał tysiące wejść. Wierzę, że niektórym się tak udaje. Jednak w większości przypadków - uzbrój się w cierpliwość i determinację, bo łatwo nie będzie.


3. Perfekcjonizm

Perfekcjonizm w życiu ogólnie jest słabą cechą. Niby pozwala celować wyżej, ale z drugiej strony... blokuje. W przypadku blogowania perfekcjonizm jest największym wrogiem. Bo w blogowaniu nie masz szans na idealny start.

Problemy zaczynają się już na początku. Ciężko wymyślić idealną nazwę (nad swoją głowiłam się cały dzień, teraz wybrałabym kompletnie coś innego), ciężko stworzyć idealny szablon, ciężko pisać idealnie. Powiedziałabym, że to nawet niemożliwe. Próbujesz dopracować wszystko, dopieścić, a pisząc teksty już po chwili je usuwasz... Do czego to prowadzi? Do niczego prócz rozgoryczenia.

Blogować trzeba nieidealnie - do perfekcji dochodzi się z czasem. Patrząc na swoje stare teksty... ehh, wzdycham strasznie. Pewnie za kilka miesięcy, gdy spojrzę na ten, pomyślę "mogłam to zrobić lepiej". Jednak nie o to chodzi. Najważniejsze jest dawanie czytelnikowi wartościowej treści. Jeśli to zrobisz, to wdzięczny użytkownik internetu wybaczy ci literówki czy okropny, zielony szablon. Jeśli nie będziesz publikować - nie dostaniesz feedbacku, nie dowiesz się, co robisz źle. Nie będziesz mógł się rozwijać.

Perfekcjonizm w blogowaniu? Nie, dziękuję.


4. Naginanie swojego kręgosłupa moralnego

Na co dzień jesteś weganką, ale reklamujesz skórzane produkty, bo ktoś zaoferował Ci dużo kasy? Nigdy nie użyłaś danego produktu lub używałaś go sporadycznie, a na blogu go recenzujesz i promujesz, żeby zgarnąć zasięgi? Nie powiem już o tych, które co dwa dni promują inną szminkę czy tusz do rzęs.

Sama działań promocyjnych i współprac na blogu mam niewiele, zaledwie jedną dobrze płatną, a znam dziewczyny, które po 2 miesiącach blogowania dostają pudła kosmetyków. Wszystkie najlepsze, wszystkie zrecenzowane dnia następnego. Nie lubię "słupów reklamowych", chyba nikt nie lubi. I zarabianie na tym, że się poleca rzeczy dobre jest super, ale polecanie kremu po dwóch dniach używania jest po prostu złe. I szkodliwe, zarówno dla blogera (którego czytelnicy tracą zaufanie) jak i dla czytelnika (który kupi słaby produkt po kłamliwej recenzji).

Naginanie swojego kręgosłupa moralnego byle tylko zarobić jest chyba obecne w każdej branży. Nie wątpię, że są lekarze, którzy przepisują dane leki, bo mają za nie większą prowizję i piłkarze, którzy celowo tracą bramki, bo ktoś im za to zapłacił. Tak się dzieje.

Ale proszę - bądźmy mądrzejsi.


5. Udawanie kogoś kim się nie jest

Teraz mamy modę na autentyczność - i dobrze! Bo chyba nic mi gorzej nie wychodzi, niż udawanie kogoś innego. Nie umiem być pewna siebie i wygadana na zawołanie. Nie umiem udawać, że interesuję się sprawami, które nic mnie nie obchodzą.

Nie bloguj na temat rzeczy, które absolutnie Cię nie interesują. Mam czasem ochotę, żeby napisać coś o modzie, urodzie, sporcie... i te rzeczy mnie ciekawią, ale naprawdę w małym aspekcie. Zawsze wracam do edukacji, rozwoju i kultury. To jestem ja - może mało chwytliwy temat. Może ciężej zrobić na tym stabilny, działający biznes (bo przecież teraz wszystko dla pieniędzy)... ale lubię o tych tematach pisać. I na tym się znam - więc na tym gruncie pozostaję.

Mocno widać gdy ktoś próbuje robić rzeczy pod publikę. Na szczęście jest to coraz rzadsze! :)
Ja jestem nieśmiałą, cichą myszką, która nie umie pozować do zdjęć, która kocha bajki Disney'a, namiętnie ogląda musicale, jest ambitnym gnomem i ma dużo więcej planów niż czasu. I cieszę się, że gdy piszę to nie muszę udawać, że jest inaczej.


Mam nadzieję, że te kilka rad się Wam spodobało. A ja, z racji 100 tekstów, postaram się ich już nigdy nie popełnić.

Zobacz także: Dlaczego powinieneś przestać blogować?
I zapraszam do wzięcia udziału w konkursie. Jedna z niewielu współprac (niepłatna zresztą, ale cieszę się, że mogę dzięki niej sprezentować coś super swoim czytelnikom): KONKURS pod tekstem

Do następnego! 
 
Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. zgadzam się z wszystkimi w 100%. Ludzie myślą, że założą bloga i od razu zarobią, dostaną wszystko za darmo, blog to przede wszystkim wyrażanie siebie i dobra zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra zabawa - oj tak! :) Zwłaszcza, gdy nagle odkrywasz, że to jest całkiem obcy Ci świat o którym nic do tej pory nie wiedziałaś :D

      Usuń
  2. Mądrze napisane, z regularnym pianiem same fakty napisałaś, ja mam tak że co powracam innych czytelników mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ciężko sprawdzić czy czytelnicy się zmieniają, czy nie - coś za mało zaangażowani są na co dzień haha :D Ale widzę, że ogólna liczba raczej się zwiększa :)

      Usuń
  3. Pierwsze trzy grzechy siedzą ciężko na moim blogerskim sumieniu. Ostatnie dwa nie, bo nic nie reklamuję, a głównie głoszę swoje poglądy.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia z ich pokonywaniem w takim razie! :) I też pozdrawiam!

      Usuń
  4. Przeczytałam z ciekawością, dopiero co zaczynam przygodę z blogowaniem :) zainteresowało mnie Twoje zdanie o częstotliwości wpisów, aż 2-3 razy w tygodniu? Miałam wrażenie, że lepiej raz na tydzień, aby ludzi nie zarzucić i nie zanudzic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy to na pewno od tematyki - przy tekstach specjalistycznych z pewnością nie da się publikować tak często. Ale gdy mamy treści lifestyle'owe, lekkie, przyjemne to właśnie z mojego doświadczenia wynika, że czytelnicy CHCĄ więcej :) Jak piszesz fajne teksty to nie ma rady zanudzić!

      Usuń
  5. Ja ma na sumieniu nieregularne wpisy muszę to zmienić drugi robienie zdjęć na bloga i czasem jestem za szybka chcę wszystko na już a tak nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w większości biorę zdjęcia z wolną licencją, bo po prostu nie jestem dobrym fotografem ;) Czasem jakieś selfie, albo relację z tygodnia dam z własnymi zdjęciami. Chociaż mam zamiar z czasem to zmienić

      Usuń
  6. Świetny wpis! ;D Pouczający a zarazem interesujący, daje do myślenia. Każdy kiedyś miał swoje początki ;D wiele błędów zrobiło się wtedy, które chciałoby się poprawić, a jedynie co da się z tym zrobić to... trzymać się tych "pięciu przykazań" a nuż może nasze myśli nie zaprowadzą nas na manowce. My też dopiero zaczynamy! Twój wpis może być dla nas znakomitą siłą napędową, w sensie motywacją ^^ Staramy się nie popełniać tych grzechów, chociaż jesteśmy dopiero na początkach. Powodzenia w dalszym pisaniu i..dużo sukcesów z blogiem związanych!
    Pozdrawiamy,
    SoulWorkersi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia Wam życzę! :) Z chęcią zajrzę do Was na bloga i trzymam kciuki. Będzie mi strasznie miło jeśli moje porady wniosą coś do waszej działalności :)

      Usuń
  7. Prawdziwe, ja popełniam 1 punkt notorycznie ;/ niestety

    OdpowiedzUsuń
  8. Fakt perfekcjonizm jest męczący i utrudniający życie i blogowanie. Sama staram się go z siebie "wyplewić".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już wypleniłam raczej dawno - chociaż cały czas łapią mnie wyrzuty, że coś mogłam zrobić lepiej. Nie mogłam - staram się i widzę, że Wam się podoba :)

      Usuń
  9. Bardzo dobry wpis! Piszesz lekko, dobrze się Ciebie czyta. Niekonsekwencja to moja zmora ale chyba tego nie przeskoczę. :p Trudno, chyba już na zawsze pozostanę blogerką z doskoku i samego zamiłowania, bez hajsów na koncie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hajsy będą, albo i nie będą. Trzymam kciuki, że będą - blogerki "z doskoku" też mogą nieźle zarabiać :D Dzięki za pozytywne słowa! :)

      Usuń
  10. Prosto krótko i na tenat. Wezmę sobie rady do serca.

    OdpowiedzUsuń
  11. Trafione w punkt! Bardzo mnie wkurza, że czasem człowiek bardzo się stara. Pracuje nad tym blogiem tyle czasu, a ludzie dookoła powiedzą "co to za praca" i "nic nie robisz tylko wrzucasz te pierdoły" albo "wzięłabyś się do roboty"... Ale cóż trzeba mieć twardą skórę i robić swoje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wzięłabyś się do roboty" - najgorzej. Pisanie zabiera sporo czasu, a jak jeszcze się to godzi z nauką lub pracą na etap, to naprawdę hardcore. Wiem z doświadczenia, czasem aż nie wiem jak się nazywam ;)

      Usuń
  12. Świetny i pouczajacy wpis. Dopisałabym do tego zakładanie bloga tylko i wyłącznie dla zarobku, bo ostatnio często się z takimi spotykam
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-race.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też bardzo częste - chociaż nic nie poradzisz, dla niektórych to żadne zainteresowanie, a właśnie forma zarobku. Jeśli byłoby prowadzone rozważnie to jeszcze okej, ale często te reklamy nie mają ze sobą nic wspólnego, żadnej kategorii, żadnego przesłania poza reklamą, byleby zarabiać.

      Usuń
  13. Ja dzięki blogowaniu wyrażam w 100% siebie i to jest dla mnie najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super <3 Świetnie, że blog daje Ci tak dużo!

      Usuń
  14. Bardzo dobry i konkretny wpis! Zgadzam się ze wszystkim, szczególnie z punktem 1 i 5. Regularne pisanie jest bardzo ważne, żeby czytelnicy o nas nie zapomnieli(ja niestety z powodu dużej ilości nauki piszę nieregularnie, raz/dwa razy w miesiącu) Bardzo ważne jest bycie autentycznym, nie udawać kogoś kim się nie jest :) Jeżeli prowadzi się blog książkowy to wiadomo, że nie pisze się o ubraniach i kosmetykach haha ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że wiadomo, ale czasem niektórzy próbują wciskać to na siłę, bo np. mają współpracę całkowicie odmienną tematycznie od bloga. Bez sensu ;) Regularne pisanie to chyba problem większości blogerów, haha :D

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy poradnik :) Jeżeli chodzi o numer jeden... niestety piszę bardzo nieregularnie :D zdarza się, że publikuję coś dwa razy w miesiącu. Ale kocham mojego bloga i blogowanie to moja pasja, więc uważam, że nieregularność to nie problem :D Gratuluję 100 wpisów! obyś napisała 1 000 albo 10 000 <3 :)
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za gratulacje! :) I oby faktycznie kiedyś wybił równy 1000!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…