co przeczytać na wiosnę? idealne książki na wiosnę
Książki,  Kultura

Książki, które mam zamiar przeczytać na wiosnę

Co przeczytać na wiosnę 2019? Dla większości osób nagłe, wiosenne ocieplenie nie jest idealnym momentem na czytanie. To raczej czas grilli, ognisk i popołudniowych spacerów. U mnie zazwyczaj było inaczej – lubię czytać, gdy za oknem jest tak przyjemnie, że w końcu chce się żyć.

A w ostatnim czasie moja lista przeczytanych książek z miesiąca na miesiąc… tylko się kurczy. Aby zmotywować siebie (i może zainspirować was) postanowiłam wymienić książki, które mam zamiar przeczytać na wiosnę. Pod koniec czerwca będziecie mogli mnie z tego rozliczyć. O niektórych poniższych pozycjach kiedyś już wspominałam, jednak wciąż się za nie nie zabrałam. Większość mam w domu i po prostu bez sensu kurzą się na półce. Zacznę wymieniać, bez przedłużania!

Co przeczytać, gdy chcesz wiedzieć więcej? „Teoria wszystkiego” Stephen W. Hawking

Nie jestem dobra z fizyki. Nigdy nie byłam nią także zainteresowana. Dopiero teraz, gdy wyszłam z typowego systemu edukacji i podstawy programowej, zaczęłam rozumieć, ile ciekawych rzeczy było opowiadane w nieciekawy sposób. Nagle stało się oczywiste, że nawet jeśli ta wiedza nigdy nie przyda mi się w życiu, głupotą byłoby jej nie poznać choć odrobinę. Świat jest zbyt ciekawy, żeby zamknąć się w czterech ścianach przed kwadratowym pudłem i oglądać Big Brothera.

Dlaczego „Teoria wszystkiego”? Bo wydaje mi się zwyczajnie interesująca. Podana w bardziej przestępny sposób niż typowy podręcznik do fizyki. Sam Hawking był niezwykłą postacią świata nauki, a niektóre jego wykłady słuchałam kilkukrotnie.

Kiedy już sformułujemy kompletną teorię, po jakimś czasie powinna ona być ogólnie zrozumiała dla każdego, a nie tylko dla garstki naukowców. Wtedy wszyscy będziemy mogli wziąć udział w dyskusji na temat tego, dlaczego istnieje wszechświat. Gdybyśmy znaleźli odpowiedź na to pytanie, byłby to ostateczny triumf ludzkiego rozumu, ponieważ wtedy poznalibyśmy umysł Boga.

Co przeczytać, by poznać przyszłość? „Homo deus. Krótka historia jutra” Yuval Noah Harari

O Hararim napisałam trochę podczas recenzowania jego pierwszej książki – Sapiens. Zachęcam was do przeczytania tamtego tekstu, a tutaj w telegraficznym skrócie.

Homo deus opowiada o tym, co może (a niekoniecznie musi) przydarzyć się w przyszłości. Kim stanie się człowiek? A może człowieka wyprze coś całkowicie innego? Jak rozwinie się sztuczna inteligencja i jakie moralne konflikty przyjdzie nam w związku z tym rozwiązywać? Czy katastrofa ekologiczna to bzdury? A może coś, co spotka nie tylko nasze prawnuki, ale już nas samych?

Harari po raz kolejny nie da nam odpowiedzi. Przemyci jednak prostym językiem wyniki dotychczasowych badań naukowych. Opowie o eksperymentach, które prowadzone są już teraz, a których powodzenie może zmienić całą naszą rzeczywistość. Trochę filozoficzno-religijnych przemyśleń, trochę historii, psychologii i socjologii. Dużo fajnej wiedzy na temat tego, jak powinniśmy postępować.

Patrząc wstecz, wielu ludzi sądzi, że zarówno upadek faraonów, jak i śmierć Boga to pozytywne elementy rozwoju historii. Może zawalenie się humanizmu również okaże się dobroczynne. Zwykle boimy się zmian, ponieważ lękamy się tego, co nieznane. Ale jedynym i najważniejszym stałym elementem w dziejach jest to, że wszystko się zmienia.

Co przeczytać, by na wiosnę zacząć ogarniać swoje życie? „Finansowy Ninja” Michał Szafrański

Przeczytanie „Finansowego Ninji” to jeden z moich planów związanych z oszczędzaniem z 2019 roku. Więcej o tym przeczytać możecie TUTAJ.

