zakupy w lumpeksach
ekologia,  Lifestyle,  Styl życia,  Uroda

Dlaczego powinieneś kupować używane ubrania? 3 najważniejsze powody

Dlaczego powinniśmy robić zakupy w lumpeksach? Jeszcze kilkanaście lat temu prawdopodobnie nikt nie zadałby podobnego pytania. W moim dziecięcych wspomnieniach „ciucholandy” były najgorszą opcją zakupową, a stwierdzenie, że ktoś ubiera się w „szmateksie” – jedną z większych obelg. Czasy się zmieniły, a second-handy coraz mniej kojarzą się z biedą, a bardziej z modą, własnym stylem i oszczędnością.

I mnie ta zmiana niezwykle cieszy, bo jest wiele powodów, przez które powinniśmy przerzucić się na zakupy w lumpeksach. Dziś opowiem o trzech głównych.

Bo wkurza mnie fast fashion

Fast fasion to termin wymyślony stosunkowo niedawno. Bo właściwie dopiero kilka lat temu moda aż tak bardzo przyspieszyła. Kolekcja nie zmienia się 4 razy w roku, lecz ponad 50. Z każdym tygodniem na sklepowej wystawie pojawiają się nowe kreacje, buty, torebki, spodnie, koszule. Już niezależnie od pory roku, a od pomysłu projektanta.

Sama za rzadko chodzę na takie typowe zakupy, bo dostrzec tę zmianę tydzień po tygodniu. I nie chcę chodzić, bo tego nie potrzebuję. Rozmawiałam jednak z dziewczyną, która pracuje w jednej z najbardziej popularnych sieciówek w Polsce – tam asortyment zmienia się co dwa tygodnie. I regularnie tydzień w tydzień pojawiają się w sklepach te same twarze, polujące na „nowości”.

W sklepach prawdziwa masa ludzi, a co ciekawe – tracimy na tym wszyscy. Fast fashion opróżnia nasze portfele i sprawia, że czujemy się gorsi – bo przecież na stać nas na wykupienie wszystkich nowych perełek. Niszczymy przyrodę i produkujemy kolejne śmieci, które po jednym tygodniu i tak nie będę nam się podobać. Każemy ludziom pracować za grosze tylko po to, żeby na naszej półce pojawiła się kolejna „szmata”.

https://images.pexels.com/photos/1282316/pexels-photo-1282316.jpeg?auto=compress&cs=tinysrgb&dpr=2&h=650&w=940

Dlaczego powinniśmy robić zakupy w lumpeksach?

Po pierwsze: Oszczędność pieniędzy

To jeden z bardziej oczywistych argumentów. Kupowanie w lumpeksach jest zwyczajnie tańsze. T-shirt czy koszulę możemy zdobyć za 2-5 złotych. Trochę cięższe przedmioty, jak bluzy, spodnie czy kurtki – około 15 złotych. Może być drożej, może być taniej. Wszystko zależy od indywidualnego cennika w sklepie i tego, na który dzień „dostawy” towaru się wybierzemy. Pewne jest jednak, że na ubraniach z „drugiej ręki” dużo oszczędzimy. A bardzo często są to ubrania markowe i niezniszczone. Ostatnio udało mi się w jednym z warszawskich lumpeksów znaleźć bluzę Adidasa za 40 złotych – co i tak jest dosyć dużą ceną, jak na second hand, ale wzięłam, bo normalnie taka bluza to koszt około 300 złotych.

https://images.pexels.com/photos/259165/pexels-photo-259165.jpeg?auto=compress&cs=tinysrgb&h=650&w=940

Jeśli pieniądze niespodziewanie uciekają ci z portfela – odzież używana to coś, czym powinieneś się zainteresować. Właśnie tam na stylizację można wydać naprawdę niewiele, a wyjść z całą masą ubrań.

Oszczędzanie to samolubny powód – jeden i ostatni na tej liście. Ale nie każdy musi chcieć ratować świat – mam nadzieję, że do wszystkich dotrze właśnie aspekt finansowy.

Po drugie: Ludzie

Czas na trochę szoku. Niewiele osób chce zdawać sobie sprawę, że cena, jaką trzeba zapłacić za nasze ubranie, to nie tylko pieniądze. Są ludzie, którzy muszą te ubrania dla nas uszyć – w fatalnych warunkach sanitarnych, pracując za 1 dolara dziennie. I nie jest to wcale margines. Tak działa większość produkcji dla światowej sławy sieciówek. Kiedyś, gdy moda zmieniała się „wolniej”, tego typu proceder faktycznie był marginesem. Teraz jednak sieciom potrzebna jest tania siła robocza. Bo wciąż chcemy za dużo, chcemy nowe i „modne”.

I to nie jest tylko tak, że ludzie pracują w złych warunkach i za małe pieniądze. W wyniku tej pracy bardzo często dochodzi do śmierci. Budynki, w których trwa produkcja ubrań, zawalają się. Liczby pożarów, które miały w nich miejsce tylko w ostatnim roku, są zatrważające. Pracownicy, mierząc się ze służbami ochronnymi, bardzo często giną podczas protestów. Powoli wyniszczają ich choroby, które są związane z wylewaniem do wód resztek odpadów i toksycznych chemikaliów. Nie trzeba wspominać, że pracują (i cierpią) także dzieci.

https://images.pexels.com/photos/678637/pexels-photo-678637.jpeg?auto=compress&cs=tinysrgb&h=650&w=940

Cieszymy się, że w H&M dostaniemy tanią koszulkę. Nie zastanowimy się, że za tę koszulkę płacą także pracownicy, gdzieś w południowej Azji, którzy przyłożyli się do jej uszycia. Ich cena jest jednak znacznie większa niż to, co musimy przeznaczyć my.

To jest najbardziej skomplikowany problem, ze wszystkich tutaj przedstawionych. Produkcja ubrań w krajach ubogich miała być świetnym ratunkiem – zarówno dla tych, którzy mogli w końcu na tym zarobić, jak i dla klientów, którzy nie muszą płacić dużo. Machina jednak wymknęła się spod kontroli. Polecam wam sprawdzanie, skąd pochodzą ubrania, ale też dokładny research na temat marki – przede wszystkim czy dba o swoich pracowników. Albo kupowanie z drugiej ręki 🙂

Po trzecie: Ekologia

Ubrania w końcu staną się kolejnymi śmieciami. Odpady wytwarzamy także podczas ich produkcji – tony chemikaliów spływają do rzecz zwłaszcza tam, gdzie nie ma mocnych rygorów odnośnie ekologii i nikt tego nie pilnuje (jak w Indiach, Bangladeszu czy Kambodży). Kupując ubrania używane, dajemy im drugie życie. Polecam także oddawać ubrania, z których już nie korzystamy, zamiast bezwiednie wyrzucać je do kosza. Dziurawą skarpetkę zaszyć, a poplamioną koszulkę użyć ponownie jako ścierkę.

https://images.pexels.com/photos/322207/pexels-photo-322207.jpeg?auto=compress&cs=tinysrgb&h=650&w=940

Warto sprawdzać z czego ubrania były zrobione. Nie tylko po to, żeby uniknąć objawów alergii – przede wszystkim po to,  żeby sprawdzić, czy materiał nie szkodzi środowisku. Choć bawełna wydaje się rozwiązaniem idealnym, tak naprawdę jej produkcja odpowiedzialna jest za zużycie 22% substancji chemicznych w całym rolnym świecie. Lepszą opcją jest bawełna organiczna, ale ta z kolei jest dużo droższa. Stąd jeśli nie stać nas na droższe rzeczy, lepszą opcją będą zakupy w lumpeksach.

Który z tych powodów przemawia do nas najbardziej? Mam nadzieję, że dowiedzieliście się z tego artykułu czegoś nowego.

Jeśli ten temat cię zainteresował zobacz także:

  1. Plastikowy ocean – czy właśnie to po sobie zostawimy?
  2. 25 genialnych sposobów na bycie bardziej eko!

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska