Polska 2020 #PiekłoKobiet

Lifestyle NoweLeave a Comment on Polska 2020 #PiekłoKobiet

Polska 2020 #PiekłoKobiet

Miało być inaczej. Miało być lepiej. Tego, co teraz czuję, nie da się opisać w kilku zdaniach. Wiedzą o tym doskonale ci, z którymi codziennie rozmawiam o bieżącej sytuacji. Są to rozmowy pełne bólu, strachu i po prostu wkurwienia. Mimo wszystko postanowiłam przekazać tu kilka słów. Musimy być głośni.

Chyba nie ma osoby, która nie wiedziałaby, o co chodzi, jednak dla jasności przekazu – w czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż aborcja powodowana przesłankami embriopatologicznymi jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Oznacza to, że odebrany nam został wybór, czy w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu zachować ciążę, czy ją przerwać. Przed takim wyborem każdego roku stawało blisko 1000 kobiet.

Nigdy nie ukrywałam, jakie mam poglądy. „Kompromis aborcyjny”, który mieliśmy dotychczas, był jednym z bardziej surowych na świecie. Osobiście liczyłam na to, że w końcu doczekamy czasów, gdy aborcja będzie legalna bez podania przyczyny do 12 tygodnia ciąży. Wciąż liczyłam na lepszy dostęp do antykoncepcji i edukację seksualną na poziomie. Nie spodziewałam się robienia kroku w tył. Mimo że temat aborcji często powracał, zazwyczaj okazywał się jedynie „zasłoną dymną” dla poważnych przewinień rządu.

Tym razem tak nie jest. Decyzja zapadła i zrobiło się strasznie

Nie jestem wierząca. Nie narzucam jednak nikomu swojej „niewiary”. Jeśli aborcja nie jest zgodna z Twoimi przekonaniami – po prostu się na nią nie decyduj. Jakim prawem jednak decydujesz o życiu innych? Mój wewnętrzny kompas moralny wskazuje, że gdybym miała wybór: skazać dziecko na cierpienie po narodzinach, a dać mu szansę nie odczuć tego cierpienia (według badaczy płód nie odczuwa bólu do 3 trymetru ciąży) – wybrałabym drugą opcję. Teraz w najgorszym przypadku nie mogłabym podjąć tej decyzji.

Widzę, że w tym trudnym (szczególnie dla kobiet, ale nie tylko) momencie – wiele osób o różnych poglądach staje po tej samej stronie. Widzę moich wierzących znajomych, którzy nie zgadzają się na odbieranie wolności innym z powodu „jednej słusznej” w tym kraju religii. Obserwuję rodziców, dla których dzieci są najważniejsze, a jednak protestują w obronie prawa do wyboru. Rozmawiam z ludźmi, którzy nigdy nie zdecydowaliby się na aborcję, ale wiedzą, że nie mogą podejmować decyzji za innych.

Gotuje się we mnie. Nie potrafię zebrać słów…

Za to Telewizja Polska nie ma problemu ze słowami. Manipuluje konkretnie i zakłamuje fakty, nazywając kilkutysięczny tłum – protestem na 100 osób. Języka w gębie nie brakuje Ziemkiewiczowi, który nazwał protestujące „wulgarnymi kurewkami”. Tylko prezydent trzyma się z tyłu i nawet słówka nie powie. Chyba zdarł gardło podczas kampanii.

Czuję przebodźcowanie tym tematem i zapewne Wy także. Wiem też, że wiele osób sądzi, że czas pandemii nie jest dobrym momentem do protestów. I to prawda – nie jest. Tutaj jednak kierujmy zażalenia do rządzących, którzy wiedząc, jak gorące są nastroje wokół tego tematu, celowo go rozgrzebali. Tym samym ukrywając niekompetentne przygotowanie do drugiej fali. Jak zabraknie miejsca w szpitalach, to zawsze można zrzucić winę na te przeklęte protesty, nie?

Niestety, obecna chwila to jedyny moment, żeby jeszcze o cokolwiek walczyć. Sercem i duchem jestem z protestującymi.

Straszne czasy nastały.

Trzymajcie się.

Do następnego,

Odwiedź mnie na FACEBOOKU oraz INSTAGRAMIE

Back To Top