Co słyszą wegetarianie i weganie? 10 głupich tekstów i moje odpowiedzi

co słyszą wegetarianie i weganie
Dieta LifestyleLeave a Comment on Co słyszą wegetarianie i weganie? 10 głupich tekstów i moje odpowiedzi

Co słyszą wegetarianie i weganie? 10 głupich tekstów i moje odpowiedzi

W internecie jest sporo filmów i tekstów na temat tego, co słyszą wegetarianie i weganie. Jednak dopóki sama nie przeszłam na dietę bezmięsną, nie rozumiałam, jak bardzo irytujące jest słuchanie tych samych tekstów w kółko i w kółko. Zwłaszcza gdy większość z nich powodowana jest nie ciekawością, a zwyczajną złośliwością.

Temat diety nie od dziś jest powodem do intensywnych dyskusji. Fajnie jest dzielić się doświadczeniami i sprawdzoną wiedzą. Gorzej, gdy na temat naszego sposobu żywienia opinie mają osoby, które nie są dietetykami ani lekarzami i nie do końca wiedzą, z czym to się wiąże. Jeśli jesteś na diecie wege (albo jakiejkolwiek innej, z której świadomie wykluczasz pewne produkty), z pewnością wielokrotnie doświadczałeś takich sytuacji. Dziś podzielę się 10 tekstami, które mnie denerwują najbardziej. I postaram się raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości. Co słyszą wegetarianie i weganie?

Jak to bez mięsa? To co ty jesz?

Usłyszałeś, że jestem wege i nagle zadajesz mi to pytanie. Z ogromnym zaskoczeniem, wręcz szokiem i oburzeniem w głosie. Bo jak tak można? Bez mięsa? Co można innego jeść, jak nie schabowego, wędlinę, kiełbasę i udko kurczaka?

To ja też zadam pytanie – naprawdę jesz samo mięso? Jeśli nie, to dobrze znasz odpowiedź. Składniki naszej diety naprawdę w większości się pokrywają – jemy kasze, makarony, ziemniaki, warzywa, owoce, orzechy. W mojej diecie częściej pojawiają się również takie rzeczy, jak cieciorka, fasola czy tofu – bogate w białko.

Jeśli chcesz, mogę ci podesłać kilka sprawdzonych przepisów na wege obiady. Jeśli masz otwartą głowę i naprawdę interesuje cię, co można na takiej diecie zjeść. Bo jeśli nie… pewnie dalej będziesz twierdził, że ci weganie to tylko trawę jedzą.

Zobacz także: Wegański smalec z fasoli. Najlepszy bezmięsny zamiennik [PRZEPIS]

Teraz możesz jeść mięso, póki twój partner/partnerka nie patrzy!

Serio, usłyszałam kiedyś ten tekst, gdy mój chłopak odszedł od stołu. WTF. Trzeba mieć niezwykłą wyobraźnię (albo straszną paranoję), żeby ubzdurać sobie, że mój sposób odżywiania nie jest moją decyzją. Ciebie naprawdę partner/partnerka zmusza do jedzenia albo niejedzenia czegoś? Jeśli tak, to współczuję.

Ja bym tak nie mógł/nie mogła. Bez mięsa, bez nabiału… już się głodny/-a robię.

Znów, jeśli ktoś mówi te teksty nieszkodliwie, trochę z ciekawości, trochę w ramach żartu – spoko. Możemy się pośmiać. Problem jest wtedy, gdy chcesz mi tym dopiec. Nie radzę próbować, bo to do niczego nie prowadzi.

Ja za to bym nie mogła tak jak ty – jeść mięsa. Właśnie dlatego podjęłam taką, a nie inną decyzję o zmianie diety. Ty się robisz głodny na myśl o braku kotleta. Mnie zaczyna boleć brzuch, gdy myślę o tym, jak ciężko byłoby mi po zjedzeniu tego, co ty. Jaką zgagę miałabym po tych ilościach tłuszczu, mięsa i śmietany. Nie, dziękuję.

A skąd bierzesz białko?

Z produktów roślinnych – głównie strączków i produktów sojowych. Nie chcę cię martwić, ale nadmiar białka jest równie szkodliwy, jak jego brak. O ile w diecie roślinnej, jeśli spożywamy wystarczająco kalorii, ryzyko niedoboru białka nie jest duże, o tyle w diecie typowo mięsnej możemy obciążyć sobie wątrobę i nerki nadmiarem tego białka.

