Przejdź do głównej zawartości

Imigrantka, którą musisz poznać - Dalila [konkurs!]

Imigracja jest w XXI wieku dosyć gorącym tematem. Wzbudza wiele kontrowersji, kojarzona jest zdecydowanie negatywnie. Duża ilość osób wciąż łączy (nie do końca słusznie) temat terroryzmu w Europie z przybyłymi do niej imigrantami. Posądza się ich również o kradzieże, gwałty, życie na koszt prawdziwych obywateli danego kraju.

A co, gdybyś poznał opowieść z drugiej strony?


Irene Dalila Mwathi to młoda kobieta z Kenii. W swym ojczystym kraju doświadczyła wielkiego okrucieństwa. Jej rodzina została zamordowana przez gang, a gdy trafiła pod opiekę wuja, ten traktował ją jak niewolnicę, znęcając się nad nią zarówno psychicznie jak i fizycznie.

Gdy na horyzoncie pojawia się szansa ucieczki do Wielkiej Brytanii, Dalila decyduje się na nią bez chwili wahania. Jednak Londyn okazuje się nie być tak przyjaznym miejscem, jak się spodziewała
Nie lubię ujawniać wielu szczegółów w recenzji książki. Podzielę się jednak z wami moją osobistą opinią. „Dalila” to powieść, którą w dzisiejszych czasach zdecydowanie należy przeczytać, z wielu powodów.

Na sam początek to, że jest napisana bardzo przyjemnym, lekkim językiem, dzięki czemu nie czuje się upływania kolejnych godzin. Przez tę książkę się płynie, strona po stronie. Mimo że jest dosyć długa, można ją przeczytać w zawrotnym tempie – autor co i rusz nas zaskakuje, przez co lektura nie ma prawa się znudzić.


Zaskakuje także ilość szczegółów i dokładność, z jaką zostały opisane procedury ubiegania się o azyl w Wielkiej Brytanii. Mam wrażenie, że nikt z nas nie ma bladego pojęcia, jak to wygląda od zaplecza. Ja nie wiedziałam i naprawdę cieszę się, że tę nową wiedzę zdobyłam.

Autor wskazał pewien bardzo istotny aspekt – biurokracja i wszelkie procedury nie dość, że są skomplikowane, to na dodatek wymierzone jak najbardziej przeciw imigrantom. Urzędnicy traktują ich brutalnie, poniżają i wzbudzają w nich strach. I choć to normalne, że duży napływ obcokrajowców może nie być czymś, co podoba się mieszkańcom danego kraju, to należy pamiętać, że po drugiej stronie jest człowiek. Istota, której zwyczajnie należy się szacunek i zrozumienie jej problemu.

Pisarz celowo przedstawił historię imigrantki, której kibicujemy. Do samego końca nie wiemy, co się z nią stanie i czy będzie mogła ostatecznie poczuć się bezpieczna. Ta niewiedza trzyma nas w ciągłym napięciu. Sytuacje, których dziewczyna jest świadkiem, przerażają nas i smucą. Zaczynamy zastanawiać się, jak sami postąpilibyśmy na jej miejscu.

Co, gdyby nas tak potraktowano?  Czy dalibyśmy sobie radę w świecie, który miał być azylem, a okazał się kolejnym niebezpieczeństwem? Czy sami aby na pewno nie zachowujemy się jak Ci „podli urzędnicy”, spoglądając na osoby innego wyznania czy koloru skóry z lekką obawą, podejrzliwością, rezerwą?

„Dalila” mnie wzruszyła, czego się początkowo nie spodziewałam. Zakończenie mnie złamało, a cała historia pozostanie ze mną na długo.

Komu polecam tę książkę? Myślę, że każdemu – w końcu tak jak wspomniałam we wstępie, jest to bliski naszemu życiu temat. Nieważne w jakich gatunkach literackich gustujecie – sama nie jestem ogromną fanką powieści obyczajowych, a jednak ta mnie wciągnęła i dała sporo do myślenia.

A teraz coś świetnego – dzięki współpracy z Wydawnictwem Kobiecym nie tylko mogłam zrecenzować tę książkę, ale mam też jedną do rozdania dla was! Zasady konkursu są proste:

1.       Należy być obserwatorem tego bloga, a także polubić mój Fanpage na Facebook’u: PatiDoLudzi (to właśnie tam pojawią się wyniki konkursu!)

2.       W komentarzu pod tym tekstem należy napisać „Biorę udział”, a także podać swój adres e-mail do kontaktu. Nagroda powędruje do wylosowanej przeze mnie osoby.

3.       Konkurs trwa od publikacji tego tekstu aż do 30 września! Zaznaczę jeszcze, że nie wysyłam książki poza granice Polski.

Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie wszystkich czytelników, którzy chcieliby poznać historię Dalili.

Do następnego!

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…