jak się uczyć
Edukacja,  Rozwój

Jak się NIE uczyć?

Jak się uczyć? Nigdy nie miałam problemu z odpowiedzią na to pytanie. Mam całkiem niezłe zdolności kojarzenia i zapamiętywania, a przez lata szkoły wypracowałam sobie takie schematy, że na naukę nie poświęcałam zbyt dużo czasu po lekcjach.

Teraz na studiach wszystko się zmieniło. Trochę brakło czasu, trochę (przede wszystkim) zaniedbałam sprawę i ostatecznie moja sesja wygląda dość nieprzyjemnie. Tragedii nie będzie, zdać zdam, ale wiem, że mogło być zdecydowanie lepiej, gdybym stosowała się do moich starych metod nauki i ogólnego ogarniania. Byłabym bardziej spokojna, a wyniki też nie zawiodłyby mnie tak bardzo.

Szukam jednak pozytywów w stresującej nauce po nocach, typowym „kuciu” i zaniedbaniu sprawdzonych sposobów. Dzięki temu a) bardziej cenię swoją wiedzę na temat tego, jak się uczyć b) z przekonaniem mogę wam doradzać te sprawdzone sposoby c) wiem, jakie są sposoby, żeby się nie nauczyć. Na własnej skórze odczułam, co to znaczy kuć i „uczyć się” przez kilka godzin, a na egzaminie szukać podpowiedzi gdzieś za oknem, bo w pustej głowie figuruje tylko stres i przerażenie.

Jakiś czas temu pisałam na podobny temat: Złe sposoby nauki, których uczymy się w szkole. Tam jednak skupiłam się na wadach systemu edukacji, przez które potem wpajamy sobie złe nawyki. Dziś powiem o tym, co sami decydujemy się robić źle, elegancko usprawiedliwiamy swoje zachowanie, a potem… żałujemy. Oj, bardzo żałujemy. Ale schemat często dalej się powtarza.

Jak się NIE uczyć?

NIE dla bałaganu

Choć uczyć teoretycznie można się w każdych warunkach, nikt mi nie wmówi, że w bałaganie jest łatwiej. Odnalezienie notatek w nieposegregowanej stercie papierów, zeszytów i paragonów zajmuje dużo więcej czasu, a często jest niemożliwe. Rozpychasz podręczniki łokciami, żeby zmieścić laptop, przy okazji rozlewając resztkę kawy, która stoi w kubku na biurku od 3 dni. Może przesadzam, ale i tak się zdarza. Nie oznacza to, że musisz poświęcić kilka godzin na dokładne mycie blatu, odkurzanie i polerowanie okien (na to czas znajdzie się po sesji, po maturze, po egzaminie), ale dobrze jest zadbać o segregację i porządek w najbliższym otoczeniu. Żebyś instynktownie wiedział, gdzie sięgnąć, żeby złapać długopis, kalkulator czy zeszyt od danego przedmiotu. I żeby nic w twoim najbliższym otoczeniu cię nie rozpraszało. A bądźmy szczerzy – nikt nie wie jak się uczyć, gdy bałagan nie tylko jest, ale dramatycznie wkurza i irytuje. Tak, że nie da się skupić.

NIE dla muzyki

Zanim zescrollujesz na sam dół, żeby napisać mi krytyczny komentarz i się ze mną kłócić – poczekaj. Wyniki badań na temat łączenie nauki i słuchania muzyki są niejednoznaczne i wciąż omawiane. Wstępnie dowodzi się jednak, że słuchanie muzyki w większości przypadków utrudnia skupienie się na materiale, podobnie jak głośna rozmowa innych osób obok. Wyjątek może stanowić muzyka instrumentalna. Jednak wciąż, najbardziej skuteczne w nauce jest wykorzystanie wszystkich zmysłów – w tym mówienia i słuchania samego siebie – a tutaj wyłączamy jeden element. Dowiedziono też, że w jakich warunkach zapamiętujemy informacje, w takich najlepiej je sobie potem przypominamy. Jeśli więc muzyka nie będzie puszczana także podczas egzaminu, może nam to znacznie przeszkodzić w odpowiadaniu na pytania.

NIE dla złego odżywiania w trakcie nauki

Wiem, że kiedy historia myśli psychologicznej nie chce wchodzić do głowy, najprzyjemniejsze wydaje się sięgnięcie po coś słodkiego, ale kamaaaaaan… Dobrze wiecie, że niezdrowe odżywianie to nie tylko szansa na kilka niepotrzebnych kilogramów więcej. To także większa ospałość, gorsze skupienie, szybsze zmęczenie i słabsze zapamiętywanie. W krytycznych momentach lepiej sięgnąć po kawę i orzechy (ew. gorzką czekoladę), niż po energola i żelki. Niestety, ostatnio przerabiałam to drugie i szczerze żałuję.

NIE dla stagnacji

Rozruszaj się co jakiś czas. Wyjdź na spacer, dotleń mózg. Długie siedzenie w jednym miejscu nie tylko wpływa negatywnie na twoje skupienie i zaangażowanie, ale przede wszystkim krzywdzi cię fizycznie – twoje stawy i mięśnie cię za to znienawidzą.

Jak się uczyć?

System – dwie najważniejsze zasady:

  • Regularność – to taki oklepane hasło. Jak się uczyć? Przede wszystkim regularnie. I choć zapewne powtarzała ci to w dzieciństwie mama, babcia i nauczycielka, i masz już serdecznie dość tego sloganu… To właśnie jest klucz do sukcesu. To brak regularnej nauki zgubił mnie w trakcie sesji. Wszystko zostawione na ostatni dzień, a już po kilku godzinach moje zasoby poznawcze się wyczerpały, byłam zmęczona i żadna nowa wiedza nie wchodziła do głowy… Lepiej uczyć się regularnie, jeden skrawek informacji codziennie. Przeczytać, spróbować zapamiętać – następnego dnia, gdy już trochę zapomnimy, staramy się „wydobyć wiedzę”. To właśnie regularne wydobywanie wiedzy w momencie, gdy trochę już zapomnieliśmy, jest najlepszym sposobem na stworzenie trwałego śladu pamięciowego.
  • Metoda Pomodoro – jak się uczyć przez kilka godzin, gdy naprawdę materiału jest dużo, a Ty masz raczej mniej czasu niż więcej? Wykorzystaj metodę Pomodoro. Nie siedź przez 4 bite godziny przy biurku, bez ruchu, bez przerw. Niektórzy wychodzą z założenia, że skoro już wkręcili się w naukę, to lepiej nie przerywać. Okazuje się jednak, że tracimy skupienie już po około 25-30 minutach. Po takim czasie powinniśmy robić sobie przerwy – głównie 5 minutową, co kilka godzin nawet 20 minut przerwy. System Pomodoro pozwala nam zachować świeżość umysłu, nie czujemy się przemęczeni, nie rozpraszamy się, a co 25 minut mamy chwilę na rozprostowanie nóg, zrobienie kilku pajacyków i dotlenienie mózgu.
  • Solidny plan – często o tym wspominam. Jak coś robić dobrze, skoro nawet nie wiesz co konkretnie jest do zrobienia? Wypisanie potrzebnych partii materiału to podstawa. Potem należy je rozsądnie podzielić, zaplanować naukę na dni (zakładając raczej leniwą wersję siebie w przyszłości, niż tę optymistyczną – ta optymistyczna bardzo często zawodzi). A potem trzymać się tego planu nauki, nie poszukując motywacji, a jedynie pracować w poczuciu obowiązku wobec samego siebie.

Najgorsze nawyki:

  • Nauka z telefonem w pobliżu – bardzo szybko tracimy uwagę dla natychmiastowej gratyfikacji w postaci przejrzenia tablicy na Instagramie, Facebooku czy powysyłania gifów znajomym. Na czas nauki lepiej zablokować wszystkie aplikacje, a telefon odłożyć daleko od biurka.
  • Nauka po nocach – wtedy, gdy jesteś już totalnie wymęczony. I tak nic nie zapamiętasz. Lepiej pójść spać o rozsądnej porze, wstać wcześniej i przygotować się rano przed egzaminem.
  • Bezmyślne kucie – wielokrotnie mówiłam dlaczego. Przede wszystkim: żeby cokolwiek zapamiętać, należy to najpierw zrozumieć.
  • Zostawianie wszystkiego na ostatnią chwilę – ja zostawiłam teraz podczas sesji, pierwszy raz od baaardzo dawna. I bardzo żałuję. Kortyzol skacze na jakichś ekstremalnie wysokich poziomach, ze stresu się trzęsę i nie mogę spać. Ja jestem może bardzo wrażliwa, ale kucie na ostatnią chwilę i później ta niepewność odnośnie stanu wiedzy są naprawdę męczące.
  • Stresowanie się – w stresie zapamiętujemy mniej, to raz. Dwa – nie warto ze względów zdrowotnych. Stres nie bez powodu nazywany jest „cichym zabójcą” – potrafi wyniszczyć nie tylko psychikę, ale też organizm. Na ostatnią chwilę lepiej podejść do nauki z dystansem, na luzie i ze świadomością, że niezdanie to nie koniec świata.
  • Poszukiwanie tej mistycznej motywacji – przepraszam, że ci to mówię, ale motywacja sama nie przychodzi. W większości przypadków nie pojawia się nigdy, choć czasem faktycznie zdarza się, że wręcz gorąco łakniemy wiedzy. Lepiej jednak rozwijać samodyscyplinę, dzięki której… po prostu zaczniemy się uczyć. Bez poszukiwania sensu, tłumaczenia, szukania argumentów za i przeciw.

KRÓTKIE PODSUMOWANIE

Oto kilka podpowiedzi jak się uczyć, a czego lepiej unikać. Mam nadzieję, że wam się przydadzą. Zazwyczaj pisząc artykuły piszę je dla siebie lub (głównie) dla trochę młodszej, mniej rozsądnej wersji siebie. Stąd możecie mieć pewność, że każda rada, którą się dzielę, to rada, którą chciałabym sama kiedyś w przeszłości usłyszeć. Byłoby mi dużo łatwiej, gdybym miała tyle rozumu przed sesją, co podczas pisania tego tekstu.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska