Przejdź do głównej zawartości

Palenie czarownic oraz czarne koty? Czyli o tym, co mnie denerwuje w ludziach

Nie rozumiem ludzi. Bardzo często mi się to zdarza. Bo choć oczywiście nie jestem idealna, nie pamiętam kiedy celowo zrobiłabym komuś coś złego. Może to przykre wspomnienia z dzieciństwa - zazwyczaj to ja byłam tą atakowaną stroną i teraz, nawet gdy ktoś mocno mnie skrzywdzi lub oczerni, nie potrafię twardo odpowiedzieć przemocą na przemoc. Mam nawyk stawiania się w sytuacji tej drugiej osoby i wcale nie tak łatwo znowu wyprowadzić mnie z równowagi.


Często jednak na co dzień spotykam się z agresją. Jako redaktor portalu informacyjnego wszelkie porażające informacje ze świata i kraju trafiają do mnie dwa razy częściej. Przez 8 godzin, pięć dni w tygodniu, a czasem nawet po godzinach uderza we mnie chamstwo, głupota i bezduszność, której często nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć. Mówię o kwestiach społecznych, religijnych i politycznych. I nie chodzi tu o różnicę w poglądach, bo nikt mnie nie przekona, że obrzezanie kobiet, pedofilię czy znęcanie się nad słabszymi można tłumaczyć innym światopoglądem. To są czyny zwyczajnie złe.

Dziś skupię się na tych, którzy nie mogą się bronić samemu. Okrucieństwo wobec zwierząt mocno mnie w ostatnim czasie dotyka.


Specjalnie nie dodaję tu drastycznych zdjęć poturbowanych zwierząt - sama wolę na to nie patrzeć, za bardzo boli. Chcę natomiast, żebyście przeczytali tekst do końca.

Nie obiecuję, że ten tekst będzie miał jakiś skład i ład. Po prostu chcę dać upust swojej złości. Nie potrafię zrozumieć dlaczego ktoś, kto wziął sobie pupila, przyjaciela i kompana nagle go porzuca. Nie rozumiem tych, którzy przyjmują do siebie psa tylko po to, żeby uwiązać go do łańcucha, rzucić ochłapy i pozostawić w tym stanie na całe (niekiedy dość krótkie) życie. Nie potrafię zrozumieć tych, którzy mimo licznych kampanii społecznych, prób uświadamiania i informowania potrafią zachować się tak głupio, że zostawiają zwierzę w samochodzie, puszczają biegać samopas lub regularnie dopuszczają do narodzin nowych, biednych istot. A potem płacz, bo zwierzak umarł pod kołami, a kolejnego już miotu szczeniaków nie ma komu wydać. Pozostaje zakopać, nie?


Nie rozumiem tych, którzy uważają, że cierpienie zwierząt jest mniej warte. Nie podoba mi się, gdy ktoś odrzuca świadomość, że przyczynia się do wielkiej krzywdy. Nie jestem weganką ani wegetarianką, nie mogę tak o sobie powiedzieć, bo zdarza mi się jeść mięso. Jestem jednak świadoma, że była to żywa istota i zazwyczaj staram się, żeby moje posiłki nie miały dodatków odzwierzęcych. Dla mnie jest to naturalna forma przejścia.

Wkurza mnie łączenie walki o dobro zwierząt z lewicowymi poglądami, w wyniku czego osoby po drugiej stronie barykady nie chcą się z tym utożsamiać. Bo o to, żeby koty i psy nie były porzucane, torturowane i zabijane powinniśmy walczyć wszyscy. Podobnie jak o to, żeby słonie nie musiały wykonywać sztuczek w kolorowych namiotach, króliki nie musiały cierpieć w procesie produkcji kosmetyków dla ludzi, a norki nie kojarzyły się nam tylko z drogim futrem.


A co mają wspólnego z tym tytułowe czarownice i czarne koty? Niektóre z dzisiejszych praktyk wyglądają, jakby pochodziły rodem ze średniowiecza. A uświadomiła mi to książka "Tajemniczy czarny kot. Legendy i przesądy", którą dzięki uprzejmości wydawnictwa Alma Press dane mi było przeczytać.




Książka, tak jak wskazuje tytuł, opowiada o legendach i przesądach, które przez stulecia związane były z kotami - w szczególności z czarnym kotem. Dlaczego mówi się, że kot ma 9 żyć? Dlaczego był obdarzony wielkim szacunkiem w starożytnym Egipcie? To tylko część interesujących pytań, na które znajdziecie w tej książce odpowiedź.


Mamy tam wiersze, piękne grafiki i cudowne cytaty, które tylko prawdziwy kociarz potrafi szczerze zrozumieć. Jednak między kartami moją szczególną uwagę przyciągnęło coś innego, coś dużo bardziej mrocznego. Właśnie okrucieństwo, z którym podchodziło się do tych majestatycznych zwierzaków domowych.

Zamurowywanie w ścianach, palenie razem z czarownicami (często posiadanie kota było wręcz dowodem na to, że ktoś uprawia czarną magię), zrzucanie kotów z wierzy, jako pokaz dla ludu (i brutalne dobijanie ich, jeśli udało się zwierzakom przeżyć upadek z wysokości), palenie żywcem. Te średniowieczne obrzędy niczym się jednak nie różnią od przykładów, które możemy dostrzec choćby w Polsce. Dla ludzi o mocnych nerwach i dużym sercu do zwierząt polecam portal Merdacz.pl, który swoją działalnością ma za zadanie uświadamiać i uczyć Polaków.

Osoby związane z Kościołem często zwracają uwagę, że działanie na rzecz zwierząt jest wrogie rasie ludzkiej. Gorszego bullshitu dawno nie słyszałam. Księża w średniowieczu terroryzowali zwierzęta, a część z nich robi to nadal.


"Tajemniczy czarny kot" to pozycja dla wszystkich kociarzy. Z pewnością nikt z was nie znał przesądu, że od noszenia skóry z czarnego kota można schudnąć? A skutki nieszczęśliwego wypadku można leczyć wypijając krew z ogona zwierzaka? Cóż, teraz już wiecie. Mam jednak nadzieję, że przyjmiecie to jako ciekawostkę w naszej kulturze, a nie faktycznie działające porady. I może zajrzycie do "Tajemniczego czarnego kota" by dowiedzieć się więcej o historii tego wspaniałego stworzenia.


Mam nadzieję, że mój odzew w sprawie okrucieństwa wobec zwierząt odbije się w waszym serduszku mocnym echem. Proszę o udostępnienie tego tekstu, jeśli wam się spodobał.

Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Bardzo ciekawy wpis. A ludzie to kanalie.
    Kotek to kotek.
    Mój jest nie czarny ale kochany.
    A książka zapewne fantastyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno nie czytałam tak dobrego wpisu. Zainteresowałaś mnie książka oraz poruszyłaś tym, co piszesz o okrucieństwie wobec zwierząt. Zgadzam się z twoim poglądem i również uważam, że wszyscy powinniśmy dbać o dobro bezbronnych istot, niezależnie od poglądów politycznych czy wyznania. Również spotykam się z okrucieństwem niemalże każdego dnia i każdego dnia moje serce płacze z bezsilności. Bądźmy dobrymi ludźmi. Dobro przejawia się w tym jak traktujemy żywe istoty, a nie w zbieraniu lajków pod postem o rozjechanym jeżu, czy robieniem z pupili zabwek do nabijania wyświetleń... Nie zapominajmy, że złe traktowanir zwierząt to nie tylko bicie, katowanie i niewola. Złe traktowanie to także pozostawianie bez opieki, zaniedbanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tekst ci się tak spodobał <3 Bądźmy dobrymi ludźmi - takimi, którzy reagują na krzywdę tych najsłabszych. Dziękuję za komentarz.

      Usuń

Prześlij komentarz