Moja wieczorna rutyna
Lifestyle,  Styl życia

Zadbaj o siebie! Krótki poradnik wieczornego odpoczynku

Moja wieczorna rutyna – fajnie by było, gdyby takowa istniała. Fajnie by było, gdybym miała na nią codziennie czas. Prawda jest niestety bolesna. Czasem wracam do domu późno w nocy, a jedyne o czym myślę to… połóż się i iść spać. Innym razem całkowicie wybijam się z rytmu, bo po prostu prac domowych na wieczór jest za dużo.

Ale gdy już udaje mi się wyciągnąć tę godzinę czy dwie z doby, kiedy w końcu mam czas na prawdziwy „relaks” – staram się robić to porządnie! Tak, aby się odprężyć i zmotywować tuż przed snem na realizację planów kolejnego dnia.

Jest listopad, w zasadzie zbliżamy się do końca. Po upalnym lecie nie ma już ślady, a mrozy dają się we znaki. Obniżony nastrój i niechęć do wszystkiego – to tylko bardziej motywuje do zażywania ponadprzeciętnej dawki odpoczynku. Pomyślałam, że ten post może was zainspirować. Jak się zatrzymać na wieczór w tym trudnym, chłodnym świecie?

A więc jak wygląda moja idealna wieczorna rutyna?

Po pierwsze – dobra kolacja!

Nie mogę odpoczywać z pustym brzuchem. Każdy, kto mnie zna, wie doskonale, jak bardzo nieznośna robię się, gdy jestem głodna. Nawet jeśli nie czuję burczenia w brzuchu – mój organizm zaczyna reagować smutkiem i poddenerwowaniem na każdy drobny stresor. Kolacja to pierwszy krok do spędzenia wieczoru dobrze i bez nerwów. Najlepiej zdrowa (choć ostatnio zdrowe odżywianie sprawia mi problem), lekka i na słodko (bo dobrze mi się po takiej śpi).

Słodyczy na noc staram się unikać, ale… wiecie jak to bywa 😉 Czasem trzeba.

Po drugie – chwila dla urody

Chciałabym, żeby czas na to znalazł się zawsze, ale niestety – jak wspomniałam na początku, jest to moja idealna wieczorna rutyna, która przydarza się od święta.

Zazwyczaj czasu starcza mi na szybki prysznic, umycie zębów i krem na twarz + olejek na włosy. Gdy jednak mam dłuższą chwilę na relaks, lubię robić sobie maseczki i peelingi. No i długa kąpiel! Pierwszy raz od wielu lat mam wannę, więc czasem marzy mi się zanurzenie w niej, wsypanie soli i zrobienie całych gór piany.

Z czego przede wszystkim korzystam wieczorem? Oto ulubione i szczerze polecane produkty:

  • peeling – Organiczny malinowy peeling do ciała Organic Shop
  • maseczka do włosów – Maska do włosów w kremie Kallos Keratine z wyciągiem keratyny i proteiny mlecznej
  • żel do twarzy – Aktywujący peeling myjący Selfie Project
  • krem – klasyczny Nivea Soft, intensywnie nawilżający

Fajnie w trakcie takiej pielęgnacji zapalić sobie zapachowe świeczki. Moje ulubione na tę porę roku to te o zapachu cynamonu, czekolady i drzewa sandałowego. Muszę się przyznać, że wraz z nadejściem chłodniejszych dni… zamówiłam kilka kompletów!

Po trzecie – planowanie

Żeby z pewnością przeżyć dobry poranek, warto go zaplanować i zorganizować dzień wcześniej. Jeśli nie wiesz, w jakim celu masz się obudzić następnego dnia to… what’s the point? Nie masz tego swojego „why”, jak to powiedziałby typowy coach motywacyjny. W praktyce – jak wiem, że muszę coś zrobić o 6 rano, to wstanę o tej 6 rano. Jak nie wiem, nie mam nic zaplanowane, a do pracy dopiero na 12 – wstanę o 10:30, co by się ubrać, zjeść śniadanie i wyjść na autobus. To cała ja.

Także dużo przyjemniejsze, bezpieczniejsze i rozsądniejsze jest… siadanie z kalendarzem/notesem i planowanie dnia następnego. Ostatnio jakoś zraziłam się do kalendarzy – zapisuję tam tylko spotkania i ważne daty. Do codziennego planowania używam notatników, zeszytów i po prostu luźnych kartek.

Poza oczywiście rozplanowaniem wszystkiego, warto przygotować się na dobry start. Jeśli chcesz rano poćwiczyć – nie tylko wpisz to do dziennika, ale również przygotuj sobie strój i potreningowe śniadanie (albo przynajmniej składniki na nie). Jeśli w planie masz naukę lub pracę, również postaraj się przygotować wszystkie potrzebne ci przedmioty. Z natemperowanym ołówkiem, naładowanym laptopem i czystym biurkiem zdecydowanie chętniej usiądziesz do pracy.

Z ulubionych narzędzi do planowania mogę polecić Evernote – idealny do notatek ze studiów i luźnych przemyśleń. Na plany codzienne, miesięczne i roczne wykorzystuję zeszyty. Bardzo często są to duże skoroszyty z podziałem kolorystycznym, jak ten. A gdy nie mam czego planować i muszę odprężyć umysł… genialnie sprawdza się rysowanie w tak dużych notatnikach!

Po czwarte – właściwa część relaksu

Czyli odpoczynek przez rozrywkę. Książka albo serial – w zależności od tego, na co mam bardziej ochotę. Najczęściej jest to jednak serial, który wybieramy na wieczór wraz z chłopakiem. Ostatnio wielkie wrażenie zrobiło na mnie La Casa del Papel – genialny hiszpańskojęzyczny serial o bandytach, którzy napadli na mennicę narodową w Hiszpanii. Historia porywająca, z odcinka na odcinek coraz ciężej odłożyć oglądanie. Cieszę się, bo niedawno wystartowały zdjęcia do kolejnego sezonu.

Za to wielki zawód sprawił mi ostatni sezon House of Cards. Przez tyle lat, tyle emocji… zakończyli to w tak idiotyczny sposób. Rozumiem, czym to było spowodowane, jednak i tak – nie wybaczę twórcom. Zniszczyli coś naprawdę świetnego.

W przypadku, gdy jednak decyduję się wieczorem na książkę – wybieram psychologię, tematykę finansową albo mojego ulubionego Neila Gaimana. Wiele razy słyszałam, że wieczorem powinnam decydować się na coś lżejszego niż psychologia i finanse, ale mnie ten temat po prostu kręci.

Po piąte – dobry sen!

Dobry sen to temat na całkowicie osobny i baaaardzo długi post. W skrócie – staram się wyłączyć i odłożyć telefon na długi czas przed tym, jak kładę się do spania. Jeśli oglądam film na tablecie – włączam tzw. tryb nocny, żeby nie świecić niebieskim światłem po oczach.

Ważna jest odpowiednia długość snu – za mała w moim przypadku skutkuje bólem głowy i nudnościami, za duża natomiast oznacza uczucie lenistwa i przeciążenia przez cały dzień. Optymalna w moim przypadku ilość do 6-7 godzin. Obecnie nie mam niestety jednej pory kładzenia się i wstawania, a wszystko przez pracę na etat w różnych rodzinach. Jeśli to jednak możliwe staram się kłaść do spania około godziny 23:00 i wstawać najpóźniej o 7:00.

Kolejny element to dobra piżamka i dobra pościel. Nie tylko „czysta i bez dziur”, ale też ładna i wygodna. Nie czuję się dobrze w syntetykach, dlatego w nocy zawsze towarzyszy mi bawełna. Czerwona pościel nie jest wprawdzie polecana przez znawców (kolory mają też duże znaczenie jeśli chodzi o wyciszanie się i sen), ale mi szalenie się podoba. I nie przeszkadza. Piżama z dużym sercem i szlafrok ze zdjęcia poniżej to też jedne z moich ostatnich nabytków, z których do tej pory jestem szalenie zadowolona!

Artykuł powstał we współpracy z marką TXM i TradeTracker. Szczerze polecam zakupy na stronie TXM.pl – aktualnie trwają tam ogromne przeceny z okazji czarnego piątku, a niektóre produkty są naprawdę warte uwagi. Dla zainteresowanych – posiadam dwa kupony promocyjne do wykorzystania do 30.11.2018 roku. Jeśli ktoś ma ochotę na zakupy i chce skorzystać z dodatkowej zniżki, zapraszam do pisania wiadomości prywatnej na FanPage’u. Kto pierwszy ten lepszy!

A jak wygląda wasza wieczorna rutyna?

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska