podsumowanie roku 2018
Lifestyle,  Moje życie

Podsumowanie roku 2018 – czego nauczyłam się przez te 365 dni?

Koniec świąt Bożego Narodzenia, do sylwestra zostało jeszcze kilka dni, a Ty czujesz się zamknięty w takim dziwnym czasie między jednym a drugim rokiem? Za wcześnie na realizację planów (tak naprawdę to nie, ale wewnętrznie pragniesz ruszyć równo 1 stycznia), klimat świąteczny trochę jednak już opadł. Nie wiesz co robić. To idealny moment na podsumowanie roku, ale… niewiele osób chce takie robić. Dlaczego jest to dla nas tak duży problem?

Po co komukolwiek podsumowanie roku?

Po to, żeby realnie spojrzeć na cały rok, który właśnie minął. Żeby ocenić, co nam wyszło, a nad czym musimy jeszcze popracować. Żeby docenić to, co dobrego spotkało nas przez te 365 dni. I żeby poczuć wdzięczność.

Większości z nas jednak podsumowanie roku kojarzy się tylko z tym negatywnym aspektem rozliczania się z własnych podsumowań. Czujemy, że nie wykorzystaliśmy danego nam czasu w pełni. Postanowienia, po części zapomniane, po części olane celowo, zmietliśmy gdzieś na drugi plan. Czujemy się źle i potrafimy zrobić sobie z tego powodu naprawdę poważne wyrzuty. Ale kto nigdy nie zrezygnował z założonego celu już w pierwszych tygodniach roku, niech pierwszy rzuci kamieniem!

Mi zdarzało się to wielokrotnie, także tym razem.

Podsumowanie roku nie ma być dla nas karą. Wprost przeciwnie – powinno być mocnym kopniakiem motywacji na nadchodzący czas. Chciałabym podzielić się z wami kilkoma pozytywnymi wrażeniami i ogólnym streszczeniem tego, czego nauczył mnie 2018 rok. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Domknijmy ten okres należycie.

Co z moimi postanowieniami noworocznymi?

Było ich kilka. Wypisałam wszystkie w łączonym wpisie Podsumowanie 2017 roku i kilka noworocznych postanowień. Zachęcam do przeczytania, żeby wiedzieć, z czego się przed wami rozliczam 🙂

Założenia związane z blogiem… w dużej części nie wypaliły. Nie napisałam 100 tekstów – zaledwie 57. Nie miałam też takiej średniej wysokości wyświetleń, jakbym chciała. Ogarnęłam promocję i SEO, z czego teraz regularnie korzystam i już widzę efekty. Poprawił mi się styl i aktywność w mediach społecznościowych, ale wciąż do docelowego stanu trochę brakuje.

Dużo lepiej w podsumowaniu wypada punkt „ogarnąć przyszłość”. Zdałam maturę, ogarnęłam się co do wyboru studiów i rozpoczęcia pracy. Wynajęłam mieszkanie. Fragment „muszę dorosnąć” pozostawiam bez komentarza i przekładam to postanowienie na kolejny rok.

Wszelkie postanowienia związane z dietą i aktywnością fizyczną również pozostawiam bez komentarza. Tu jednak nie będę dla siebie sroga. Po tym, co moje ciało przeżywało jeszcze w 2016 i 2017 roku, muszę być bardziej ostrożna.

Wyjazd wakacyjny zaliczyłam w grudniu – podsumowanie z Londynu jest już na blogu. Wyzwania czytelniczego nie zrealizowałam chyba nawet w połowie, bo dość szybko o nim zapomniałam. Zadbałam trochę o włosy. I ZJADŁAM SUSHI!

To był dobry rok. Kolejny będzie jeszcze lepszy

Jednak tak, jak wspominałam na wstępie, podsumowanie roku 2018 nie będzie ograniczało się tylko do realizacji postanowień. Chciałam zadać sobie kilka pytań i szczerze na nie odpowiedzieć. Szczerze przed wami i… przed sobą.

Z czego byłam najbardziej dumna w 2018 roku?

Z mojego wyniku matury. Definitywnie. Choć nie sądzę, żeby matura była istotna w dalszych etapach mojego życia, to dojście do tak dobrych wyników było najbardziej satysfakcjonujące. Zwłaszcza, gdy w 3 miesiące podskoczyłam ze zdawalności 28% na prawie 100%.

Co sprawiło mi w minionym roku największą radość?

Każda chwila z Arturem, gdy płakałam z miłości (a myślałam, że można tak tylko, gdy jest się głupim i zauroczonym). I świadomość, że mogę być i jestem akceptowana przez innych.

Rzeczy, które zrobiłam w tym roku po raz pierwszy?

Wyprowadziłam się z domu. Zjadłam sushi. Wyjechałam na wakacje za granicę. Poszłam na studia. Znalazłam pracę. Poczułam absolutną wolność decydowania o sobie. To był zdecydowanie rok ważnych pierwszych kroków.

Czego się w tym roku nauczyłam?

Na pewno asertywności. Nauczyłam się kochać siebie trochę bardziej. No i dużo o ludzkim mózgu oraz psychologii.

Jaką największą trudność pokonałam w 2018 roku?

Było ich sporo. Przede wszystkim, jako że ten rok był serio przełomowy, musiałam wielokrotnie zmierzyć się ze stresem i strachem przed nowym. Udało się.

Jaki najlepszy serial obejrzałam w tym roku?

The End of the F***ing World.

Najlepsza książka przeczytana w 2018 roku?

Patrząc na oceny na moim profilu Lubimy Czytać to… Ferdydurke, Mistrz i Małgorzata, Faust oraz Efekt Lucyfera. Mało w tym roku czytałam. Trochę mi z tym źle, ale obiecuję poprawę.

Wiele rzeczy zostawiam tylko dla siebie, ale tym, czym mogłam, postanowiłam się z wami podzielić. A Ty jak podsumowałbyś miniony rok? Napisz koniecznie w komentarzu.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska