anoreksja
Psychologia,  Zaburzenia odżywiania

Jak to jest mieć anoreksję?

Anoreksja nigdy nie była moim wyborem ani świadomą decyzją. To się stało całkiem nagle i przez przypadek. Dieta, którą przecież większość z nas rozpoczyna w okolicach Nowego Roku, w końcu przyniosła wymarzone skutki. A potem także takie, o których wolałabym zapomnieć. Jak to jest mieć anoreksję? Najgorzej. Potwornie. Nie życzyłabym tego największemu wrogowi.

Długo biłam się z myślami przed rozpoczęciem pisania tego wpisu. Minęło już wprawdzie sporo czasu. 3 lata od rozpoczęcia się choroby. Jednak z zaburzeń odżywiania nigdy w pełni się nie wychodzi i do tej pory to „coś” we mnie siedzi. I boję się, a czasem nawet płaczę, za każdym razem gdy o tym myślę.

Ale jednak postanowiłam napisać. Nie oszukuję się, że ten tekst kogoś wyleczy czy komuś pomoże, ale może rozpoznasz w poniższych opisach trochę siebie. Albo kogoś z grona bliskich osób. I mam nadzieję, że przez ten alarm zadbasz o pomoc wystarczająco wcześnie. U mnie nigdy nie stwierdzono anoreksji, nie „na papierze” przez psychologa czy psychiatrę. Trochę żałuję, bo może uporałabym się z problemem wcześniej. Cieszę się jednak, że trafiłam w internecie na treści, które pomogły mi dostrzec problem, który przez wiele miesięcy wypierałam.

Czym nie jest anoreksja?

Anoreksja to nie jest chory wymysł zakompleksionych nastolatek. To nie chęć zwrócenia na siebie uwagi. Anoreksji nie uleczą teksty „po prostu jedz” czy „wyglądasz jak trup”.

Anoreksja to choroba. To chora satysfakcja z poczucia kontroli. To narcyzm wobec całego świata.

Jedzcie, grubasy, ja tego nie potrzebuję. Ja mogę nie jeść

Anoreksja to sposób na uciszenie strachu i niepewności. Gdy wszystko w życiu się wali, Ty przynajmniej kontrolujesz kalorie i jedzenie. Im więcej ograniczasz, tym silniejszy się czujesz. Liczysz, choć nie ma co, bo te 500 kalorii, które spożywasz, nie starcza nawet na funkcje życiowe. Ale nawet przy tak małych ilościach zawyżasz liczby, a połowę jedzenia wyrzucasz do kosza. Trochę, żeby oszukać własną głowę i skurcze w żołądku.

Im dłużej nie jesz, tym powracające uczucie głodu jest słabsze. Jednocześnie słabsze robią się kości, zęby, włosy, ale tego nie widać tak od razu. Jeśli jesteś dziewczyną, szybko tracisz miesiączkę. I jeszcze większa satysfakcja, bo tak sobie świetnie radzisz, podczas gdy głupi ludzie są niewolnikami jedzenia i własnego głodu.

Ale wiesz co? W tej sytuacji to jednak Ty jesteś niewolnikiem.

Dobrze wiesz, że nie masz wyboru. Robisz to, bo się boisz, bo już nie potrafisz inaczej. Anoreksja złapała Cię w sidła, a Ty tego nie dostrzegłeś. Osiągnąłeś swój cel w odchudzaniu i po prostu dodałeś kolejny. Marznące dłonie latem i brak sił… to dopiero alarmuje, że coś jest nie tak. Ale nie ma odwrotu, bo przecież wciąż nie jest tak, jak chciałeś. Życie nie stało się łatwiejsze, gdy schudłeś 10 kg.

Może będzie lepiej, gdy zgubię 20?

I co robisz dalej? Krzywdzisz swoich bliskich, bo anoreksja ma nad Tobą pełną kontrolę. Zaczynają się kłótnie ze wszystkimi, którym na Tobie zależy – z rodziną, z przyjaciółmi, z ukochanym. Oni naprawdę nie wiedzą, co robić. Teraz, gdy patrzę na całą sytuację z perspektywy czasu, wcale im się nie dziwię.

Okłamujesz ich, że jadłaś wcześniej, albo że zjesz za chwilkę. Nie jesz. Boją się o Ciebie, chcą wysłać do psychologa, ale Ty przecież nie potrzebujesz. Starają się zaufać, bo obiecujesz im, że już się poprawisz. Nie poprawiasz się. Kolejna kłótnia, gdy okazuje się, że na wadze jest jeszcze mniej niż było.

Szukasz kogoś, kto Cię zrozumie. Instagram to wylęgarnia osób z zaburzeniami odżywiania. Wstawiasz lub oglądasz zdjęcia posiłków, niby po to, żeby motywować siebie do leczenia, ale ma to całkiem odwrotny efekt. Ćwiczysz coraz więcej, regularnie, nie omijasz swoich treningów. Boisz się siadać na dłużej, bo przecież w tym czasie mogłabyś chodzić i spalać kalorie. Spacerujesz i jeździsz na rowerze nie dlatego, że to lubisz, ale z poczucia winy i obrzydzenia sobą.

Ważysz się. Bez przerwy, codziennie. Czujesz się poirytowana, gdy waga zostaje Ci zabrana. Wtedy ograniczasz jeszcze więcej, w razie jakbyś nie miała wyczucia. Ale nie okłamujmy się, masz doskonałe wyczucie. Jabłko – 97 kcal, bułka graham – 210 kcal, serek wiejski 0% – 80 kcal/100 gram. Tabelę kaloryczną masz wykutą lepiej, niż tabliczkę mnożenia.

Anoreksja nie jest osobą, nie jest wsparciem

Niektórzy zapuszczają się jeszcze dalej. Widzą w wychudzonym ciele coś pięknego, tworzą kluby wsparcia. Anoreksja nie jest jednak przyjaciółką, ani nawet osobą. Ta potworna choroba zostanie z Tobą na zawsze, mniej lub bardziej będzie dawać o sobie znać, nawet gdy już „wyzdrowiejesz”. Przytyjesz, prawdopodobnie nawet więcej niż przed odchudzaniem i będzie Cię to często męczyło. Będzie Ci ciężko zdrowieć i nieraz pomyślisz, że w chorobie było „lepiej”. Podczas rozmów na temat diet i odchudzania będziesz czuł mocny dyskomfort.

Ale potem nagle poczujesz się wolny. I przez większość czasu nie będziesz musiała się bać.

PS. Cieszę się, że tu wpadłeś i to przeczytałeś. Napisz do mnie, jeśli potrzebujesz wsparcia. Nie wiem, czy dam radę pomóc, ale nie odmówię rozmowy i postaram się wysłuchać.

ZOBACZ TAKŻE: Moje największe kompleksy. Jak się ich pozbyłam?

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska