Przejdź do głównej zawartości

Kwiecień był... przyjemny

Kolejny miesiąc 2017 roku za mną. Lubię pisać tego typu podsumowania – pozwalają mi pozbierać wszystkie myśli i wspomnienia, a także docenić miniony czas. Z drugiej strony jeszcze bardziej zauważam jak ten czas szybko płynie - dopiero co świętowaliśmy nowy rok, a dosłownie przed chwilą pisałam podsumowanie lutego… A tu już za rogiem maj.
 

Kwiecień wydawał mi się strasznie długim miesiącem. Może to z powodu mniejszej ilości konkretnych obowiązków? W końcu przestałam gnać z pracy do pracy, od podręcznika do podręcznika. Był czas na relaks, odpoczynek, filmy, seriale i książki… i na pisanie :)


A może to z powodu tej pogody? Nie odczuwałam mijających dni kwietnia, bo nie potrafiłam odczuć wiosny. Nie z temperaturą około 5 stopni… To co widzę za oknem to jakaś kpina! Jestem osobą, która działa na „baterie słoneczne”. A po tak długiej zimowej aurze mam wrażenie, że jadę na oparach. Jestem rozdrażniona, sfrustrowana i zmęczona.



A także trochę przerażona, bo taka pogoda jest czymś nienormalnym. Przypomina o zmianie klimatu do której to przyczynili się ludzie. Jestem świadoma tego, że to co się dzieje w Polsce to nic w porównaniu ze zmianami na świecie – tragicznymi w skutkach. Nie jestem może zapalonym ekologiem, ale staram się być świadoma stanu naszej planety. I zdecydowanie polecam to każdemu, bo może ta wiedza zmieni u was pewne nawyki. W tym miejscu zachęcam do zobaczenia filmu dokumentalnego Leonardo DiCaprio „Before The Flood” – bardzo interesująca produkcja, przybliżająca nam trochę temat globalnego ocieplenia i zmian klimatu.






Ale wróćmy do podsumowania kwietnia. Jak wspomniałam, nie był to miesiąc pracy, a raczej luźny czas dla siebie. Przeczytałam sporo książek, z czego najlepsza była zdecydowanie „Złodziejka Książek”. Klikając na tytuł przeniesiecie się do mojej recenzji. W skrócie mogę powiedzieć, że jest to powieść wyjątkowa, kształtująca światopogląd, którą polecam z całego serca każdemu.







Filmów było w kwietniu jeszcze więcej niż książek. Na szczególne wyróżnienie zasługuje McImperium (ang. The Founder) – opowieść o Rayu Krocu, dzięki któremu marka McDonald’s znana jest na całym świecie. Nie brak tu humoru, interesującej fabuły ani prawdziwych bohaterów z krwi i kości.
 "Nic na świecie nie zastąpi wytrwałości. Nie talent. Nic nie jest powszechniejsze niż nieskuteczni ludzie z talentem. Nie geniusz. »Niedoceniony geniusz« jest niemalże przysłowiem. Nie edukacja. Świat jest pełen wykształconych bezdomnych. Wszechmocne są wytrwałość i determinacja"
Powyższy cytat jest idealnym podsumowaniem tej historii. Więcej nie powiem, polecam obejrzeć.



W tym miesiącu widziałam też „Ukryte Piękno”, jednak nie przypadło mi do gustu. No i w końcu obejrzałam pierwsze kilka części „Szybkich i Wściekłych”. Taki klasyk, a ja zabrałam się za to po raz pierwszy, trochę wstyd :D


Jestem ogromnym maniakiem serialowym, więc można się domyśleć, że nie przegapiłabym bardzo popularnej w ostatnich dniach produkcji Netflixa „13 powodów”. Mogłabym o tym napisać całkowicie osobny post, bo temat jest dosyć głęboki i ważny. Co myślicie? Zdradzę tylko, że dałam temu serialowi na Filmwebie maksymalną ocenę i „serduszko”.


Tak jak większość jestem zdania, że tego rodzaju rzeczy uczniowie powinni oglądać w szkołach. Sama swoje przeżyłam, zarówno w podstawówce jak i gimnazjum. Prześladowanie, gnębienie, wyśmiewanie. Doskonale wiem, jak takie postępowanie może wpłynąć na młodą osobę, która nie znajduje oparcia w nikim i jest osamotniona w swoich problemach. „13 powodów” może skłonić do zadania sobie pytania, tak jak to robi główny bohater – „a co jeśli to ja jestem dręczycielem?” A co jeśli mógłbym byś lepszym człowiekiem?


Myślę, że jeśli serial zachęca Cię do zastanawiania się nad tym… to jest to dobry serial.


W kwietniu skończyłam też 4 sezon „House of Cards”. Tutaj podsumuję to jednym zdaniem – DAJCIE KOLEJNY!


Brzydka pogoda sprawiła, że znowu nie wykonałam mojego wyzwania regularnego biegania. Wiem, teoretycznie można biegać w deszczu i jak jest zimno, ale ja tak nie potrafię. Wolę zrobić wtedy trening w domu. Na początku kwietnia pobiegłam 2 czy 3 razy i kilkukrotnie byłam na spacerze, ale później wolałam nie wyściubiać nosa za drzwi. Wyzwanie przekładamy na maj – ahhh, niech już robi się ciepło, błagam!




Wiem, że te podsumowania są dosyć długie, ale to już końcówka! Chciałam jeszcze napisać o dwóch dniach w tym miesiącu, które zdecydowanie się czymś wyróżniały.





16.04 – czyli tegoroczna Wielkanoc. Moja rodzina jest dla mnie jedną z najważniejszych „rzeczy” w życiu, jeśli tak mogę to określić. Mimo że mieszkamy blisko siebie często czuję, że za rzadko się widujemy. Uwielbiam święta za to, że mam pretekst do spotkania. No i za genialne jedzenie oczywiście! Postarałam się spędzić Wielkanoc tak jak napisałam to tutaj. I jestem szczerze usatysfakcjonowana tymi świątecznymi dniami.


Na zdjęciu jestem z moją chrześnicą, kochane słoneczko :) I chyba nie tylko ja najbardziej lubię ten efekt na snapie?




26.04 – dzień w którym minęło mi 1,5 roku z chłopakiem! Moim zdaniem warto świętować nawet takie niepełne „rocznice”. Czemu? Bo jest to okazja do wyjścia gdzieś, spędzenia czasu inaczej niż zazwyczaj, docenienia drugiej osoby i powiedzenia „dziękuję że jesteś”.


W tym dniu postanowiliśmy się zrelaksować wybierając się na obiad do restauracji Telegraf w Żyrardowie. Kolejne miejsce w którym nigdy nie byłam, ale chyba muszę zacząć chodzić tam częściej. Niesamowity klimat, a jedzenie przepyszne! Zamówiłam sałatkę z pieczonego batata, rukoli, ciecierzycy i granatu, z polewą z tahini i miodu. Całkiem zdrowo, a przede wszystkim pysznie, czyli tak jak lubię najbardziej :)






Najfajniejsze w kwietniu było to, że nie mam za bardzo na co narzekać. No może na pogodę. Czasem coś nie poszło po mojej myśli – jak zwykle w życiu bywa. Ale ostatecznie miesiąc był lekki i przyjemny. Naładowałam się pozytywną energią, sama nie wiem skąd.

Mam nadzieję, że Wy też się nią ładujecie, każdego dnia :)

Do następnego!



A tym którzy mają jeszcze trochę czasu – zostawiam parę ciekawych linków z internetu. Może coś wam przypadnie do gustu lub zainspiruje.

Dlaczego nie chcę dłużej mieszkać na wsi? - mój ostatni wpis w którym rozwiewam złudne wrażenie "cudowności" wiejskiego życia

O tym czy chwalenie się to coś złego - Ania jak zawsze trafia w sedno!

O patologii - a raczej nieprawidłowym określaniu czegoś patologią. "Z Dupy" raczej każdy zna, a jak nie, to ostrzegam, że osoby przewrażliwione na temat przekleństw i innych "nieprawidłowości" mogą nie być zachwycone tą formą.

Nivea organizuje kolejne testowanie! - to tylko parę minut, a może uda Ci się zdobyć coś fajnego :)

Gorzka prawda - o tym, że aktywność fizyczna to nie tylko trening... i niestety, w dzisiejszych czasach wcale nie jesteśmy zbyt aktywni, mimo mody na bycie "fit"

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …