Motywacja,  Rozwój

Jak dobrze spędzić WIELKANOC?

Zanim przejdę do głównego tematu – kilka słów o mnie. Nie jestem wierząca. Kiedyś byłam i to bardzo – mniej więcej do 16 roku życia, codziennie rozmyślałam o Bogu, modliłam się, pojawiałam się w kościele w każde święta, a już na pewno co niedziela. Moi rodzice (i właściwie 90% dalszej rodziny) to zagorzali katolicy, więc przez bardzo długi czas kościół był dla mnie oczywistą oczywistością, bezsprzecznie dobra i jedyna słuszna droga.

No… otóż nie. W tym momencie nie czuję przynależności, ani do kościoła katolickiego, ani do żadnego innego. Wierzę w siebie, a przynajmniej przez większość czasu się staram. Do kościoła chodzę wciąż w każdą niedzielę, jednak tylko dla własnego spokoju i unikania konfliktów w domu. Ktoś mógłby uznać to za brak asertywności, ale niech myśli co chce. Godzina przesiedziana raz w tygodniu w miejscu w którym niekoniecznie sama chciałabym się znajdować i rozmyślanie o niebieskich migdałach, kontra ciągnące się miesiącami walki w domu o to, że „nie tak zostałam wychowana”… cóż, dla mnie wybór jest oczywisty. Co nie zmienia faktu, że kiedyś na pewno przyjdzie czas na konfrontacje.

Jeśli chodzi o obchodzenie świąt kościelnych, nie czuję do nich żadnej niechęci, wręcz przeciwnie – bardzo je lubię. Znowu, ktoś może uznać to za hipokryzje. Wszystko-wiedzący o moim życiu ludzie zaraz zaczną gadać, że jestem leniwa, a nie niewierząca, że chcę czerpać z religii tylko to co mi pasuje… I znowu, niech każdy myśli sobie co chcę. Prawda jest taka, że dla mnie Wielkanoc czy Wigilia są tradycją do której niekoniecznie muszę podchodzić religijnie. W Stanach Zjednoczonych, a także wielu krajach zachodniej Europy ludzie mają podobne podejście. W Japonii w grudniu sprzedaje się czekoladowe Mikołaje, a na ulicach wystawione są choinki, chociaż nie wyznaje się tam wiary w Chrystusa. W dzisiejszych czasach to już norma.

Wielkanoc jest dla mnie głównie powiązana z nadejściem wiosny, mimo że ostatnio pogoda potrafi płatać nam figle. Uwielbiam klimat tych świąt prawie tak samo, jak klimat bożonarodzeniowy i uważam, że można sporo z nich wynieść i skorzystać – nawet będąc niewierzącym.

Przede wszystkim – doskonała motywacja do OGARNIĘCIA BAŁAGANU!

Oj tak, chyba każdy z nas zna to coroczne „mycie okien dla Jezusa” i ogólne sprzątanie całego bajzlu. Mama/żona/babcia popędza nas z miotłą w ręku, żebyśmy w końcu wynieśli te śmieci, skosili trawnik, wymyli każdy kąt w łazience, zebrali pajęczyny ze ścian… i co tylko im przyjdzie do głowy. Brzmi to jak coś negatywnego – bo tak, mnie też to męczy, nikt nie lubi sprzątać – ale tak naprawdę jest całkiem w porządku. W idealnie czystym pokoju przebywa się sto razy przyjemniej. W końcu pozbywamy się niepotrzebnych, zawadzających cały rok gratów. Po ogarnięciu szafy z ubraniami może przyjdzie czas na zakupy? A może w szale sprzątania znajdziemy coś, czego od dawna szukaliśmy i uważaliśmy już, że przepadło na wieki? 😉

A jak już ogarniamy bajzel w domu – warto ogarnąć też ŻYCIOWY BAJZEL

Nadejście pierwszych promieni słonecznych i ciepła dodaje każdemu siły i motywacji, jednak jeśli ciągną się za nami niepozałatwiane sprawy, konflikty z bliskimi, niedokończone projekty i problemy, to nawet największa motywacja nie ma siły przebicia. Dlatego właśnie warto zadbać usunięcie przeszkód – wszystkiego co nas blokuje, smuci, denerwuje. W czasie świątecznych spotkań z rodziną można w końcu się z kimś pogodzić, a w kilka wolnych dni od pracy przynajmniej obmyślić plan działania.

Fakt, można to zrobić w Wielkanoc, tak samo jak w każdy inny dzień roku. Ale czy nie łatwiej zaczynać nam np. odchudzanie od Nowego Roku, od poniedziałku, od nowego miesiąca? No właśnie.
 

A po usprzątaniu spraw życiowych można ruszyć z czymś nowym z podwójną siłą – w końcu…
WIOSNA JEST PRAWIE JAK NOWY ROK.

Do mnie nie przemawia 21 marca jako początek wiosny, ale tak jak wspomniałam wcześniej, Wielkanoc jest lepszą, bardziej odczuwalną datą graniczną. Jeśli chcesz ją dobrze wykorzystać – to zacznij coś „od Wielkanocy”, choćby mały, pozytywny nawyk nauki 5 nowych słówek dziennie z angielskiego. Zawsze coś!

W samą Wielkanoc warto przede wszystkim ZADBAĆ O KONTAKTY Z BLISKIMI.

Świat pędzi coraz szybciej i powinniśmy o tym pamiętać. Jeżeli na co dzień Twój kontakt z rodziną i znajomymi jest ciągle zbyt rzadki, za mało czasu spędzacie razem, o rozmowach nie wspomnę… to w trakcie świąt powinieneś to nadrobić. O tym trąbi się wszędzie, przy każdej okazji – i bardzo dobrze. Więzi międzyludzkie są istotne, a w dzisiejszych czasach większość ludzi zdaje się żyć tylko dla siebie… Chyba warto się nad tym zastanowić.

Tak samo jak warto w okresie Wielkanocy zastanowić się nad swoimi POGLĄDAMI i swoją WIARĄ.

Najgorsze co może człowiek robić, to bezwiednie gnać za tłumem. Bez jakiegokolwiek przemyślenia, bez świadomości. Może niektórym wydaje się to łatwiejsze – nie weryfikowanie swoich poglądów ani wiary, ale moim zdaniem, warto na to mimo wszystko poświęcić chwilę czasu. Dokształcić się, poczytać, poleżeć do 2 w nocy rozmyślając nad sensem istnienia, życiem i śmiercią. To rozwija. I chyba lepiej jest wiedzieć czemu tak naprawdę wierzę i W CO tak naprawdę wierzę. Duża część katolików nie zagłębiała się w Pismo Święte ani razu… Wielkanoc jest dobrą porą, żeby to zmienić i przestać się jąkać, gdy ktoś nas pyta „czemu tak właściwie wierzysz?”.

A teraz dwie ostatnie, luźniejsze rady na Wielkanoc.

Pierwsze – JEDZENIE!

Każdy kto mnie zna wie, że uwielbiam jeść. No po prostu no 😀 Uwielbiam dobre jedzenie, próbowanie nowych potraw, robienie zdjęć żarełka. Mimo że staram się na co dzień odżywiać zdrowo, to na święta… odpuszczam sobie dietę. I radzę to każdemu kto się odchudza, lub próbuje trzymać „czystą michę”. Twoja babcia włożyła całe serce, żeby zrobić ten mazurek, więc skorzystaj! Takie pyszności ma się raz w roku, a sałatka z majonezem nie zabija.

A jeśli nie lubisz domowych wypieków (skandal!) to chociaż chwyć jakieś limitowane słodycze ze sklepu. Mi zawsze takie bardziej smakują niż te, które mogę jeść codziennie, nawet jeżeli różnią się tylko opakowaniem ^_^

A po jedzonku – IDŹ NA SPACER!
 

Albo na rolki. Ewentualnie ulep bałwana, jak pogoda znowu sprawi psikusa. Tradycyjnie ganiaj siostrę z wiadrem wody w Lany Poniedziałek. Baw się dobrze, ciesz życiem i wyluzuj, przynajmniej na święta! 🙂