Psychologia, mity nordyckie i RIGCZ – czyli co przeczytałam na początku 2020 roku?

Książki Kultura PsychologiaLeave a Comment on Psychologia, mity nordyckie i RIGCZ – czyli co przeczytałam na początku 2020 roku?

Psychologia, mity nordyckie i RIGCZ – czyli co przeczytałam na początku 2020 roku?

Jednym z ważnych postanowień na ten rok jest dla mnie przeczytanie większej ilości książek, niż w zeszłym roku. Nie chciałam się rzucać na głęboką wodę z wyzwaniami czytelniczymi, bo… jakoś mi to ostatnio coraz gorzej szło.

W 2015 roku (wtedy zaczęłam to spisywać na moim koncie na Lubimy Czytać – zapraszam do obserwacji, jeśli chcecie) przeczytałam 82 książki, w 2016 było 49, w 2017 natomiast 39. W 2018 po raz pierwszy planowałam poprawić sytuację, ale znów wyszło gorzej – zaledwie 25 książek. Wtedy tłumaczyłam się maturą. W 2019 roku wyszło 19 książek – tym razem usprawiedliwień było dużo, najpierw problemy z poprzednią pracą, próby zmiany pracy (trochę to trwało), w międzyczasie studia i dwie sesje (styczeń i lipiec). 19 książek to wciąż dużo więcej, niż czyta w roku statystyczny Polak (średnio wyszły mi około dwie książki na miesiąc), jednak dla mnie zdecydowanie za mało. Z wielu powodów, o których może napiszę w innym tekście.

Tak więc chcę odwrócić trend spadkowy. Idzie mi całkiem przyzwoicie, a w ciągu dwóch pierwszych miesięcy roku udało mi się przeczytać pięć książek. Dziś trochę Wam o nich opowiem.

Jeszcze tylko jeden ważny disclaimer – trochę tłumaczenie się – ogólnie czytam więcej niż zapisuję na listach z Lubimy Czytać. Czytam artykuły, blogi, felietony i fragmenty książek psychologicznych na studia. Jednak na LC przyjmuję zasadę, że wpisuję tylko to, co udało mi się przerobić od deski do deski. O tym, dlaczego liczenie nie powinno być aż tak bardzo ważne napisałam w tekście: Ile książek w roku powinieneś przeczytać?

Rozum i Godność Człowieka – Krzysztof Gonciarz – przeczytane 5 stycznia 2020

“Rozum i Godność Człowieka” (w skrócie RIGCZ) dostałam na święta i od razu zabrałam się za czytanie. Nie jest to książka dla każdego – przede wszystkim dlatego, że jest to wywiad rzeka z YouTuberem. Jak ktoś Krzysztofa Gonciarza nie zna i nie interesuje się od lat jego działalnością, to ta książka nie będzie nic dla niego znaczyła. Ja obserwuję go uważnie od… pięciu lat? Może więcej. I jest to jeden z tych typów ludzi, którzy inspirują mnie najbardziej.

Krzysztof Gonciarz przez te wszystkie lata pokazywał, jak się rozwijał. Od internetowego śmieszka po poważnego biznesmena, który prowadzi swoje firmy w Japonii i Polsce. Od osoby bardziej “pulchnej” do kogoś, kto przebiega maratony w Nowym Jorku i Londynie. W końcu od introwertyka, człowieka raczej nieśmiałego po… dalej introwertyka, jednak takiego, który potrafi sobie poradzić zarówno przed kamerą, jak i w kontaktach z innymi.

Co do samej książki – czytało się ją szybko i przyjemnie. Sporo fajnych kwestii poruszono, jednak czułam niedosyt. Uważam, że zdecydowanie lepiej sprawdziłoby się wydanie tej samej treści w formie dłuższych podcastów (co ciekawe, niedawno Gonciarz stworzył swój podcast, więc to chyba miało tak zadziałać – po przeczytaniu krótszego wywiadu mam ochotę na więcej). Poza tym ostrzegam, że redakcja i korekta była robiona dość średnio. Liczne powtórzenia, błędy interpunkcyjne – akurat ja niestety zwracam na to uwagę.

Nędznicy. Tom 1 – Victor Hugo – przeczytane 10 stycznia 2020

Od dawna planowałam przeczytać, ale zawsze odkładałam, bo… jest to cegła. A ja zazwyczaj czytam w komunikacji miejskiej. Noszenie ze sobą 600-stronicowej książki zwyczajnie przerasta moje możliwości.

 

Na szczęście mam Storytel. Nie jest to reklama – a szkoda, bo naprawdę z wielką chęcią polecam tę aplikację. Storytel to biblioteka audiobooków i e-booków. Miesięcznie przyjemność słuchania kosztuje mnie 34,90 – początkowo myślałam, że to sporo, ale patrząc na to, jak często korzystam, warte swojej ceny. Jeśli sami korzystacie z tej albo innych tego typu aplikacji (Legimi, Empik Go) – dajcie znać, jak wam się sprawuje.

Wracając – dzięki Storytel miałam szansę posłuchać bardzo dobrego audiobooka “Nędzników”. Jest to zdecydowanie jedno z tych dzieł, które (moim zdaniem) trzeba przeczytać. Nie jest to na pewno standardowa powieść – większość treści to przemyślenia na temat społeczeństwa, historii, filozofii. Nie jest to łatwa książka, ale wnioski i refleksje, jakie za sobą niesie rekompensują trudy czytania (czy też w moim przypadku – słuchania). Autor rozbraja czytelnika zarówno we fragmentach bardziej komediowych, jak i tych tragicznych, które łapią za serce. Na pewno sięgnę po dalsze tomy i inne dzieła Victora Hugo.

Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej? – Barry Schwartz – przeczytane 7 lutego 2020

To jedna z tych książek z dziedziny psychologii i ekonomii, którą każdy powinien przeczytać. Zwłaszcza, że napisana jest bardzo przyjemnym, prostym językiem i idealnie wpasowuje się w obecną sytuację wielu osób. Książka “Paradoks wyboru” opowiada w skrócie o tym, jak większy wybór (np. w sklepie, ale też jeśli chodzi o sytuacje życiowe) wcale nie przybliża nas do szczęścia, a od niego oddala. To książka o tym, że skupianie się na dokonywaniu idealnych decyzji w każdym momencie życia nie jest najlepszą opcją.

Chwilami wątki były za bardzo rozwijane, można coś było napisać krócej – ale to moje zdanie. Po prostu studiując psychologię o kilku mechanizmach już wiedziałam. Dla osoby, której ta dziedzina wiedzy jest kompletnie obca, to pozycja obowiązkowa.

Wielki Gatsby – F. Scott Fitzgerald – przeczytane 12 lutego 2020

“Wielkiego Gatsby’ego” również planowałam przeczytać znacznie wcześniej. I znowu – nie miałam wersji papierowej, do biblioteki nie chodzę (nie dlatego, że nie lubię, po prostu w Warszawie nigdzie się nie zapisałam), więc postawiłam na audiobook. Serio, polecam wam spróbować – ja sama zawsze byłam fanką “papieru”, ale słuchanie, zwłaszcza z dobrym lektorem, daje tyle samo emocji.

“Wielki Gatsby” to książka, która zdecydowanie ma coś w sobie. Jednak muszę przyznać, że film z 2013 roku z Leo DiCaprio był… lepszy niż pierwowzór. Dowodem na to może być to, że przez cały czas czytania książki miałam w głowie obrazy z filmu. Idealnie odwzorowane emocje, sceny, uczucia wymalowane na twarzach aktorów. W książce wszystko było, jednak w porównaniu do filmu nie ma tego efektu “wow”. Jednak warto przeczytać – to piękna powieść o miłości, przyjaźni i zawiłości uczuć.

Mitologia nordycka – Neil Gaiman – przeczytane 23 lutego 2020

“Mitologię nordycką” czytałam dość długo, ale nie ze względu na samą książkę – po prostu tak się w moim życiu działo, że odkładałam ją i wracałam do niej dopiero, gdy miałam wolną chwilę. Ale zasadniczo polecam czytać to bardziej “na raz”. Choć mity zasadniczo nie są idealną całością, to jednak mamy sporo nietypowych nazw i wątków, o których po czasie się zapomina, a są potrzebne do zrozumienia późniejszych motywacji niektórych bogów.

Sama jestem niewierząca, ale uwielbiam m.in. sztukę sakralną czy właśnie różnego rodzaju opowieści, przypowieści, mity. Mitologia nordycka do tej pory była mi całkiem obca, a szkoda, bo jest całkiem ciekawa. Neil Gaiman to jeden z moich ulubionych autorów fantasy i trzeba przyznać, że ze swoimi umiejętnościami zredagował mity nordyckie w bardzo przyjemny dla czytelnika sposób. Jeśli jednak dopiero zaczynacie przygodę z tym autorem, to polecam sięgnąć po “Księgę cmentarną” i “Amerykańskich bogów” – zdecydowanie lepiej pokazują, na co go stać.

To wszystko na dziś. Dajcie znać, co Wy ciekawego przeczytaliście w ostatnich miesiącach i czy podobają Wam się moje krótkie recenzje.

Do następnego,

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Back To Top