Przejdź do głównej zawartości

Zazdrość - RÓB TO DOBRZE!

Od początku założenia bloga, ten tekst dusił się gdzieś we mnie. W końcu postanowiłam moje zagmatwane przemyślenia przelać na papier i ułożyć je jak puzzle, by w końcu stworzyły jedną, spójną całość. No to tak…



Jestem zazdrosna. Ty też jesteś. Będę pewna siebie i nawet stwierdzę, że nie istnieje człowiek, który nie odczuwałby zazdrości, mniejszej czy większej. Jednak porównując to uczucie we mnie, w Tobie i jeszcze w kilku innych osobach, widać wyraźne różnice: czego zazdrościmy, jak mocno zazdrościmy, jakie emocje nam w tym towarzyszą i… co z tym faktem robimy. Te właśnie różnice są najbardziej istotne i ostatecznie wpływają na to, że moja zazdrość jest (a przynajmniej staram się, żeby była) dobra, a Twoja… jaka? Po przeczytaniu całości daj znać w komentarzu!

CZY NAPRAWDĘ JEST CZEGO AŻ TAK ZAZDROŚCIĆ?

Osobiście największą zazdrość czuję, gdy przeglądam Instagrama (lub ogólnie krążę w internecie). Wszystko co mają inni wygląda tak pięknie i bajecznie! Wstali o 5 rano i poszli biegać (podczas gdy ja o 10 nie mogę zwlec się z łóżka), zjedli na śniadanie sałatkę z awokado, jarmużem i innymi #superfoods (podczas gdy ja zrobiłam z rana zaledwie niefotogeniczne kanapki), a następnie poszli na zakupy i wydali miliony złotych (podczas gdy ja nie kupiłam nic od dwóch miesięcy!). Wszystko super ładnie przedstawione na instagramowych fotkach w jakości HD.



I w tym wypadku nie ma co się dziwić, że aż Ci oczy świecą na widok tego wszystkiego i „kurczę, chciałbym tak samo!”, ale trzeba pamiętać, że to co widzimy na zdjęciach/filmach/we wpisach to tylko fragment pełnego obrazu, jakim jest życie drugiej osoby. Tak jak Ty nie wstawisz swoich niefotogenicznych kanapek, tak i ta druga strona zazwyczaj nie pokazuje Ci tych słabszych (lub choćby przeciętnych) dni.


Większości nie zależy na tym, żeby okłamywać innych. Ostatnio bardzo częstym trendem stało się przyznawanie przez publicznością, że to co się pokazuje, to tylko malutki ułamek prawdziwego życia, w którym istnieją też problemy, zawahania, a przede wszystkim „szara codzienność”. I ja ten „trend szczerości przed odbiorcami” bardzo popieram!

Trzeba być świadomym tego, że nie zazdrościmy innym całego życia, ale tylko jakiejś jego części. Prawdopodobnie ta „nieskazitelna” gwiazda telewizyjna mogłaby zazdrościć czegoś Tobie.



ZAZDROSZCZĘ, WIĘC SIĘ (nie)ZŁOSZCZĘ

Uczepmy się już tego Instagrama – powoli zjeżdżam w dół i widzę przepiękne paznokcie hybrydowe u mojej koleżanki. Patrzę na swoje – bardzo łamliwe, niepomalowane i wymagające natychmiastowej interwencji paznokcie i zazdrość budzi się gdzieś tam w głębi mojego serduszka. Co przy okazji czuję? Po części niezadowolenie z siebie, bo jestem perfekcjonistką, a tutaj przypomniano mi o czymś, co zaniedbałam. A później czuję… podziw dla mojej koleżanki, że potrafi robić hybrydy tak zręcznie lub znalazła czas i pieniądze, żeby ktoś zrobił to dla niej. Czuję ciekawość, jak mogłabym się tego nauczyć i motywację, żeby o siebie zadbać.

To jest mój system łączenia zazdrości z pozytywnymi uczuciami, który przynosi mi masę korzyści – przede wszystkim działa motywująco i poprawia mi nastrój, bo mogę cieszyć się sukcesami innych ludzi.


Znam jednak jeszcze jeden system, który w połączeniu z zazdrością tworzy mieszankę wybuchową zdolną do zniszczenia zarówno Twojego szczęścia, jak i innych osób. Zawiść. „Nie należy jej się, za co ona to zrobiła” lub „takiej to łatwo, tylko się leni w domu, ja jak pracuję to nie mam czasu na takie pierdoły”. Umniejszanie sukcesów innych, hejtowanie ich, obrażanie – to wszystko, przez złe wykorzystanie uczucia zazdrości, prowadzi do naszego rozdrażnienia i zniechęcenia. Bo przecież łatwiej jest wmawiać innym, że siłownia jest dla facetów, zadbane paznokcie są tylko dla leniwych dziewczyn ze zbyt dużą ilością czasu, a drogie ubrania kobieta posiada tylko dzięki „sponsorom”, niż potraktować zazdrość jako motywację do poprawienia jakości swojego życia, prawda?

W końcu wtedy trzeba trochę się wysilić i żyć szczęśliwie, w zgodzie z innymi (o zgrozo!), a tak można sobie spokojnie pozostać zgorzkniałym człowiekiem.

MI ZAZDROŚĆ DAŁA POTĘŻNEGO KOPNIAKA W TYŁEK!

Wiecie dlaczego dałam przykład tych hybrydowych paznokci mojej koleżanki? Bo zaraz po skończeniu tego tekstu mam w planie zrobić sobie kolejne. Właśnie dzięki temu, że ich jej pozazdrościłam, uczę się robić podobne. Efekt póki co jest daleki od ideału, ale gdyby nie ten drobny impuls, prawdopodobnie w ogóle bym nie zaczęła.


Tak już było z wieloma sytuacjami w moim życiu. Jej udało się schudnąć i wyrzeźbić ciało? Też dam radę! Kurcze, tata mojego chłopaka biega, a ja nie? Wypadałoby spróbować!


Strasznie podoba mi się to, co ta blogerka robi w swoim życiu – pisze własnego bloga, dzieli się z ludźmi przemyśleniami, poznaje ciekawych ludzi, uczestniczy w eventach i specjalistycznych warsztatach, jest rozpoznawalna… co z tym zrobić? Hm, chyba mam pomysł! :)

Mam nadzieję, że podzielacie moje podejście do zazdrości, a ten tekst coś wniósł w wasze życie. Piszcie w komentarzu - jakie są wasze przemyślenia?

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Wow, co za dający do myślenia wpis! Dobrze, że dokonałaś podziału na zazdrość i zawiść bo są do siebie bardzo podobne i przez to często mylone.
    Wpadamy w pułapkę social mediów. Oglądamy zdjęcia z wakacji, super fit dań, idealnego faceta i mamy wrażenie, że ludzie żyją jak w bajce. Nie widzimy tej ciemnej strony, którą bardzo dobrze znamy u siebie.
    Świetny wpis, będę wpadać częściej po inspirację.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozytywny komentarz! :) Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Z zazdrością mam spory problem i od jakiegoś czasu próbuję coś z nim zrobić, dlatego przeczytałam ten tekst. Nie sądziłam, że zazdrość można zmienić w pozytywne uczucie. Ale spróbuję. Przekonałaś mnie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

    Ogólnie tekst bardzo dobry, czyta się z przyjemnością bo umiesz zaciekawić czytelnika, ALE koniecznie popraw literówki, brakujące "ogonki" w literkach itd!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to prawdopodobnie problem czcionki... W trybie edycji te "ogonki" są :( I super jeśli mogłam pomóc!

      Usuń
  3. Ten wpis powinna przeczytać zdecydowanie większa część naszego społeczeństwa a nie było by tylu hejtów i nienawiści do innych ludzi ;)
    Dzięki Patka za interesujący tekst, nad którym warto się zastanowić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie od dziś wiadomo, że zazdrość i zawiść to podstawowe źródło hejtu, niestety... :( Dzięki za pozytywny komentarz! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …