niezdana matura
Edukacja,  Rozwój

Niezdana matura – co teraz? Kilka rzeczy, które możesz zrobić

Niezdana matura – i co teraz? Nauczyciele często powtarzają, że to najważniejszy egzamin w naszym życiu. Że jak nie zdamy matury, to czeka nas tylko najgorsze. Przewidują przyszłość twierdząc, że jak nie zdamy teraz, to już nie zdamy wcale. Sama nie dopuszczałam do siebie nawet myśli o oblaniu matury, a niektórzy moi znajomi ze szkoły średniej z przerażeniem patrzyli na każdy nadchodzący egzamin. Teraz, kończąc pierwszy rok studiów, mogę wszystkim zaniepokojonym z pełną szczerością przekazać – niezdana matura to nie koniec świata. Jest wiele możliwości, z których mi na ten moment nie jest dane skorzystać, a Wy możecie chwytać te okazje garściami.

Zacznijmy od okiełznania trochę strachu, który narósł w większości maturzystów bez potrzeby. Nauczyciele w klasie maturalnej piłują, jak nigdy wcześniej, chociaż i tak już od jakiegoś czasu ciężko Ci nadążyć z materiałem. Rodzice zadają pytania na temat przyszłości i wyboru studiów, gdy Ty nawet nie potrafisz uczciwie stwierdzić, co chcesz zjeść jutro na obiad. Babcia w wolnych chwilach przypomina Ci, że syn sąsiadki Halinki już magistra robi. Twoi znajomi zaczynają się uczyć po nocach, stresować, a Ty jeszcze nawet raz nie usiadłeś do książki. Widok ich stresu wzmaga Twój własny stres jeszcze bardziej.

Usiądź i pomyśl – co w bezpośrednim wyniku niesie za sobą niezdana matura? Zobaczysz negatywny wynik w internetowym systemie. Przekażesz rodzicom przykrą nowinę – może się wkurzą, może zasmucą, a może nie zareagują wcale. Podobnie nauczyciele i kochana babcia. Tobie też może zrobić się przykro, że nie poszło tak, jak chciałeś. Ale… na ten moment, to wszystko.

Niezdana matura to nie koniec świata

Nie przyszedł armagedon, sufit nie zwalił Ci się na głowę, nikt Cię z tego powodu nie zamordował, ani Ty nie wyrządziłeś nikomu krzywdy. Wiesz co Ci powiem? Tak oblanych egzaminów będzie w Twoim życiu mnóstwo, niektóre dużo ważniejsze. Egzamin dojrzałości to nie podstawienie matematycznego równania i znajomość epok literackich. Prawdziwy egzamin dojrzałości to egzamin z człowieczeństwa. Egzamin z życia. Gdy będziesz musiał podjąć decyzję, która faktycznie bezpośrednio wpłynie na Twój los i losy innych.

Świstek papieru z numerycznym wynikiem, który pozwala Ci iść na studia i po kolejne dyplomy? To tylko droga edukacji, a życie to coś znaaacznie więcej niż edukacja. I choć życzę Wam wszystkim, żebyście zdali z takim wynikiem, jakiego chcecie – oto kilka wyjść z sytuacji, gdy coś jednak się nie powiedzie.

Co zrobić, gdy nie zdało się matury?

  • Przystąp do niej w kolejnym terminie – Niezdana matura to dopiero pierwsza próba. Jeśli potrzebujesz tego dyplomu i chcesz iść na studia, to spróbuj zdać w kolejnym terminie. Moja ciocia zdała maturę już w wieku bardzo dojrzałym, po założeniu rodziny. Teraz jest czterdziestoparoletnią studentką pedagogiki. Jeśli uważasz, że chcesz podjąć studia – próbuj dalej. Jednak są również inne drogi…
  • Spróbuj zrobić coś swojego – Może załóż bloga? (heh) Może zacznij jakiś mały biznes, niekoniecznie internetowy? Naucz się czegoś, na co nie miałeś czasu w trakcie przygotowań do matury – nowego języka albo nowych umiejętności. Szczerze, nie bierzcie przykładu „produktywności” ze mnie. Ja jestem mały robocik, który zapierdziela przez dwa tygodnie bez chwili wytchnienia, a potem pada wyczerpany i zły, bo „robi za mało”. Mam zły schemat. Studiowanie i praca na pełen etat to już dużo, a jak dokłada się do tego jakieś własne plany i projekty, to już się powoli zaczyna mózg przegrzewać. Tej wolności zazdroszczę wszystkim, którym matura się nie powiodła albo po prostu nie podjęli studiów. Niezdana matura to więcej czasu na skupienie się na sobie. To szansa na pójście całkiem inną ścieżką, niż reszta znajomych. W przyszłości może to korzystnie zaprocentować.

Kolejne pomysły…

  • Zrób klasyczny „gap year” – Tak, jak to przedstawiają w amerykańskich filmach o młodzieży. Złap dobrze płatną fizyczną pracę, haruj ciężko, a potem wszystko wydaj na podróże i poznawanie świata. Albo chociaż jedną podróż. Mam znajomego, który po niezdanej maturze zdecydował się na wyjazd do Japonii. I kurde, tak bardzo mu pozazdrościłam w tym momencie! Serio, nie będzie lepszego momentu na podróżowanie – nie macie dzieci, zobowiązań, kredytów i (no właśnie) studiów, na które musicie regularnie jeździć i które pochłaniają sporą część waszego budżetu. Spróbujcie, ten pomysł tylko pozornie wydaje się tak szalony, a chyba nie będziecie mieli lepszej okazji do poznania samego siebie.
  • Rozpocznij prawdziwą karierę – większość studentów nie ma zbyt dużego wyboru, jeśli chodzi o pracę. Potrzebują czegoś, co nie będzie kolidowało z ich zajęciami. Najczęściej wybierają pracę w restauracji, sklepie lub coś na pół etatu. Cel? Przeżyć od jednej wypłaty do drugiej, może troszkę zaoszczędzić. Ale ogólnie rzecz biorąc, łączenie pracy ze studiami (nawet zaocznymi) jest dosyć trudne. Bez studiów? Wybór ograniczają tylko Twoje kwalifikacje. Ale właśnie teraz, gdy nic innego Cię nie wiąże, masz idealny czas na rozwijanie tych kwalifikacji. Znajdź miejsce, w którym naprawdę chciałbyś pracować i się rozwijać, i spróbuj swojej szansy – zgłoś się na praktyki, dużo się ucz i udzielaj. Potem te umiejętności, kontakty i doświadczenie naprawdę się opłacą, podczas gdy niektórzy Twoi znajomi dopiero za kilka lat zrobią pierwsze kroki w poważnej pracy.

Spodobały Ci się powyższe pomysły? A może masz jakieś swoje? Napisz koniecznie w komentarzu, na wszystkie postaram się odpisać.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska