Pozytywne podsumowanie roku 2020. Co dobrego mnie spotkało?

podsumowanie roku 2020
Moje życie Motywacja RozwójLeave a Comment on Pozytywne podsumowanie roku 2020. Co dobrego mnie spotkało?

Pozytywne podsumowanie roku 2020. Co dobrego mnie spotkało?

Rok 2020 – jaki był, każdy wie. Część z nas umieści go na podium w kategorii „Najgorsze lata mojego życia”. Ja sama mam jednak mieszane odczucia w tym temacie. Bo choć ogólnie – w związku z pandemią, sytuacją polityczną i społeczną, narastającymi niepokojami i konfliktami – minione miesiące były koszmarne, to prywatnie w moim życiu wydarzyło się wiele pozytywnych, budujących rzeczy. I dziś, aby nie skreślać całkiem tego czasu i wejść w rozpoczynający się 2021 rok z dobrą energią, postanowiłam podzielić się z Wami pozytywnym podsumowaniem 2020 roku.

Bardzo lubię co roku spisywać te podsumowania. Robię to od początku blogowania. Dziś wszystkie sobie odświeżyłam, aby przygotować się do tego wpisu. W roku 2017 udało mi się w pełni pokonać zaburzenia odżywiania, moje zdrowie psychiczne było coraz lepsze i był to dla mnie początek ważnej ścieżki w życiu. W 2018 osiągnęłam to, co w mojej głowie wydawało się bardzo trudne – zdałam maturę, wybrałam studia, znalazłam pracę, wynajęłam mieszkanie i rozpoczęłam dorosłe życie. W 2019 roku bardzo rozwinęłam swojego bloga, podejmowałam sporo współprac, zmieniłam też pracę, przeszłam na wegetarianizm i osiągnęłam kilka innych mniejszych sukcesów.

I wiecie co?

Pisząc wszystkie powyższe podsumowania, wcale nie czułam, że osiągnęłam dużo. Wręcz przeciwnie – każdego roku miałam wrażenie, że szło mi raczej słabo, nie spełniałam własnych oczekiwań, byłam rozczarowana i zaklinałam, że kolejny rok będzie lepszy. Dziś moje nastawienie jest całkiem inne. Z racji tego, że 2020 rok był ogólnie bardzo trudny, tym bardziej doceniam każdą małą rzecz, którą udało mi się osiągnąć. Wyraźniej dostrzegam wszystkie dobre chwile, które jakimś cudem przytrafiły się w samym środku pandemii. Mam nadzieję, że takie podejście do życia zostanie ze mną na długo.

2020 rok

Czy udało mi się zrealizować postanowienia noworoczne na 2020 rok?

Rok 2020 pokazał nam, jak czasem nawet najlepsze plany po prostu biorą w łeb z niezależnych od nas przyczyn. Listę moich noworocznych postanowień znajdziecie tutaj: Postanowienia noworoczne 2020! Czas na zmiany? Poniżej szybko opiszę, co się udało, a co nie.

Chciałam uczyć się hiszpańskiego i programowania – do połowy roku mi to wychodziło, teraz się nie uczę, mam inne priorytety. Nie przeczytałam 52 książek, a zaledwie 43, jednak jest to liczba, z której jestem dumna. Zdałam egzaminy w sesji w pierwszym terminie. Niestety nie przestałam odkładać rzeczy na później – cały czas sporo odwlekam, jednak staram się z tym walczyć.

Nie ćwiczyłam zbyt dużo, nie biegałam – bo myśl o bieganiu w maseczce trochę mnie zniechęciła. Przez kwarantannę, zamiast schudnąć, przytyłam. Bywa. Z sukcesów na polu zdrowotnym – wciąż jestem wegetarianką.

Mam sporo sukcesów, jeśli chodzi o oszczędzanie i niekupowanie niepotrzebnych rzeczy – tu mogę uznać, że spełniłam swoje postanowienie. Nie zdobyłam stypendium na studiach, nawet się nie starałam. Nie pisałam zbyt wielu tekstów na bloga, jednak te przerwy były mi potrzebne. Próbowałam nagrywać na YouTube, ale wciąż nie jest to na takim poziomie, jakbym chciała.

Ostatnia kategoria – relacje i rozrywka. Myślałam o podróży po Europie… nawet nie będę tego komentować. Udało mi się jednak wybrać do Pragi po raz pierwszy, cudowne miejsce. Zrobiłam także drugi, a nawet trzeci tatuaż. Postanowienie „mniej narzekać” także mogę uznać za zaliczone – ten rok był tak koszmarny, że w ramach działań obronnych musiałam nauczyć się myśleć bardziej pozytywnie. Gdybym narzekała tak, jak robiłam to w 2018 czy 2019 roku, zapewne doprowadziłabym mojego narzeczonego do szaleństwa.

Myślę, że udało mi się zrealizować to, co planowałam, tak w 70%. To i tak naprawdę przyzwoity wynik.

Co wspaniałego spotkało mnie w 2020 roku?

Najlepsze są jednak te rzeczy, które udały się, mimo że ich nie planowałeś. Takich momentów w tym roku było naprawdę sporo. Opiszę głównie te, które przychodzą mi do głowy automatycznie. Ten tekst i tak będzie długi, a naprawdę nie wdaję się w szczegóły i staram się nie rozpisywać.

Przede wszystkim, choć dla wielu par okres domowej izolacji był nerwowy, w moim przypadku był to czas pogłębienia relacji i utwierdzenia się w przekonaniu, że spędzimy ze sobą resztę życia. Oboje pracujemy zdalnie, a jeszcze się nie pozabijaliśmy – to musi coś znaczyć. Oczywiście żartuję. Tak naprawdę wiedzieliśmy to już od dawna. Podczas wyjazdu do Pragi on zapytał: „Czy?” a ja odpowiedziałam: „Tak!”. Najpiękniejszy moment w moim życiu.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Pati do ludzi (@patidoludzi)

Druga wyjątkowa rzecz, która zmieniła moje życie o 180 stopni to przygarnięcie pod swój dach kota. Małą przybłędę z lasu, którą ktoś w okrutny sposób oddzielił od mamy i zostawił na pastwę losu. Teraz Dzidek ma dwie osoby, które się o niego troszczą, karmią najlepiej jak mogą, głaszczą i rozpieszczają. A po kilku miesiącach dołączyła do niego nowa kumpela – Dzidzia – którą przygarnęliśmy ze schroniska. Najlepsza decyzja, bo dogadują się wspaniale i oboje potrzebowali kociego towarzystwa.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Pati do ludzi (@patidoludzi)

Na początku epidemii w Polsce, gdy zarówno studia, jak i pracę przeniosłam do domu, postanowiłam zmienić swój wygląd i… przefarbowałam się na różowo. A także obcięłam grzywkę. Obie decyzje były dobre i zbliżyły mnie trochę bardziej do świadomości tego, jak chcę wyglądać. Chyba jako nastolatka zbyt mało eksperymentowałam ze swoim wyglądem i wciąż muszę wybadać tę kwestię.

Osiągnęłam też kilka sukcesów, które mnie zaskoczyły

Tak, że przez wiele miesięcy robiłam drobne postępy, a dostrzegłam to dopiero, gdy efekt był szokująco dobry. Na przykład w kwestii bloga – w drugiej połowie roku tworzyłam mało tekstów. Rzadko tutaj zaglądałam i czułam, że przegrywam i czas to wszystko zamknąć. Aż pewnego pięknego dnia sprawdzam statystyki i widzę, że to, co piszę, co miesiąc czyta ponad 12 tys. osób. Także w tym miejscu serdecznie DZIĘKUJĘ za wszystkie odsłony, komentarze, wiadomości prywatne, które od was otrzymuję. Będę starała się pisać częściej.

Kolejny sukces, który nadszedł nie wiadomo skąd – zdrowie psychiczne, poczucie równowagi i samoakceptacja. Na tym polu nigdy nie było lepiej. Choć w 2020 roku działo się naprawdę wiele przytłaczających rzeczy, kilka planów się posypało, miałam w sobie sporo gniewu i smutku, nie załamałam się. Wręcz przeciwnie – czuję, że otwieram 2021 rok dużo silniejsza i bogatsza o te doświadczenia.

Na tym skończę to pozytywne podsumowanie 2020 roku. Tekst ma już prawie tysiąc słów, więc jeśli dotrwałeś/aś do końca, zostaw po sobie jakiś znak. Za jakiś czas pojawi się na blogu wpis o postanowieniach noworocznych na 2021 rok. Tym razem będą dość nietypowe, bo z myślą o tym, że pandemia wciąż trwa. Świat nie wróci do normy 1 stycznia. Wciąż jednak trzeba myśleć optymistycznie, a dla mnie postanowienia noworoczne zawsze stanowią motywację do dalszych działań.

Dajcie znać, jak Wam minął ten przedziwny 2020 rok.

Do następnego,

Odwiedź mnie na FACEBOOKU oraz INSTAGRAMIE

Back To Top