Przejdź do głównej zawartości

Jak rozegrać POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO, aby reszta poszła z górki?

Początek roku szkolnego, wrzesień… Kurcze, pierwszy raz piszę tekst o szkole ze świadomością, że sama już do niej nie wrócę. To mnie trochę smuci, bo zasadniczo szkoła w ostatnich latach była dla mnie mocno satysfakcjonującym, a łatwym do ogarnięcia wyzwaniem. Byłam podwójną stypendystką, wygrałam laptop, tablet, masę książek i bluzę za trzy stówki, a wszystko to przy naprawdę minimalnym wysiłku. Kwestia dobrego przygotowania na starcie.


I właśnie o tym przygotowaniu chciałabym wam troszkę opowiedzieć. Chciałabym podzielić się z wami radami, które pozwolą przeżyć rok szkolny na luzie i na dodatek zyskać z tego nieco benefitów. Wiadomo, im młodsi jesteście, tym ogarnięcie szkoły jest łatwiejsze, ale z poniższych porad mogą skorzystać wszyscy – sama zaczęłam je stosować dopiero w technikum, gdzie miałam średnią ponad 5.00, podczas gdy w gimnazjum trochę mi brakowało do świadectwa z paskiem.

Jak ogarnąć początek roku szkolnego, aby później już się tak nie katować?


Przede wszystkim – weź mocny rozpęd! Serio, im szybciej i mocniej wskoczysz w rytm nauki, tym lepiej. Jeśli jesteśmy w danej szkole kolejny rok, jest nam łatwiej. Wiemy, którzy nauczyciele pytają, sprawdzają prace domowe, robią niezapowiedziane kartkówki. Przygotujmy się na to i wykorzystajmy tę wiedzę na własną korzyść. Gdy dany nauczyciel zapyta do odpowiedzi – bądźmy pierwsi. Na początku materiału do opanowania jest zawsze mniej, a na dodatek odpowiednie przygotowanie i zgłoszenie się już we wrześniu zaoszczędzi nam stresu w dalszych miesiącach roku. Belfer musi w końcu przepytać całą klasę, więc szansa, że przyczepi się po raz drugi akurat do nas, jest nikła.


A co, jeśli zaczynasz w nowej szkole i nie znasz jeszcze nawyków nauczycieli? To świetnie! W końcu oni też nie znają ciebie ;) Masz szansę zaprezentować się z dobrej strony. Jeśli we wrześniu będziesz mocno aktywny, automatycznie przylepi się do ciebie łatka „dobrego ucznia”. Choć moim zdaniem nauczyciele nie powinni tak klasyfikować podopiecznych, robią to nagminnie. W końcu są tylko ludźmi. Lepiej to wykorzystać, niż podpaść na samym początku nauki w nowej szkole. Jeśli przez kolejne miesiące nie popsujemy dobrego wizerunku, będzie nam naprawdę dużo łatwiej.


Choć ZDECYDOWANIE nie polecam wykorzystywania „łatek” zbyt nachalnie. Wywyższanie się nad kolegami i koleżankami jest okropne. Obnoszenie się ze swoją „kontrolą nad nauczycielami” jest obrzydliwe. Miałam w klasie dziewczynę, która wielokrotnie nie dostała złej oceny, bo wykłócała się z nauczycielami, a ci jej odpuszczali. Przecież to taka dobra uczennica, zdarzyło jej się „tylko raz”. Dobra reputacja wśród nauczycieli – okej, ale nie po chamsku i z godnością.

Kolejny sposób na ogarnięcie roku szkolnego – regularna nauka! Tak, wiem, to brzmi strasznie i pewnie część z was chce już wyłączyć mój tekst. Poczekajcie jednak chwilę! Nauczyciele wmawiają wam, że trzeba uczyć się regularnie, to samo rodzice. Ale wam nie chce się codziennie ślęczeć nad książkami i czytać po 10 razy tą samą stronę. Doskonale wiecie, że zapomnicie o wszystkim do sprawdzianu i znowu będziecie musieli usiąść i kuć.
 https://images.pexels.com/photos/583846/pexels-photo-583846.jpeg?auto=compress&cs=tinysrgb&h=650&w=940

Absolutnie się wam nie dziwię. Bo większość metod nauki, których uczy nas szkoła, zwyczajnie NIE DZIAŁA. Dlatego regularne powtarzanie jest tak nudne, że chce się iść spać. I dlatego, mimo regularnej nauki, potem musimy kuć wieczór przed sprawdzianem, bo o wszystkim zapomnieliśmy.
Sprawdźcie w moim tekście: Jak się uczyć, żeby się NIE nauczyć? I nigdy więcej nie popełniaj podobnych błędów.

Zamiast tego ogarnij regularną naukę po swojemu. Może spodoba ci się metoda robienia fiszek w telefonie (są do tego różne aplikacje) i odświeżania ich sobie na przerwie albo w drodze do domu? Wtedy nawet nie poświęcasz na to dodatkowego czasu. A może lepiej stwórz nagrania głosowe, na których czytasz zagadnienia do zapamiętania? Wtedy zamiast muzyki w autobusie, posłuchasz własnych notatek i bez wysiłku je przyswoisz. Może spróbujesz prowadzić ładniejsze notatki? W szkole notuj na szybko na kartce, a po powrocie do domu przepisz sobie wszystko do zeszytu w postaci map myśli i kolorowych wykresów. Sposobów jest mnóstwo, kiedyś zbiorę je w szczegółowej liście w osobnym tekście. Teraz możecie poszukać ich w internecie, albo zajrzeć do książki „Włam się do mózgu” – tam metod kodowania, czyli właśnie zapamiętywania, znajdziecie mnóstwo.
I w przeciwieństwie do nudnego, regularnego powtarzania – te metody pozwolą wam zapamiętać wszystko na długo, bez potrzeby „kucia” w nocy przed egzaminem.

https://c1.staticflickr.com/4/3145/3041505235_28b41054d0_b.jpg
Przedostatnia rada – skup się na lekcji. Po prostu. Ja dzięki temu w domu poświęcałam na naukę naprawdę niewiele czasu, a miałam zdecydowanie lepsze wyniki niż ci, którzy wkuwali przez całe dnie i po nocach. Zadawaj pytania, interesuj się, zapisuj dodatkowe informacje, które nauczyciel rzuca na luzie. Wpierw zrozum temat, a dopiero potem się go ucz. A na nic niewnoszących lekcjach – rób notatki do innych przedmiotów, nie marnuj czasu. Pogadanki ze znajomymi łatwiej urządzać na przerwie, niż w ławce.


Nie zapomnij jednak o ostatnim, najważniejszym – szkoła to tylko jeden z etapów! Dość krótki etap – znam to z autopsji, niestety. Zaraz potem studia, praca, małżeństwo, dzieci, emerytura. Taki jest schemat, a ja radzę ci: wyrwij się trochę z tego schematu! Nie zapominaj o własnych przyjemnościach, zainteresowaniach, ani o tym, co czyni cię wyjątkowym. Na początku technikum założyłam jednego bloga, którego jednak bardzo szybko porzuciłam. Miałam też kanał na YouTube, o którym gdzieś po czasie zapomniałam. Nie przestałam jednak tworzyć – pisałam mnóstwo pamiętników, tworzyłam opowiadania, brałam udział w konkursach literackich. Potem ruszył ten blog i jak na razie rozwija się świetnie. W międzyczasie miałam etap ostrych treningów i zmiany diety. Obejrzałam mnóstwo filmów i seriali, przeczytałam masę książek. A i tak myślę, że mogłam wycisnąć z tego czasu znacznie, znacznie więcej.

https://images.pexels.com/photos/725255/pexels-photo-725255.jpeg?auto=compress&cs=tinysrgb&h=650&w=940

Dla niektórych szkoła jest przeszkodą w rozwijaniu własnych pasji. Ja osobiście podeszłam do tego inaczej i nie zaniedbałam ani nauki, ani rozwoju osobistego w innych dziedzinach. I takie podejście polecam, choć oczywiście każdy wybierze swoją drogę.

Mam nadzieję, że wrzesień będzie dla was przyjemny! A uczniom życzę samych sukcesów ;)

Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Ja rozwijam swoje pasje i zainteresowania i nie potrafiłabym z nich zrezygnować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, każdy z nas powinien mieć coś takiego! :)

      Usuń
  2. Przede mną klasa maturalna - oj coś czuję, że będzie się działo! :)

    Zawsze, gdy wiem, że nauczyciel pyta to zgłaszam się tuż na początku września, by później skupić się na innych przedmiotach - w szczególności magluję te, które będę zdawałam na maturce :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj klasa maturalna - mój ulubiony okres szkoły średniej w sumie :) Podpowiadam: nie jest tak źle, jak mówią nauczyciele ;) Zapraszam do mnie regularnie, bo postaram się do maja udostępnić duuużo porad maturalnych!

      Usuń

Prześlij komentarz