Przechodzę na weganizm i o tym, co daje mi pisanie dzienników [7 DNI]

7 dni
7dni Lifestyle Moje życieLeave a Comment on Przechodzę na weganizm i o tym, co daje mi pisanie dzienników [7 DNI]

Przechodzę na weganizm i o tym, co daje mi pisanie dzienników [7 DNI]

Ostatnio, gdy napisałam podsumowanie tygodnia w stylu dawnego cyklu „7 DNI” stwierdziłam, że to jednostkowy przypadek i raczej do tego nie wracam. Cóż… wychodzi na to, że jednak wracam. Witam w kolejnym tygodniku!

Odświeżyłam sobie niektóre stare podsumowania tygodnia sprzed roku czy dwóch lat. To w zasadzie taki dziennik, tylko w okrojonej wersji – takiej, żeby mógł ją przeczytać każdy, bez intymnym i zbyt prywatnych szczegółów. W dzieciństwie z ogromnym zaangażowaniem zapisywałam kolejne pamiętniki, a większość z nich dalej trzymam w swojej szafie. Czytanie tego tylko pokazuje mi, jak wielki progres zrobiłam w moim krótkim życiu.

Cykliczne podsumowania dają mi również większą motywację do pisania. Są to takie teksty, w których nie muszę robić researchu i w zasadzie przelewam na klawiaturę to, co aktualnie przewija się gdzieś z tyłu głowy. Daję upust emocjom i kreatywności. Mogę podzielić się czymś, co oglądałam/czytałam/usłyszałam, a o czym nie chcę tworzyć osobnego tekstu.

Także tak. Wracam na stałe z cyklem 7 DNI

Ale jeszcze wrócę na chwilę do przeszłości. Odświeżyłam sobie stare teksty i przypomniałam sobie m.in. swoje poprzednie podejście do życia. I byłam tak zaskoczona tym, jak dobrze sobie kiedyś radziłam! Budziłam się na jogę o 5:30, czytałam mnóstwo książek, zdecydowanie częściej się malowałam i ogólnie mam wrażenie, że wyglądałam lepiej. Jednocześnie wtedy wydawało mi się, że jestem kompletnym nieudacznikiem i miałam najgorsze zjazdy psychiczne w życiu.

Teraz, patrząc obiektywnie, radzę sobie jeszcze gorzej. Mam mniej czasu, więc mniej robię tak typowo dla siebie. Jednak zdecydowanie lepiej radzę sobie z negatywnymi myślami na ten temat. Nie pozwalam im sobą sterować, celowo daję sobie jeszcze więcej luzu i nie kreuję tak ogromnej presji, jak dwa-trzy lata temu. Zasadniczo – czuję się szczęśliwsza, mimo że nie wstaję o 5:30 na jogę i nie mam aż tyle czasu na moje ukochane książki.

Wniosek? Wszystko zależy od głowy. I to nad nią w pierwszej kolejności powinno się pracować, jeśli chce się odczuwać radość z robionych rzeczy. Z tego właśnie powodu odpuszczałam regularnie pisanie bloga. Po prostu widziałam,że nie sprawia mi to takiej przyjemności, jak powinno. Efekt jest taki, że teraz aż rwie mnie do klikania w klawiaturę i mam w zapasie kilka nowych teksów, które tylko czekają na wypuszczenie.

7 DNI – co się działo w tym tygodniu?

Przejdźmy do konkretów, bo choć ostatnie dni były przede wszystkim pełne refleksji, to jest również kilka fizycznych materiałów, którymi chciałabym się podzielić.

Początek listopada to przede wszystkim czas nowego wyznania. Totalnie wegański miesiąc – takie postawiłam sobie założenie. Zrobiłam już pierwsze zakupy i troszkę się przeraziłam. Niby mam zaplanowane obiady, ale jednak obawiam się, że kasze i warzywa mogę nie wystarczyć. Zwłaszcza, że zbliża się ten niezbyt przyjemny „czas w miesiącu”… Idealną porę wybrałam, nie ma co! Jeśli znacie dobre, wegańskie przepisy na coś tłustego i zaspokajającego okresowy apetyt – koniecznie podzielcie się w komentarzach!

Po drugie – listopad zaczął się od tak ogromnej ilości dobrych seriali i filmów na Netflixie, że aż nie wiem, co oglądać. W poniedziałek zobaczyłam „The Game Changers”, czyli film dokumentalny o sportowcach na diecie wegańskiej i ogólnie wpływie produktów odzwierzęcych na nasze zdrowie. Jest to moim zdaniem jeden z tych filmów, które każdy powinien zobaczyć. No i genialny dowód dla niedowiarków, że można być silnym jak wół jedząc tylko produkty roślinne.

A jeśli uważacie, że wegańskie rzeczy są niedobre – zachęcam do spróbowania bezmięsnego kebaba z Krowarzywa. Obiecuję, że szybko zmienicie zdanie.

Kilka innych tygodniowych poleceń

Co jeszcze? Ten tekst jest już strasznie długi, więc pozostałe fajne rzeczy po prostu wypunktuję.

  • Co robić w listopadzie? – stworzyłam własną listę pomysłów na ten miesiąc. Jeśli chcecie lepiej zorganizować swój miesiąc i sprawić, żeby był bardziej udany, możecie się zainspirować.
  • Na Netflixie pojawił się również 3 sezon serialu „Atypowy” – o chłopcu z zespołem autyzmu. A właściwie o perypetiach całej jego rodziny. Rozgrzewa serduszko, wyciska łzy i jest naprawdę świetnie zrealizowany.
  • Hitem ostatnich dni są również podcasty Okuniewskiej – „tu Okuniewska” oraz „Ja i moje przyjaciółki idiotki”. Nie wierzę, że wkręciłam się w to dopiero teraz! To tak, jakbyś słuchała rad trochę starszej, bardziej doświadczonej przyjaciółki. Idealne do słuchania podczas długich powrotów z uczelni.

A wy – co zapamiętacie z minionego tygodnia? Czym chcecie się podzielić ze światem? Zachęcam do zostawiania komentarzy. Na dziś ode mnie to tyle!

Do następnego.

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Back To Top