Michał Szafrański jest blogerem i podcasterem, który skomplikowaną wiedzę finansową potrafi w umiejętny sposób przekazać zwykłemu Kowalskiemu, który to z ekonomią nie miał nic w życiu wspólnego. Swoimi wpisami i wydanymi książkami zdołał wyciągnąć wiele osób z długów. Niektórzy z jego pomocą rozwinęli małe biznesy. I choć mógłby na tym zarabiać naprawdę dużo więcej, to większość wiedzy, którą przekazuje, dostępna jest za darmo. Tak, aby każdy mógł skorzystać.

Szanuję za to Michała w opór. Za rozsądne podejście do życia, za zdrowy egoizm, ale jednocześnie dbanie o to, żeby zapewnić innym coś wartościowego. Właśnie dlatego planuję przeczytać właśnie jego książkę i zawierzyć mu w kwestii oszczędzania.

Nic nie zastąpi działania, ale wszystko rozpoczyna się od prostego zakwestionowania obecnej sytuacji.

Co przeczytać, żeby oczyścić swoje życie? „Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce” Katarzyna Kędzierska

Od jakiegoś czasu idea minimalizmu jest mi bardzo bliska. Staram się nie tylko ograniczyć ilość rzeczy, które mam w domu. Chce uprościć swoje codzienne funkcjonowanie. Tak, żeby nie ogarniać codziennie ogromnego bałaganu. Żeby nie śmiecić, zarówno miejsca w którym żyję, jak i własnej głowy. Staram się nie redukować ilość rzeczy, które mnie stresują i denerwują. Na ten moment wychodzi całkiem nieźle. I widzę, że ratuje to nie tylko moją psychikę i wolny czas, ale przede wszystkim mój portfel.

O minimalizmie pięknie pisze Kasia Kędzierska. Miałam szansę ją nawet spotkać na jednym ze spotkać blogerskich. Bardzo fajna kobieta, która pięknie ogarnia swoje życie i pomaga je ogarniać innym. Chętnie przeczytam jej książkę – głównie dla rozrywki, ale być może także po to, żeby wprowadzić w swoje funkcjonowanie coś nowego. A może z czegoś zrezygnować?

Im więcej przedmiotów, tym potrzeba więcej pieniędzy, większych nakładów pracy i tym mniej zostaje czasu. I odwrotnie, im mniej przedmiotów, tym potrzeba mniej pieniędzy, mniejszych nakładów pracy i tym więcej czasu mamy dla siebie.

Co przeczytać, aby znów poczuć motyle w brzuchu? „Załącznik” Rainbow Rowell

Z Rainbow Rowell znamy się od dawna. Zaczęło się od „Eleonory i Parka”, potem moim sercem zawładnęła „Fangirl”. Od czasu przeczytania tamtych książek minęło jednak trochę czasu, a ja chcę odświeżyć sobie styl pisania autorki. I sprawdzić, czy znów porwie mnie tak, jak wcześniej wymienione pozycje.

„Załącznik” to taka nietypowa historia romantycznej miłości. Nie czytałam żadnej zapowiedzi, bo w tym wypadku nie chcę sobie psuć zabawy z poznawaniem historii strona po stronie. Czy tego typu romanse wnoszą coś do mojego życia? Prawdopodobnie nie. Prawdopodobnie zapomnę imiona bohaterów książki już po krótkim czasie. Ale od bardzo dawna nie pozwalałam sobie na taką książkową rozpustę. Ostatnio wszystko, co czytam, jest dość ciężkie, skomplikowane, związane ze studiami lub ogólnym rozwojem w życiu. Fajnie będzie znów poczuć motylki w brzuchu, jak wtedy, gdy byłam nastolatką, a czytanie takich romansideł było moim chlebem powszednim.

Nikogo nie mógłbym kochać bardziej, to by mnie zabiło. I nie mógłbym kochać mniej, bo zawsze czułbym niedostatek.

I… to by było na tyle.

Książek nie jest dużo, bo w ostatnim czasie naprawdę ciężko mi znaleźć chwilę na czytanie. Ale mam nadzieję, że skończę je wszystkie i przynajmniej część zrecenzuję wam na blogu. A Wy, co obecnie czytacie, co mogłoby być godne polecenia? Podzielcie się koniecznie w komentarzu na dole.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska