ile książek czytać, ile książek czyta statystyczny polak
Książki,  Kultura

Ile książek rocznie powinieneś przeczytać?

Ile książek czyta statystyczny Polak? Z tego, co widać w internetowych ankietach, coraz mniej. Bardzo często jest to jedna, dwie pozycje w ciągu 365 dni. Czasem żadna. Wynik jest wyższy, gdy badamy uczniów i studentów, którzy są zmuszani do czytania lektur. Jednak z biegiem czasu każdy z nich prawdopodobnie odłoży książki na bok.

Ile książek powinno się jednak czytać? I czy w ogóle warto liczyć? Te pytania wpadły do mojej głowy gdzieś w okolicach początku roku, gdy próbowałam podsumować mój czytelniczy rok 2018. Szybko okazało się, że… nie przeczytałam nawet 1 książki tygodniowo. A mój cel był dużo, duuużo wyżej postawiony.

W 2018 roku przeczytałam „zaledwie” 26 pozycji. Dla niektórych to i tak dużo, jednak patrząc na poprzednie lata… jest to mój najgorszy wynik ever. Jeszcze w podstawówce potrafiłam przeczytać dwie książki dziennie, w gimnazjum natomiast kilka tygodniowo. Początek tego roku również nie wygląda zbyt obiecująco. Do tej pory nie spisałam na liście na moim profilu Lubimy Czytać ani jednej książki z 2019 roku. A mamy połowę lutego…

Ile książek powinno się czytać? I czemu tak dużo?

W społeczeństwie czytanie jest automatycznie łączone z wyższym ilorazem inteligencji, obeznaniem i wiedzą. Nie można zaprzeczyć, że faktycznie samo czytanie przynosi człowiekowi różne korzyści. Podejrzewam, że nie pisałabym tego tekstu tak sprawnie i praktycznie bezbłędnie, gdyby nie duża ilość przewertowanych kartek i zapamiętanych w ten sposób słów oraz form gramatycznych i stylistycznych. Nie miałabym tak rozwiniętej wyobraźni, jak mam, gdyby nie cudowne przygody zawarte w tysiącach słów na setkach stron. Czytanie, patrząc z neurobiologicznego punktu widzenia, stymuluje umysł, uspokaja, poprawia sen i pamięć. I wiele, wiele innych zalet.

Na różnych książkowych grupach na Facebooku użytkownicy wskazują, że powinno się czytać więcej niż 50 lub nawet 100 książek. Mniej to… za mało. I jeśli ktoś się na takiej grupie fanów książek pochwali, że przeczytał 20-30-40 książek, to zostanie wyśmiany, wyrzucony, zmieszany z błotem. Bo nie ma czym się chwalić. Serio?

Nie ilość, a jakość

Mam wśród swoich znajomych osoby, które chwalą się w internecie tym, że czytają, jednak każda pozycja to trochę mniej lub bardziej udana kopia „50 twarzy Grey’a”. Widzę na Facebooku osoby, które chełpią się tym, że czytają książki, podczas gdy reszta głupich ludzi ogląda filmy. Tak jakby to forma sama w sobie decydowała, co jest bardziej wartościowe, a nie treść, którą się przyswaja.

Znam ludzi, którzy czytają bardzo mało książek w całości, ale łykają artykuły naukowe, w wolnym czasie szperają na Wikipedii, a o polityce i gospodarce wiedzą więcej, niż ta „oczytana” w fantastykę i romanse osoba.

Są tacy „rozsądni” czytelnicy, którzy sięgają po pozycję i nie odkładają jej, dopóki nie skończą. Nawet, jeśli kompletnie nie przypadła im do gustu i tylko tracą na nią czas. Kiedyś też byłam taką osobą i… nie polecam. Ile czasu można zmarnować robiąc coś, czego się nie kocha i czytając coś, czego się nie pochwala – to aż niepojęte.

Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście gorsi

W ostatnim czasie wypisałam się z większości grup fanatyków książek. Dlaczego? Bo zdarzało się, że ubliżano tym, którzy czytali ich zdaniem za mało. Albo czytali nie to, co „trzeba”. Albo czytali nie tak jak trzeba – bo przecież na czytniku się nie liczy, tylko papier! Są osoby, które lubią czytać i pochłaniają dziesiątki książek w miesiącu. Są tacy, którzy sięgną po jedną i przeżywają ją przez kilkadziesiąt dni, dawkując doznania. I są tacy, którzy nie czytają i wolą wybierać inne formy spędzania wolnego czasu. I zarówno w pierwszej, drugiej, jak i trzeciej grupie można spotkać kogoś, kto nie myśli racjonalnie, komu brak empatii i uważa, że jest lepszy od innych. Czytanie dużej ilości książek nie sprawia, że z automatu jesteście bardziej wartościowi – sprawia tylko tyle, że czytacie duże ilości książek.

Podsumowując: bądźcie mądrzy i dobrzy. Ile książek powinniście czytać? Nie ma takiej ilości, którą każdy powinien przeczytać, bo inaczej jest debilem. Sięgajcie po różne doświadczenia i nie dajcie się tłamsić. I nie ubliżajcie komuś tylko dlatego, że nie robi tak samo jak Ty. Nie próbuję was jednak zniechęcić do sięgania po książki. Jest to świetne narzędzie do czerpania wiedzy i rozwijania innych umiejętności – choćby pisania i zapamiętywania. Ważne jednak, by używać go świadomie i z rozsądkiem.

Nie dajcie też sobie wmówić, że „kiedyś to były czasy, a teraz internet i ludzie nie czytają”. Oh, come on! Z internetu też można korzystać w mądrzejszy i mniej mądry sposób, podobnie jak książki można dobierać mniej i bardziej dobre. Polecam zająć się własnymi wyborami, rozwijać się na swój sposób i w swoim tempie i nie osądzać.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska