Black Friday
Lifestyle,  Styl życia

Jak nie dać się oszukać w Black Friday? Kilka przydatnych rad

Black Friday zbliża się nieubłaganie. W zasadzie część sklepów nawet na początku tego tygodnia ruszyła z czarno-piątkowymi przecenami. Na widok reklam portfel sam się otwiera, bo przecież jak tu nie zareagować na 50-80% obniżkę cen?! Nie ma w tym nic dziwnego. Ja też coraz częściej przyłapuję się na oglądaniu różnych ofert w sklepach internetowych.

Wciąż jednak nie ruszyłam w szał zakupów. Dlaczego? Bo jestem świadoma kilku zasad, którymi kierują się sprzedawcy przy okazji Black Friday. W prosty sposób potrafią nas złapać, omamić, a czasem nawet oszukać tylko po to, żebyśmy ostatecznie kupili coś z ich sklepu. Jak się przed tym uchronić? I jak nie zadłużyć się z powodu głupiej wyprzedaży? O tym dzisiejszy wpis.

Na co uważać w Black Friday?

Nieuczciwi sprzedawcy

To pierwszy, a zarazem najbardziej zrażający mnie do zakupów czynnik. Nieuczciwi sprzedawcy niestety występują, a chwila naszej nieuwagi sprawi, że przepłacimy, zamiast oszczędzić. Są to sprzedawcy, którzy podwyższają cenę produktu na początku listopada albo tuż przed promocją tylko po to, żeby na słynny Black Friday obniżyć tę cenę do ceny pierwotnej. Warto więc sprawdzać ceny regularnie i nie łapać się na -50%, bo być może ten produkt był wart tyle samo wcześniej bez promocyjnej etykiety.

Oznaczenie cen

Każdy sklep ma inne oznaczenie cen, zarówno internetowy, jak i stacjonarny. Warto zwrócić na to uwagę. Większość sklepów oznacza cenę promocyjną na żółto, tuż obok kwoty obecnej dając kwotę wcześniejszą i procent zniżki. Są jednak też oznaczenia na czerwono – te, choć od razu kojarzą się z promocją, nie zawsze muszą ją oznaczać. Bardzo często jest to produkt w regularnej cenie, a czerwone oznaczenie ma dać klientowi złudzenie okazji. Nie pozwólmy więc sterować się kolorami, a zwróćmy uwagę na faktyczne kwoty, które musimy przeznaczyć.

Fałszywe „opłaca się”

Kup trzy produkty w cenie dwóch – kogo z nas nie przyciągnęłaby taka oferta? Kupisz jeden produkt, drugi masz 50% taniej – kolejne chwytliwe hasło i już opróżniamy portfel. Bardzo często jednak te teoretycznie opłacalne promocje… tak naprawdę się nie opłacają. W przypadku jedzenia bardzo często nie potrzebujemy większych ilości artykułów spożywczych, które mogą się zepsuć przez długi czas leżenia w lodówce. W przypadku innych przedmiotów warto sprawdzić ofertę sklepów konkurencyjnych. Tam nawet bez chwytliwych haseł być może kupimy te rzeczy taniej.

Zakupowy szał

Prawdziwy Black Friday możemy zobaczyć w USA – tam przeceny są dużo większe, a klienci pod sklepami koczują do otwarcia już od godzin nocnych, aby dostać się po wymarzone produkty jak najszybciej. W Polsce jeszcze to tak nie wygląda. Promocje ruszają w różnych dniach, zniżki nie są tak kolosalne, a ogólne zainteresowanie Czarnym Piątkiem widać bardziej wśród młodszych klientów.

Wciąż jednak – rusza zakupowy szał. I nie kończy się aż do stycznia. Warto być tego świadomym i… co jakiś czas sobie przypominać. Kolorowe produkty, muzyka w sklepie, ułożenie asortymentu – to wszystko ma nas zachęcić do zostawienia jak największej ilości pieniędzy. Żeby uniknąć zbyt dużych wydatków, należy zachować kontrolę nad własnym umysłem i popędami. A jak to zrobić?

O czym pamiętać na zakupach? Black Friday

Lista zakupów

Z góry załóżmy, że chcemy kontrolować własne wydatki. Nie tylko dlatego, żeby nie czuć się potem źle, ale przede wszystkim, żeby nie wpaść w poważne problemy finansowe. Mnóstwo ludzi zadłuża się, czy to w wyniku zakupoholizmu czy zwyczajnego braku rozsądku tuż przed świętami. Aby kontrolować własne zakupy, potrzebna jest lista.

Czego potrzebuję? Czego nie mam w domu, a od dłuższego czasu chciałabym mieć? Jakich rzeczy nie mogę pożyczyć, odnowić, kupić używane? Spisanie listy na chłodno, jeszcze w domu pozwala nam zachować zdrowy rozsądek. A później, nawet jeśli przytłaczają nas światła i przyjemna muzyka w centrum handlowym, trzymajmy się tego rozsądku, który mamy na kartce. Jeśli będziemy chcieli kupić coś spoza listy – wróćmy najpierw do domu i to przemyślmy. Jeśli pomysł okaże się tego wart, będziemy mogli znowu ruszyć na zakupy. Zazwyczaj jednak po wyjściu ze sklepu okazuje się, że nie potrzebujemy kolejnego przedmiotu.

Gotówka!

Nie karta płatnicza, a już (na Thora!) na pewno nie debetowa. Mało kto wie, jak tą drugą posługiwać się w sposób rozsądny, a czasem nawet zwykła karta płatnicza przysparza problemu.

Ustal maksymalną ilość pieniędzy do wydania już przy tworzeniu listy zakupów. Wypłać gotówkę z banku, zostaw karty w domu i… ciesz się rozsądnymi zakupami! Bez karty zwyczajnie nie dasz rady kupić więcej – weźmiesz tylko tyle, ile potrzebujesz i na ile jesteś gotowy. Jeśli w sklepie okaże się, że na coś cię nie stać… może warto poczekać do kolejnych promocji? Może warto wziąć jeden produkt zamiast dwóch?

Ciągłość promocji

Pewnie nie chcecie, żebym wam to uświadamiała, ale… promocje są ciągle. Ta da! Co chwila znajdzie się jakiś powód, żeby wprowadzić promocyjne ceny. W Polsce z Black Friday nie ma takiego szału, bo podobne obniżki możemy spotkać w różnych momentach roku. Przed świętami będziecie mieli jeszcze mnóstwo czasu, żeby się obkupić – mnóstwo pokus przy każdym wyjściu do sklepu. W ten jeden piątek nie ma co opróżniać całego konta bankowego. Zdecydowanie lepiej jest korzystać z promocji co jakiś czas, za to wypłacając dużo mniejsze kwoty.

Ekologia

Wiesz ile wody potrzeba do wyprodukowania konkretnych przedmiotów? Jeden T-shirt to szalone 2700 (!!!) litrów wody. Taka ilość wody wystarcza, by jedna osoba była napojona przez 900 dni. Ta woda, zamiast trafiać do Twojej i tak już przepełnionej szafy, mogłaby zostać wykorzystana do nawadniania pól. Poza tym ten jeden T-shirt to kilka osób gdzieś w Indiach czy Bangladeszu, które przez większość swojego czasu siedzą w otoczeniu śmierdzących barwników, w walących się fabrykach, narażone na nowotwór i inne problemy zdrowotne.

Jeśli kupujesz – kupuj etycznie i ekologicznie. Nie kupuj śmieci, które będą tylko zalegać w szufladach. To ważny filtr, przez który powinieneś patrzeć na wszelkie szaleństwo zakupowe.

A jeśli już decydujesz się na zakupy… nie przepłać!

Znacie Refunder? Jeśli nie, to niestety muszę wam powiedzieć, że przepłacaliście za zakupy przez internet. W skrócie – Refunder to taka fajna rzecz, która zwraca wam wydane pieniążki. Nie ma minimalnej kwoty – zawsze dostaniecie od zakupów jakiś procent. Z Refunderem współpracuje większość popularnych w Polsce sklepów internetowych, zaczynając od księgarni i sklepów z elektroniką, kończąc na wszechstronnym AliExpress.

Rejestrując się przez mój link – TUTAJ – po dokonaniu łącznych zakupów za minimum 50 złotych dostaniecie bonus powitalny w postaci 10 złotych. Plus dodatkowy zwrot % za każdy wydany grosz. Osobiście posiadam Refunder od pół roku i uzbierałam tam już 30 złotych (mało kupuję, a kwota i tak jest całkiem niezła), gdzie możliwość wypłacania pieniędzy na konto zaczyna się od 45 złotych.

Polecam nie przepłacać. Zwłaszcza, jeśli regularnie korzysta się z różnych platform, np. Pyszne.pl. Dzięki zwrotom już po krótkim czasie możemy uzbierać na dodatkowy, darmowy deser 😉

Mam nadzieję, że któraś z tych rad pomoże wam w dokonywaniu dobrych wyborów.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska