7dni,  blogowanie,  konkurs,  Lifestyle,  Motywacja,  Rozwój,  życie

7DNI – Wielka wygrana i… co dalej z blogiem?

Zacznijmy może od drugiej części tytułu. Mimo najszczerszych chęci, które wyraziłam w ostatnim podsumowaniu tygodnia (klik), znowu nic nie pisałam.
Humor mam dzisiaj kiepski, bo od samego rana zastanawiałam się, czy siadając do komputera usunę tego bloga, czy coś napiszę.

To się robi powoli nudne. Całe to tłumaczenie się, planowanie wpisów, a potem wielki brak czasu. Tak naprawdę jedynie CZAS jest przeszkodzą w regularności moich publikacji. Nie brak mi pomysłów (choć ostatnio mam wrażenie, że wszystkie są bez sensu). Nie brak mi zapału, bo chciałam tego bloga prowadzić i wciąż marzę, żeby się rozrastał. Żebym miała kiedy go pielęgnować, żeby czytelników było więcej, żebym miała pozytywny wpływ na jakąś część społeczeństwa.
Brak czasu. Tak jak napisałam w ostatnim tygodniu na Fan Page’u – klasa maturalna nie jest najlepszym momentem na rozwijanie własnych pasji.

Wszystko poza nauką odchodzi na bok. Nie tylko blog ostatnio zaniedbałam. W tyle jestem także z książkami, bo ważniejsze są lektury (recenzenckie też odłożyłam, ale za nie zabiorę się w pierwszej kolejności), serialami i… jakąkolwiek aktywnością fizyczną. Z wielkim bólem zauważam spadek formy. Rok temu było zdecydowanie lepiej.
Nie dosypiam, bo albo mam za dużo rzeczy na głowie i nie mam kiedy spać, albo za bardzo zamartwiam się tym, co zaniedbuje. Myślę o tym, jak poprawić swoją codzienną rutynę, jak się ogarnąć, jak zgrać to wszystko tak, żeby było dobrze.

Chodziły mi po głowie myśli, żeby całkowicie porzucić to, co tu stworzyłam. Wiecie czy nie, blogosfera nie jest miejscem, które przebacza nieobecność. Nieregularne wpisy nie trafiają do dużej ilości odbiorców, a to jednak boli. Zrezygnowanie z bloga odebrałoby mi od groma zmartwień i to nieprzyjemne wrażenie, że coś mi nie wychodzi.
Postaram się jednak zostać. Przeboleję jeden wpis tygodniowo, jak da radę to będzie ich więcej. Możliwe, że czasem zrezygnuję z podsumowań tygodnia na rzecz bardziej angażującego wpisu (choć nie ukrywam, że bardzo lubię tę formę luźnego wypisania). Mam nadzieję, że Ci z was, którzy lubią czytać mnie regularnie, także przeboleją mniejszą częstotliwość wpisów.
Przepraszam siebie i was – po raz ostatni. Możecie mnie za to zaobserwować na Snapchacie (@indioska) albo Instagramie – tam na story daję czasami znać co u mnie.
W ogóle to w tym tygodniu nie tylko nauka szkolna zabrała mi wszystkie wolne godziny. Był jeszcze konkurs historyczny – baaaardzo szeroki zakres materiału, dużo wiedzy do przyswojenia. Brałam w nim udział już trzeci rok z rzędu. Z tego też powodu nie mogłam zadowolić się miejscem poza podium – celowałam w główną wygraną.
Zajęłam pierwsze miejsce. Nagroda wcale nie taka głupia, bo Tablet Samsung Galaxy Tab E, bluza z RedisBad i książkę. Żadnej z tych rzeczy nie zdobyłabym tak łatwo, gdyby nie wygrana w konkursie.
I tutaj zrobię małe dopowiedzenie. Chyba już gdzieś o tym wspominałam: Uwielbiam wygrywać w życiu. Wyznaję zasadę „work smarter, not harder” i jeżeli widzę możliwość wygrania czegoś, na co normalnie nie byłoby mnie stać, albo na czym mi bardzo zależy, to biorę udział w konkursie. I uwierzcie mi, dziesiątki razy się nie udało. Ale te kilka wygranych było więcej warte niż wszystkie nieudane próby.
Cieszyły mnie zwłaszcza konkursy, w których wzięcie udziału zajmowało mniej niż 2 minuty. W ten sposób wygrałam książkę na pewnym rozdaniu – pisząc „biorę udział” pod postem na Facebooku.
Jestem łowcą okazji. Jeśli jest szansa na przetestowanie darmowych produktów – wysyłam zgłoszenie. Moim ulubieńcem w tej kwestii jest Nivea, które regularnie daje możliwość testowania nowych kosmetyków. Za to ulubieńcem w zdobywaniu darmowych książek jest LubimyCzytać – wystarczy krótka, ale pomysłowa odpowiedź na zadane pytanie.
Fajne są wszelkiego rodzaju rozdania na Instagramie – wzięcie udziału nie zajmuje dużo czasu, a nagrody są naprawdę różne. Osobiście tym sposobem nic nie wygrałam, ale też nie próbowałam zbyt długo.
Często w internecie natrafiam na pytanie „jak zarabiać będąc nastolatkiem” lub „jak zarabiać będąc w domu”. Konkursy i chwytanie okazji nie są może szansą na zarabianie, ale jeśli potrzebujesz pieniędzy na książki, rower czy aparat… może najpierw sprawdź, czy nie ma możliwości, aby te rzeczy wygrać?

Wiedząc, że w konkursie historycznym główne wygrane są dosyć duże, szkoda byłoby mi nie wziąć udziału. I naprawdę się opłaciło.
Polecam się rozejrzeć, jeśli macie chwilę wolnego czasu – w internecie są portale, które zbierają wszystkie możliwe konkursy w jedno miejsce (np. Śledzimy konkursy
W tym tygodniu, poza nauką i wygraną, niewiele więcej się działo. Jestem nudnym człowiekiem. Trochę zmęczona tym wszystkim, marzę o świętach i kilku dniach wolnego.
Coś inspirującego ode mnie:
Co robić w deszczowy wieczór? – oj, pogoda zdecydowanie sprzyja temu pytaniu…
50 faktów o mnie – poznajcie mnie! 😉
Zostawiam wam także jedną inspirację, spoza mojego bloga:
Dobrze jest, nie rycz – warto tutaj zajrzeć, zwłaszcza podczas jesiennej chandry. Wspomniałam na początku wpisu, że mam od rana straszny humor. Ten Fan Page to jedyne, co mogło mnie pocieszyć.
Mam nadzieję, że mimo brzydkiej pogody, wasz tydzień będzie wspaniały!
Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska