Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zaczynam naukę nowego języka! Moje sposoby na początek

Porozumiewanie się w wielu językach jest moim marzeniem już od dawna. Do tej pory uczyłam się angielskiego (sama poziom określam na B2, ale nie robiłam żadnego certyfikatu, więc nie wiem), poza tym rosyjski w podstawówce oraz niemiecki w gimnazjum i technikum. Z rosyjskiego pamiętam tylko krótką rymowankę na dobranoc, z niemieckiego co nieco, ale też nie na tyle, by swobodnie się komunikować. Trochę mi szkoda tych wielu lat nieuważnego przesiadywania lekcji. Mogłabym być daleko do przodu, ale cóż - tak wyszło.


W moich 30 planach przed skończeniem 30 lat obiecałam, że nauczę się kolejnego języka poza angielskim. Zastanawiałam się, czy właśnie nie kontynuować nauki języka niemieckiego. Bo mam podstawy, znam wymowę, a dalsza nauka nie byłaby znowu taka trudna - przede wszystkim wkuć na pamięć słownictwo. Ale nie byłam przekonana czy na pewno chcę to robić. Nie teraz.

Lista języków, którymi marzę się posługiwać jest po prostu zbyt długa: niemiecki, hiszpański, arabski, japoński, szwedzki.…
Najnowsze posty

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…

Czemu nauka angielskiego w szkole NIE DZIAŁA?

Nie jestem nauczycielem, profesorem, nikim zawodowo związanym z edukacją. Jestem (a właściwie byłam) uczniem, dopiero co skończyłam szkołę średnią, a w październiku zaczynam studia.

Ale  mogę powiedzieć z pewnością: jeśli system zakłada naukę angielskiego od zerówki do końca edukacji, czyli jakieś 13-14 lat, a mimo to wciąż większość uczniów nie osiąga wysokich wyników, a nawet nie potrafi się po ludzku porozumieć - to jest to tragicznie zły system. Bo idąc do szkoły językowej, na studia filologiczne lub wykonując dobry kurs (nawet samodzielnie) - jesteście w stanie dojść do perfekcji językowej w dużo szybszym czasie. Jakieś 3-4 lata, żeby zdawać najtrudniejsze egzaminy państwowe, choć umiejętność swobodnej komunikacji zdobylibyście pewnie po kilku miesiącach.

Szalone, co? Choć dla mnie - bardziej irytujące. Wałkowanie tych samych zadań, tych samych czasów, tych samych zagadnień przez kilkanaście lat. Absolutne ignorowanie tego, że niektórzy nie rozumieją podstawowych słów. I w drugą…

30 rzeczy, które pragnę osiągnąć przed 30!

Zacznijmy (jak zawsze) od krótkich wyjaśnień.

Ten tekst miał się pojawić lekko ponad miesiąc temu. Wtedy była ku niemu szczególna okazja - moje 20 urodziny. A na zrealizowanie poniższej listy byłoby równiutko 10 lat. Trochę mi jednak nie wyszło, cały czas mam jakieś nieprzewidziane "obsuwy", więc wybaczcie!

Fajnie jest mieć jakiś plan. W moim wypadku nadanie przyszłości konkretnych celów i spisanie ich w punktach działa motywująco. Jeśli coś nie zostało spisane (a tym bardziej - ogłoszone publicznie!), dużo łatwiej jest mi się z tego zrezygnować, zapomnieć lub wytłumaczyć przed samą sobą, że aż tak bardzo to mi nie zależy. A zazwyczaj zależy, tylko lenistwo bierze górę.


Cele stawiam sobie na początku każdego kolejnego roku, wraz z jakąś istotną zmianą w życiu i nawet na początku każdego kolejnego tygodnia. Zazwyczaj nie miałam dłuższego "biznes planu". Tym razem okres realizacji to 10 lat. Cholernie dużo czasu - choć pewnie pod koniec będę miała wrażenie, że minęło…