Przejdź do głównej zawartości

Zaczynam naukę nowego języka! Moje sposoby na początek

Porozumiewanie się w wielu językach jest moim marzeniem już od dawna. Do tej pory uczyłam się angielskiego (sama poziom określam na B2, ale nie robiłam żadnego certyfikatu, więc nie wiem), poza tym rosyjski w podstawówce oraz niemiecki w gimnazjum i technikum. Z rosyjskiego pamiętam tylko krótką rymowankę na dobranoc, z niemieckiego co nieco, ale też nie na tyle, by swobodnie się komunikować. Trochę mi szkoda tych wielu lat nieuważnego przesiadywania lekcji. Mogłabym być daleko do przodu, ale cóż - tak wyszło.


W moich 30 planach przed skończeniem 30 lat obiecałam, że nauczę się kolejnego języka poza angielskim. Zastanawiałam się, czy właśnie nie kontynuować nauki języka niemieckiego. Bo mam podstawy, znam wymowę, a dalsza nauka nie byłaby znowu taka trudna - przede wszystkim wkuć na pamięć słownictwo. Ale nie byłam przekonana czy na pewno chcę to robić. Nie teraz.

Lista języków, którymi marzę się posługiwać jest po prostu zbyt długa: niemiecki, hiszpański, arabski, japoński, szwedzki. A żeby przyswoić jeden na dobrym poziomie, potrzebuję kilku lat. Dlatego wybór był trudny. Ostatecznie zadecydowało pytanie: Który z nich byś wybrała, gdyby miał być nie pierwszy do nauczenia, a jedyny?

Odpowiedź pojawiła się przed oczami od razu - japoński.


Kiedyś już próbowałam podstaw, ale to było tuż przed maturą i szybko musiałam zrezygnować. Teraz przynajmniej do października nie muszę się uczyć niczego innego. Więc powinno się udać!

O tym, dlaczego wybieram akurat język japoński napiszę innym razem. Dużo by się rozpisywać. Nie idę na żaden kurs, przynajmniej w najbliższym czasie - póki co zamierzam uczyć się na własną rękę. Dziś chciałabym się podzielić narzędziami przy użyciu których mam nadzieję nauczyć się jak najwięcej.

Programy na telefon do nauki: Duolingo, Busuu!

Jedna z najprzyjemniejszych form nauki, choć nie potrafię jeszcze ocenić jej skuteczności. Zalety: mogę włączyć sobie program w autobusie i powtarzać znaki i słownictwo bez większego problemu. Wada: nie może być to jedyna forma przyswajania wiedzy. Do nauki języka potrzebne jest wiele bodźców - wtedy zapamiętujemy najwięcej.

Anime!

Najlepszy sposób na osłuchanie się z popularnymi zwrotami. Wiele z nich znam już na pamięć - nie potrzebuję znać dokładnej pisowni, aby wiedzieć jak komuś podziękować, przywitać, pożegnać, pochwalić czy nawet zapytać o godzinę. Te rzeczy znam już od dawna właśnie dzięki osłuchaniu się z anime.
Gdybym miała zacząć uczyć się hiszpańskiego - wybrałabym filmy w tym języku. I tak dalej, i tak dalej. Słuchasz w innym języku z napisami polskimi, w pewnym momencie zmieniasz napisy z polskich na te w tym innym języku. A potem usuwasz je całkowicie - jestem na tym etapie z angielskim - i jest to mega satysfakcjonujące, gdy zaczynasz wszystko rozumieć z samego słuchu.

Muzyka!

Działa podobnie jak filmy. Różnica jest taka, że gdy kilka razy przetłumaczysz sobie tekst na język polski, a potem słuchasz tylko w języku obcym, to słówka same wpadają ci do głowy. W ostatnim wpisie o muzyce (klik!) są między innymi piosenki po japońsku. Prócz tego, że są dobre, pełnią po prostu funkcję edukacyjną!

Darmowe materiały w internecie!

Póki co nie kupiłam jeszcze książek. Dlaczego? Powód jest prosty - boję się wydania pieniędzy w przypadku, gdy mogłabym za chwilę zrezygnować. Chcę opanować część wiedzy z darmowych materiałów i przygotować się tym samym do systematyczności. Wtedy dopiero będę wiedziała, że kupione książki na pewno wykorzystam.

Skąd za darmo czerpać wiedzę? Miejsc jest tyle, że nie wiem od czego zacząć. W przypadku języka japońskiego najlepiej wyszukiwać lekcji po angielsku. Jest ich więcej, choć kilka polskich też się znajdzie. Na YouTube są całe kursy, wytłumaczona gramatyka, nauka pisowni, rozmówki, itd. Przede wszystkim można posłuchać poprawnej wymowy - tego nie da się wyćwiczyć samemu.


Znalazłam też kilka podręczników - po prostu wpisując w Google hasło "Japanese for begginers pdf". Tytuł jednego z nich to "Japoński dla debili" - ma ponad 400 stron i wydaje się idealną książką dla mnie na początek! Warto zaznaczyć, że podręczniki te nie są do pobrania z jakichś dziwnie wyglądających stron - większość pdf'ów, które znalazłam, jest legalnie zamieszczona do użytkowania internautów. To jest dopiero super!

To wszystko na teraz - dopiero zaczynam, a o moich dalszych poczynaniach mam nadzieję informować was na bieżąco. Trzymajcie za mnie kciuki.

Zobacz także: Czemu nauka angielskiego w szkole nie działa?

Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz Snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Ja zawsze uczyłam się języka poprzez słuchania muzyki i oglądania serialu ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najlepszy sposób :D I najprzyjemniejszy ;)

      Usuń
  2. Ja zazwyczaj uczę się więcej dzięki jakimś seriala bądź jak słucham muzyki. Fajny post, życzę powodzenia w nauce !
    Pozdrawiam
    moda-naszym-swiatem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. BArdzo fajnie mi się tak uczy języka, dużo więcej zapamiętuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim wielkim marzeniem jest biegłe posługiwanie się językiem rosyjskim :)
    Jak na razie nauka idzie mi dość sprawnie liczę na efekty za jakiś czas.
    Podziwiam za motywację, wierzę, że Ci się uda.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

7DNI - Osiemnastka siostry, język japoński i pare słów o wenie twórczej!

Nie wierzę, że zaczynam ten tekst. Dlaczego? Bo próbowałam pisać od kilku dni - kilku ciężkich dni, w które kładłam się na łóżku, odpalałam laptopa i... patrzyłam w pusty edytor. Po godzinie bezsensownego leżenia w końcu przestawałam, zabierałam się za naukę japońskiego, sprzątanie albo (przyznajmy szczerze) serial.


Weny twórczej brakuje mi bardzo. Własna mama powiedziała, że za bardzo "szukam tematu", podczas gdy kiedyś pisałam na luzie, głównie skupiając się na relacjonowaniu własnego życia. I muszę przyznać jej rację - w ostatnim czasie zaczęłam myśleć bardzo o jakości tego, co robię. Lubię być rozrywką, na którą setki osób poświęcą 5 minut czasu dwa razy w tygodniu. Lubię to, że czytanie bloga sprawia części z was przyjemność (przynajmniej wnioskując po wiadomościach, które od was dostaję), nawet jeśli nie niesie szczególnie głębokiego przesłania czy rewolucyjnych wniosków. Ale ostatnio sama rozrywka coś mi nie pasowała. Boję się, że nie daję wam tego, czego tak naprawdę…

7DNI - spotkanie blogerskie, moja ulubiona rasa psów i wyniki konkursu!

Wiadomość o tym, że 7DNI to seria nieregularna nie jest niczym nowym. Tym razem w jeden post wcisnę kilka fajnych przemyśleń i wydarzeń z ostatnich dwóch tygodni. No bo czemu nie? Moje życie od jakiegoś czasu wydaje się monotonne, chociaż kilka dni temu poczułam, że się rozpędzam. Ale o tym dalej.


Zacznijmy od wydarzeń. 25 lipca wzięłam udział w Środa Dzień Bloga Summer nad Wisłą.


(na powyższym zdjęciu najlepszy chłopak i fotograf, który poświęcił się i pojechał na ŚDB ze mną - zostawcie łapkę w górę na FB u Revvol, żeby było mu miło!)

Teoretycznie każdy mógł przygotować swój slajd i zaprezentować się przed całą grupą, ale po dłuższych przemyśleniach stwierdziłam, że to nie dla mnie: trochę z powodu stresu przed wystąpieniem publicznym, trochę z braku pewności siebie. Więc na ŚDB wybrałam się tylko po to, żeby posłuchać innych. Ale i tak było super! Dowiedziałam się, w jaki sposób tworzą inni, jakie mają problemy, jakie rozwiązania oferują. Jeden chłopak, który miał bodajże 15 lat, śmi…

Przeczytane #8 - Psychologia, fantastyka i (nie)ciekawe lektury

Tej serii nie było na blogu od... stycznia! Tak, strasznie długo. A to przecież wtedy ustanowiłam roczne wyzwanie książkowe, z którego miałam się rozliczać. Coś poszło nie tak - miałam duuużo nauki do matury, czytałam głównie lektury i jakoś tak odłożyłam na bok podsumowania książkowe.

Trochę pozycji się jednak przez te kilka miesięcy uzbierało, więc dzisiaj w zbiorczym (mam nadzieję, że krótkim) tekście opiszę wszystkie.

Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? - Philip G. Zimbardo - przeczytana 15 stycznia 2018 roku Pierwsza książka psychologiczna na mojej liście. Bardzo trudna - zarówno w tematyce, jak i w formie. Z tego powodu czytałam ją dobre kilka tygodni. Ten książkowy grubasek opowiada o tym, jak system, sytuacja i ogólne przyzwolenie wpływają na czynienie zła. Jak dobrzy ludzie mogą czynić złe rzecz popychani tylko czynnikami zewnętrznymi. Jest to opis i omówienie słynnego Eksperymentu Stanfordzkiego (inaczej zwanego Eksperymentem Więziennym), przeprowadzonego właśn…