Przejdź do głównej zawartości

Posty

10 filmów na jesień - na smutki, deszcz i zimne wieczory!

Chłodniejsze wieczory i krótsze dni trochę mnie ostatnio dobijają. Gdy tylko wracam z pracy, mam ochotę zakopać się pod kołdrą z gorącą, słodką kawą, czekoladą i ulubionym serialem. Lub filmem - najlepiej lekkim i przyjemnym, co by za wiele łez dodatkowo nie wylać. 
Jestem serialowym maniakiem, stąd wybór kilku serii idealnych na jesienny wieczór byłby... bardzo trudny, jeśli nie niemożliwy. Z filmami jestem dużo bardziej wybredna, co daje tylko kilka propozycji, które szczerze i z całego serca polecę. Mam nadzieję, że wykorzystacie tę listę, gdy nadejdzie potrzeba.

Nowsze produkcje - 2017 i 2018 rok! Co obejrzeć tej jesieni?
Zacznę od najnowszych filmów - zarówno tych, które już obejrzałam, jak i tych na których premierę czekam z utęsknieniem.
1. Mamma Mia! Here We Go Again - uwielbiam musicale, a choć Mamma Mia! nie należy do tych ulubionych, to mam do niej spory sentyment. Ciepła opowieść o miłości, rodzinie, tańcu i muzyce. Dzięki utworom Abby natychmiast czujemy się szczęśliwsi, a gr…
Najnowsze posty

7DNI - Jesienne smutki i ci okropni millenialsi!

Obiecałam wam serię 7DNI regularnie co tydzień i... macie! Witam wszystkich i zapraszam do czytania. A choć ten tydzień nie obfitował w wydarzenia, kilka przemyśleń w główce się uzbierało.


A to ja, kiedy piszę dla was tekst.

Lubię jesień, choć ostatnio nie dogaduję się z nią najlepiej. Czuję, że zmiana temperatury niedługo mnie "rozłoży", ale coś długo się zbiera ta choroba - tym bardziej męcząc wiecznie niewyspany organizm. Dużo wcześniej robi się ciemno, czego też się trochę obawiam, bo to wciąż moje pierwsze miesiące w dużym mieście. I nie jestem przyzwyczajona wracać autobusami po nocy.

No i łapie mnie jesienny dołek czasami. W zeszłym roku z tej deprechy napisałam kilka naprawdę przybijających podsumowań tygodnia - jak to, w którym stwierdziłam, że autentycznie przegrałam życie.



W ubiegłoroczną jesień dałam też kilka pomysłów na to, jak uprzyjemnić sobie jesienne, deszczowe wieczory - sprawdźcie tutaj! Ogólnie przejrzałam tę listę jeszcze raz i po roku wciąż jestem zdani…

7DNI - wakacje na hamaku, sałatki i bluźniercza rock opera o Jezusie

Ta seria musi wrócić do regularności, bo znowu moje "siedmiodniowe" podsumowanie obejmować będzie cały miniony miesiąc. Wróciłam już na stałe do regularności na blogu, teraz czas na regularne 7DNI w każdy poniedziałek. Trzymajcie kciuki, bo nie wiem, jak to będzie, gdy do pracy i codziennych obowiązków dojdą jeszcze studia.

Ale dziś nie o przyszłości, a o wspomnieniach ostatnich dni mowa. Czas upływa mi tak szybko, że nie wiem, kiedy zleciał mi cały sierpień i rozpoczął się wrzesień. Jeszcze nie tak dawno wylegiwałam się na hamaku odpoczywając na wsi, a dziś orientuje się, że są to zdjęcia dokładnie z 12 sierpnia. Mamy 10 września. JAK?!


Nauka japońskiego też mi gdzieś uciekła. Czas przecieka przez palce, staram się angażować w jak najwięcej rzeczy. A podręcznik do nauki języka od kilku tygodni leży nieruszony. Czas się za to wziąć, bo tyle obiecywałam sobie i wam, że teraz wstyd.


Pierwszy raz w minionym miesiącu wybrałam się do Łazienek Królewskich. Mam naprawdę niedaleko, …

Palenie czarownic oraz czarne koty? Czyli o tym, co mnie denerwuje w ludziach

Nie rozumiem ludzi. Bardzo często mi się to zdarza. Bo choć oczywiście nie jestem idealna, nie pamiętam kiedy celowo zrobiłabym komuś coś złego. Może to przykre wspomnienia z dzieciństwa - zazwyczaj to ja byłam tą atakowaną stroną i teraz, nawet gdy ktoś mocno mnie skrzywdzi lub oczerni, nie potrafię twardo odpowiedzieć przemocą na przemoc. Mam nawyk stawiania się w sytuacji tej drugiej osoby i wcale nie tak łatwo znowu wyprowadzić mnie z równowagi.


Często jednak na co dzień spotykam się z agresją. Jako redaktor portalu informacyjnego wszelkie porażające informacje ze świata i kraju trafiają do mnie dwa razy częściej. Przez 8 godzin, pięć dni w tygodniu, a czasem nawet po godzinach uderza we mnie chamstwo, głupota i bezduszność, której często nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć. Mówię o kwestiach społecznych, religijnych i politycznych. I nie chodzi tu o różnicę w poglądach, bo nikt mnie nie przekona, że obrzezanie kobiet, pedofilię czy znęcanie się nad słabszymi można tłumaczyć inn…

Jak rozegrać POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO, aby reszta poszła z górki?

Początek roku szkolnego, wrzesień… Kurcze, pierwszy raz piszę tekst o szkole ze świadomością, że sama już do niej nie wrócę. To mnie trochę smuci, bo zasadniczo szkoła w ostatnich latach była dla mnie mocno satysfakcjonującym, a łatwym do ogarnięcia wyzwaniem. Byłam podwójną stypendystką, wygrałam laptop, tablet, masę książek i bluzę za trzy stówki, a wszystko to przy naprawdę minimalnym wysiłku. Kwestia dobrego przygotowania na starcie.


I właśnie o tym przygotowaniu chciałabym wam troszkę opowiedzieć. Chciałabym podzielić się z wami radami, które pozwolą przeżyć rok szkolny na luzie i na dodatek zyskać z tego nieco benefitów. Wiadomo, im młodsi jesteście, tym ogarnięcie szkoły jest łatwiejsze, ale z poniższych porad mogą skorzystać wszyscy – sama zaczęłam je stosować dopiero w technikum, gdzie miałam średnią ponad 5.00, podczas gdy w gimnazjum trochę mi brakowało do świadectwa z paskiem. Jak ogarnąć początek roku szkolnego, aby później już się tak nie katować?
Przede wszystkim – weź mo…

Idealny poranek vs. moja PORANNA RUTYNA?

Kiedyś moja poranna rutyna była zaskakująco uporządkowana. Gdy chodziłam do technikum potrafiłam nie tylko wstać przed 6:00 rano, ale także szybko się ogarnąć, przygotować kawkę i zacząć naukę albo pisanie tekstu na bloga o tak wczesnej godzinie. Śniadanie było obowiązkowe, bez pośpiechu, a przede wszystkim - zdrowe. Bardzo rzadko się spóźniałam, czy to na autobus, czy na same zajęcia. Czasem nawet udało mi się rano pobiegać, zazwyczaj do przystanku autobusowego dojeżdżałam rowerem, więc aktywnie.

Cóż. Te czasy niestety minęły.


Od kilku miesięcy moje dni są tak bardzo nieregularne, jak tylko można. A o idealnej porannej rutynie całkowicie zapomniałam. Od września chciałabym co nieco zmienić, bo wrzesień to dla mnie taki naturalny czas na wprowadzenie dobrych nawyków. Stąd czas na porównanie: idealny poranek vs. moja aktualna rutyna!

Zacznijmy od idealnej pory wstawania. Warto wspomnieć, że każdy organizm potrzebuje innej ilości snu - nie ma na to uniwersalnych rozwiązań. Zdecydowanie na…

Plastikowy ocean - czy właśnie to po sobie zostawimy?

Plastikowy ocean - choć niektórym to zestawienie słów wydaje się dość dziwne, film o takim tytule obejrzałam kilka dni temu.I niestety, ze łzami w oczach przekonałam się, że ocean z plastiku to prawdziwy problem, a nie żaden wymysł. Ostatnio napisałam o kilkudziesięciu rzeczach, które możemy robić, by być bardziej "eko" - swoją drogą, zapraszam do przeczytania tego tekstu. Niektórzy jednak w dalszym ciągu nie widzą powodu, by coś zmieniać w swoim życiu. Nie widzą sensu w ograniczaniu plastiku - przecież to takie wygodne, a wygodny styl życia to to, co człowieki lubią najbardziej.

No cóż... wygodnie nam z plastikiem będzie tylko do czasu.



Nie mam nastroju na pisanie dzisiaj takiego typowego tekstu z kilkoma punktami "dlaczego warto być eko". Pokażę wam kilka zdjęć z filmu "Plastikowy ocean" (dostępny na Netflix, polecam obejrzeć), rzucę trochę łamiących serce statystyk, opowiem o wspaniałej akcji, która nie wymaga dużo, a może zmienić tak wiele.

Mam nadziej…