Lepiej przyjrzyj się swojemu zdrowiu i makroskładnikom, a nie zaglądasz mi w talerz.

A badasz się regularnie? Masz dobre wyniki krwi?

A ty masz dobre wyniki krwi? Nie wiem, skąd przeświadczenie, że weganie i wegetarianie muszą badać się częściej niż ludzie na tradycyjnej diecie. Jakoś nie wysyłasz na morfologię znajomych, którzy nagle przechodzą na dietę 1000 kcal albo post Dąbrowskiej. Choć tu zagrożenie niedoborami jest znacznie wyższe.

Zwracam uwagę na moje zdrowie i badam się tak samo, jak przed zmianą diety.

Facet to musi być facet, a nie wymyślać jakieś diety

Tego tekstu oczywiście nie usłyszałam osobiście, ale usłyszał to mój chłopak. I chyba dawno nic mnie tak nie oburzyło. Po pierwsze – masz strasznie stereotypowe myślenie i wyraźnie brakuje ci refleksji nad własnymi słowami, jeśli nie wstyd ci rzucać takie teksty. Po drugie – nie musisz się interesować czyjąś męskością, nikt cię o to nie prosi. Po trzecie – chyba lepiej męskość utożsamiać z innymi cechami, niż chorobami serca, rakiem jelita grubego, cukrzycą i innymi chorobami spowodowanymi mięsną dietą.

To pewnie bardzo dużo czasu musisz spędzać w kuchni? Ja bym nie mógł tyle gotować

Też nie lubię zbyt dużo czasu spędzać w kuchni. Właśnie dlatego wegetarianizm jest idealnym rozwiązaniem. Marynowanie mięsa, ubijanie kotletów, smażenie… to dopiero dużo roboty.

Zobacz także: Wegańska lazania z soczewicą i szpinakiem | Prosty przepis

Ale rybkę to zjesz? Przecież ryba to nie mięso

To, że twoja religia mówi, że ryba to danie postne nie zmienia faktu, że ryba to zwierzę jak każde inne. I tak – jej mięso to też mięso. Ryby odczuwają ból, strach i stres związany ze sztuczną hodowlą, połowem i zabijaniem. Rybołówstwo nie jest też obojętne dla środowiska, więc jeśli interesujesz się ekologią, warto zagłębić ten temat.

Bóg dał ludziom zwierzęta, aby mogli je jeść

Argument religijny w żaden sposób do mnie nie przemawia, bo to nie jest coś, w co sama wierzę. Jedno bóstwo nakazuje jeść mięso, inne zabrania albo pozwala jeść tylko określone rodzaje. Jeśli Twoja wiara jest dla Ciebie czymś ważnym, jak najbardziej możesz postępować zgodnie z jej zasadami.

Ja również mam swoje zasady, wyznaczone nie przez konkretną religię, a raczej własne poczucie moralności i dobra. Byłoby miło, gdybyśmy wzajemnie to uszanowali.

Ludzie muszą jeść mięso, od tego mamy kły

To bardzo popularny mit na temat rzekomego przystosowania ludzi do jedzenia mięsa. Jednak różnica między uzębieniem typowego mięsożercy, jak lew czy tygrys, a człowieka jest widoczna gołym okiem. Jesteśmy wszystkożercami, jednak we współczesnym świecie, gdy zamiast na polowanie co sobotę idziemy na Ryneczek Lidla – mięso nie jest nam potrzebne czy niezbędne. Zwłaszcza że prócz kłów (którymi raczej nie rozrywamy surowego mięsa) mamy np. układ pokarmowy – bardziej zbliżony do tego u roślinożerców niż mięsożerców – z długimi jelitami i małym żołądkiem. Dla naszego „brzuszka” dieta roślinna jest znacznie zdrowsza.

To by było na tyle – dajcie znać, czy chcecie więcej tekstów o tematyce diety roślinnej. Ja, jak widać po długości powyższego tekstu, chętnie rozpiszę się na takie tematy.

Do następnego,

Odwiedź mnie na FACEBOOKU oraz INSTAGRAMIE

Back To Top