Sesja i po sesji, kilka smutasków oraz paczka z Avonu [czyli 7 DNI]

7 dni blog
7dni Lifestyle Moje życieLeave a Comment on Sesja i po sesji, kilka smutasków oraz paczka z Avonu [czyli 7 DNI]

Sesja i po sesji, kilka smutasków oraz paczka z Avonu [czyli 7 DNI]

Kolejne podsumowanie. Tytułowe 7 dni przedłużę jednak prawie do miesiąca. Bo kto zabroni? To jeden z tych formatów, przy których mogę pozwolić sobie na największy luz. A ostatnio o wielu rzeczach, o których warto pisać, nie pisałam.

Zacznijmy od ostatniego, ale najważniejszego punktu programu – zdałam sesję. A przynajmniej wydaje mi się, że zdałam wszystko. Wciąż czekam na wyniki z dwóch egzaminów, ale jestem dobrej myśli i wydaje mi się, że w najbliższych dniach nie będę musiała wracać do nauki. Jeśli jednak sesja wciąż przed wami i chcecie poznać kilka moich sprawdzonych sposobów na naukę – dajcie znać w komentarzu, postaram się coś dla was stworzyć.

To właśnie przez sesję praktycznie nic nie pisałam. Chciałam zdać wszystko w pierwszym terminie i mieć to już z głowy. Co nieco udzielałam się na Instagramie, ale też bez przesady.

Pssst, ważne! Zmieniłam nazwę na Insta. Teraz będzie w pełni spójnie z blogiem i wszystkim innym, co tworzę w internecie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Magiczne rozpoczęcie roku 🤩💫 Na blogu nowy tekst o moich postanowieniach noworocznych 🎊 Zapraszam na www.patidoludzi.pl ✨

Post udostępniony przez Pati do ludzi (@patidoludzi)

Co się u mnie działo w ostatnich dniach?

Powiem wam całkiem szczerze, że naprawdę sporo się działo. Weszłam w ten 2020 rok całkowicie zmieniając swoje priorytety. Pod koniec grudnia stworzyłam solidny plan, którego miałam się trzymać, by na samym początku stycznia wpaść na całkiem inny pomysł wykorzystania kolejnych miesięcy. Pocieszcie mnie i powiedzcie, że nie tylko ja tak mam.

Przeżyłam także mały kryzys egzystencjalny związany z tym, co chcę dalej robić. Z blogiem, ale i nie tylko. Właściwie ze wszystkim. Jeśli za 100 dni piszecie maturę i nie wiecie, co robić ze swoim życiem – w ogóle wam się nie dziwię. Ja napisałam maturę dwa lata temu, jestem po połowie studiów i dalej waham się jak chorągiewka na wietrze. Nie jest to jednak powód do zmartwień. Jeśli nie możesz wybrać swojej ścieżki, wybierz którąś losowo i zobacz, gdzie cię poprowadzi. Nie bój się w międzyczasie kołować, zawracać i zastanawiać – ot, uroki podróży. W końcu któraś spodoba ci się na tyle, że postanowisz zostać na niej dłużej.

Ja właśnie stoję na rozstaju. I mam wrażenie, że zatrzymałam się na zbyt długo. Dlatego postanowiłam troszkę przyspieszyć ze swoim życiem, ruszyć w którymś kierunku na 100%. Będę was informować na bieżąco, gdzie mnie to poprowadzi.

Ale żeby nie było, że ja teraz jestem taka pewna siebie pisząc o tych ścieżkach. Ostatnie kilka dni przeryczałam. Zmęczona sesją, życiem, stresem, wyborami. Temat dalszego rozwoju nie jest dla mnie prosty. Dla części z was pewnie też nie. Ale spokojnie – wdech, wydech i próbujemy dalej.

Po burzy zawsze wychodzi słońce…

Mimo kryzysu egzystencjalnego i ogólnego stresu, było kilka pozytywów. Jeden z ważniejszych – dalej żyję sobie bez mięsa. I coś mi się wydaje, że nie porzucę tego stylu życia. Przez większość czasu jem wegańsko, od czasu do czasu zjem kawałek sera. Do innych rzeczy mnie nie korci.

Przeczytałam kilka ciekawych książek. Skończyłam „Rozum i godność człowieka” Krzysztofa Gonciarza – bardzo fajny wywiad, jeśli ktoś obserwuje działalność autora. Ja śledzę go w mediach od… 5 lat? Może nawet więcej.

Zaczęłam czytać „Dlaczego zebry nie mają wrzodów?” – dobra książka nie tylko dla studentów psychologii. O tym, jak stres wpływa na nasz organizm. Jak sami, przez zbyt dużo nerwów i nieumiejętność ich rozładowywania, wpędzamy się w choroby.

Słucham także na audiobooku „Wielkiego Gatsby’ego”. Uwielbiam film z Leonardem DiCaprio, więc stwierdziłam, że to idealny czas, by poznać pierwowzór. Jestem gdzieś w połowie i słucham przede wszystkim w autobusie – dobry sposób na wypełnienie tzw. „pustych przebiegów”, gdy i tak nie możesz wiele zrobić, a tracisz 30-40 minut z życia.

Jestem serialomaniakiem, więc mimo sesji znalazłam trochę czasu na Netflixa. Zobaczyłam „Wiedźmina” i zdecydowałam, że muszę sięgnąć po książki zanim wyjdzie kolejny sezon. Zaczęłam oglądać „Sex Education” i… nie będę pisać wiele. Ktoś zrobił to już dużo lepiej ode mnie – polecam przeczytać ten tekst. Bardzo dobry serial, z czasami dziwnym i trudnym poczuciem humoru, ale ważnym przesłaniem.

Zaczęłam oglądać też na Netflixie serial dokumentalny „Pandemia”. Tak w związku z obecnie szerzącym się w Chinach (i nie tylko) koronawirusem. Ten temat jest dla mnie troszeczkę trudny, bo z jednej strony nie chcę panikować ani szerzyć paniki, ale z drugiej – warto już teraz się zabezpieczyć. Dbajcie o swoją odporność, zwracajcie uwagę na objawy i nie lekceważcie swojego zdrowia.

A jeszcze w temacie kryzysów i poszukiwania szczęścia – polecam obejrzeć ten wykład Andrzeja Tucholskiego. Uwielbiam gościa, jego podejście do życia, a tą krótką wypowiedzią trochę poprzestawiał mi w mózgu. Więc uważam, że warto zobaczyć:

Poza tym – ostatnia już sprawa – dostałam fajną paczkę kosmetyków Avon. Rzadko dostaję przesyłki od firm, więc szczególnie mnie to cieszy. Tym razem otrzymałam:

Dam wam znać tutaj albo na Instagramie, jeśli coś szczególnie się u mnie sprawdzi – wciąż jestem w fazie testów. Najlepsze pierwsze wrażenie zrobił na mnie krem i perfumy – pięknie pachną, a zapach długo utrzymuje się na skórze. Żel pod oczy miałam już z tej serii i również mi się sprawdzał.

kosmetyki Avon

Nie mówię wiele o pielęgnacji – głównie dlatego, że wciąż się na ten temat uczę. Kosmetyki Avonu całkiem nieźle mi się sprawdzają, szczególnie maseczki i kremy. Pisałam o tym w tekście o moich sposobach na zadbaną cerę.

Dajcie znać, jak minęły wasze ostatnie dni? Jak tam wasze egzaminy, kryzysy egzystencjalne, przeczytane książki? Chętnie poczytam i poodpowiadam. I obiecuję, że następny tekst będzie mniej chaotyczny.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Back To Top