Orkan. Depresja

Orkan Depresja
Książki KulturaLeave a Comment on Orkan. Depresja

Orkan. Depresja

Rzadko recenzuję książki i za każdym razem, gdy w końcu to robię, zamieszczam na wstępie ostrzeżenie – nie umiem recenzować książek. Moje teksty nie dzielą się na wstęp, rozwinięcie i zakończenie z oceną. To bardziej strumień myśli po lekturze. Mam jednak nadzieję, że uda mi się przekazać to, co przekazać bardzo chcę.

Dziś pomówimy o depresji. Mam na tym polu jakieś doświadczenia i wiedzę – w końcu studiuję psychologię. Nie wiem, czy sama miałam depresję. W najgorszych momentach mojego życia nie miałam diagnozy, bo zwyczajnie nikomu nie przyszło do głowy, by zaprowadzić mnie na terapię. Sama również miałam zdecydowanie inną świadomość na temat tego problemu. Z pewnością miewałam stany depresyjne. Często nie miałam siły robić nic innego, jak tylko płakać i spać. Choć zwykle w takich momentach sen nie chciał przyjść. Bałam się myśleć o przyszłości. Czułam ogromne poczucie winy, zagubienie i wstyd. Myślałam o śmierci.

Mam czasem ulotne myśli samobójcze. To normalne nawet u zdrowego psychicznie człowieka (…) To nic złego. Problemem jest uporczywe fantazjowanie o śmierci. Zdrowi psychicznie ludzie często fantazjują o życiu, a chorzy fantazjują o śmierci

~ Orkan. Depresja

Orkan. Depresja – książka o tym, jak Głos przejmuje kontrolę

„Orkan. Depresja” to książka, której początkowo nie byłam pewna. Ciężko jest pisać o depresji tak, aby oddać uczucia i emocje chorującej osoby. Zwykle jest albo zbyt podręcznikowo, albo zbyt płytko. Książki Ewy Nowak znam jednak nie od wczoraj. Wiem, że ta autorka, jak niewielu, potrafi przelać na papier to, czego faktycznie się doświadcza. Właśnie dlatego postanowiłam sięgnąć po najnowszą powieść.

Szesnastoletni Borys Orkan cierpi na depresję. Początkowo jednak wszystko wygląda… normalnie. Powiem więcej – wydaje się, że chłopak jest po prostu niemiły, arogancki i zazdrosny. Przez pierwsze strony mnie to wkurzało, a później biłam się w pierś. Tak trudno czasem odróżnić złość od smutku. Tak łatwo ocenić, że ktoś jest złośliwy, gdy tak naprawdę wewnętrznie cierpi.

Początkowych objawów depresji nie zauważa nikt – ani znajomi, którzy od pewnego czasu coraz bardziej oddalają się od chłopaka, ani rodzice, którzy są po rozwodzie i nie mogą dojść do zgody, gdy chodzi o opiekę nad synem. Nie chcę Wam zbyt wiele spojlerować, jednak ta historia nie toczy się dobrze. Nie mamy szczęśliwego zakończenia. Mamy za to BARDZO toksyczną znajomość, rodziców, którzy nie radzą sobie z wychowaniem dziecka i Głos, który pojawia się w głowie Borysa coraz częściej.

Orkan. Depresja – dla kogo jest ta książka?

Książka pokazuje, jak bardzo potrzebny jest dialog i jak niezbędna jest większa świadomość na temat zdrowia psychicznego. Mam wrażenie, że przy obecnych akcjach uświadamiających, uczniowie statystycznego warszawskiego liceum (takiego, do jakiego chodził Borys Orkan) szybciej zauważyliby niepokojące objawy. Chcę wierzyć, że rodzice również szybciej by zareagowali. Być może żyję jednak w bańce – studiuję psychologię i przez to ulegam złudzeniu, że ta wiedza jest powszechnie znana, skoro ja o tym wszystkim wiem.

Tę książkę powinni czytać przede wszystkim nauczyciele i rodzice. Wiem, że jest napisana prostym językiem, skierowana przede wszystkim dla młodzieży. Mimo to chciałabym ją polecić także starszym. Pytanie dziecka o to, jak było w szkole nie wystarczy, by nam ufało i zaczęło opowiadać o poważnych rozterkach. Tłumaczenie agresywnych, porywczych zachowań „okresem buntu nastolatka” może doprowadzić do tragedii.

W chwili, gdy dorosły potrzebuje pomocy, często traktuje dziecko jako dorosłego partnera (…) Dziecko musi natychmiast dorosnąć, nie tylko po to, by stać się pomocą dla taty lub mamy, lecz także po to, aby uporać się z tym, że zostało postawione między rozżalonymi dorosłymi (…) Natomiast, gdy sytuacja się zmienia i dojrzałość dziecka nie jest potrzebna, gdy jego argumenty zaczynają uwierać i stawać się niewygodne dla dorosłych, opiekunowie od razu ubezwłasnowolniają młodego człowieka, przypominają mu, że nie ma prawa głosu, że jest jeszcze dzieckiem (…) To właśnie ta schizofreniczna sytuacja, w której dorośli to uprzedmiatawiają dziecko, to traktują je jako dorosłe, prowadzi do frustracji.

~ Orkan. Depresja

Nastolatkom oczywiście też polecam tę książkę. To powieść o Was, dla Was. Zalecam jednak, byście porozmawiali z kimś, gdy ta historia zacznie na Was zbyt silnie oddziaływać. Zagłębianie się w temat chorób psychicznych samo w sobie jest obciążające – dlatego terapeuci również regularnie uczęszczają na terapię.

I proszę, bądźcie mądrzy. Ta dręczona koleżanka w pierwszej ławce to nie przedmiot do zabawy. To człowiek z prawdziwymi uczuciami, któremu bardzo łatwo zrobić krzywdę. Ten „dziwny” chłopak, który od wszystkich trzyma się z daleka, to właśnie ten, którego możecie wesprzeć ciepłym słowem. Ten nasz przyjaciel, któremu „ostatnio odwala” – być może jego „okropne zachowanie” to nie on. Być może to depresja.

Człowiek, który nie może podzielić się z bliskimi swoimi emocjami, problemami i rozterkami, zostaje skazany na coraz mocniejszy głos wewnętrzny. U niektórych ten wewnętrzny głos bywa jednostronny, nie przestaje krytykować i poniżać.

~ Orkan. Depresja

Do następnego,

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Back To Top