Przejdź do głównej zawartości

Co robić w jesienny, deszczowy dzień? 5 inspirujących pomysłów!

Załóżmy, że skończyłeś ze wszystkimi obowiązkami na ten dzień. Wyszedłeś z pracy lub szkoły, odrobiłeś zadanie domowe, dokończyłeś projekt, zaliczyłeś siłownię. I mimo że słońce zachodzi coraz wcześniej, wciąż nie czujesz się zmęczony – do pory snu jeszcze daleko.


Chciałoby się coś zrobić. Takie „coś”, które pochłonie Ci pozostałe godziny z doby. Deszczowa, jesienna pogoda skutecznie zniechęca do jakiegokolwiek wyjścia. Nie uśmiecha Cię się także leżenie do późnego wieczora w łóżku, przy grających telewizorze i „Trudnych Sprawach”. Chcesz czegoś kreatywnego.

Jeśli zdarzają Ci się takie chwile, to mam dobrą wiadomość – doskonale się rozumiemy. Wprawdzie zazwyczaj obowiązków jest tak dużo, że muszę na następny dzień odkładać to, co było już na wczoraj… Ale czasem mnie też dopada nuda. A nie lubię uczucia marnowania czasu, nawet jeśli chodzi o odpoczynek. Każda minuta jest cenna, więc zazwyczaj szukam pomysłowych rozwiązań.
Czegoś niepowtarzalnego, rozwijającego, co jednak nie będzie „pracą po godzinach”. Co zatem zrobić w deszczowy, wolny wieczór?

1.     Puzzle – jedno z moich ulubionych rozwiązań. Kiedyś nie rozumiałam, jak można przesiedzieć kilka godzin nad czymś, co jest tak trudne do złożenia. Po tym jak udało mi się ułożyć puzzle o trudności „impossible”… poczułam taką satysfakcję, że teraz mam ochotę na więcej i więcej.


To idealny sposób na wyciszenie się, pobudzenie koncentracji, rozwijanie naszego mózgu. W tle podczas układania może lecieć ulubiona muzyka, ciekawy podcast lub po prostu serial! Puzzle nie są w większości przypadków drogie, choć znajdą się i takie, które kosztują po kilkaset złotych. Gdyby było mnie na takie stać, prawdopodobnie moim pierwszym wyborem byłoby to: KLIK! Lub to: KLIK! Bardzo lubię puzzle wzorowane na dziełach malarskich – po ułożeniu z pewnością wywiesiłabym je w ramce na ścianie! A tutaj najdroższe, jakie udało mi się znaleźć, ale aż 18 tysięcy elementów – KLIK!

Puzzle mogą zabierać ogromnie dużo czasu, ale nie muszą – wystarczy 15 minut w ciągu dnia. Uwierzcie mi jednak, że po ułożeniu nie będziecie żałowali ani minuty na to poświęconej.

W najbliższym czasie planuję coś kupić, bo wszystkie, które dotychczas miałam, zostały ułożone. Na stronie TaniaKsiążka.pl jest aktualnie spora przecena (-40%) na puzzle 1000 elementów. Sprawdźcie sami – klik, klik, klik!

2.  Fajna kreskówka – lub fajny serial. Lub fajny film. We wstępie napisałam, że nie lubię marnowania czasu, jednak czas poświęcony naprawdę dobrym wytworom kultury nie może być zmarnowany. Jest wiele inspirujących dzieł lub filmów dokumentalnych, które dostarczają nam nowej wiedzy.


W moim ostatnim książkowym wpisie podałam kilka pozycji, które warto poznać. Z seriali polecam Sherlocka, House of Cards, a jeśli macie ochotę na coś bardziej emocjonalnego – to 13 powodów! Jeśli chodzi natomiast o kreskówkę (bo od tego zaczęłam ten punkt) – to zdecydowanie mój ukochany "Rick and Morty". Sama planuję zabrać się za "BoJack Horseman", gdy znajdzie się na to wolny wieczór. Ktoś z was oglądał? ;)


3.    Ugotuj coś – gotowanie jest fajną umiejętnością, na pewno przydatną i moim zdaniem  nie powinno być kojarzone jako „stanie przy garach”. Jednak żeby dobrze gotować, potrzeba trochę się w tym wprawić. Dlatego warto wolny wieczór poświęcić na przygotowanie czegoś nowego. Przepisu, który będzie bardziej wymagający niż „ugotuj makaron i wlej gotowy sos ze słoiczka”. Możecie zainspirować się moim przepisem na makaron z dynią (który wprawdzie jest prosty, ale dla początkujących w sam raz!) lub poszukać inspiracji na własną rękę. Internet pełen jest ciekawych przepisów, więc nie powinno być z tym problemu ;)


A jeśli nie jara was wizja gotowania… to zróbcie ciastka? Wizja pysznych ciastek chyba każdego jara :D

4.    Bullet Journal – oj, o tym też pojawi się w przyszłości dłuższy wpis. Nie wiem kiedy, możliwe że dopiero w grudniu, gdy będę tworzyła swój dziennik na nowy rok… Zobaczymy, ale teraz po krótce: Bullet Journal (w skrócie BuJo) to analogowy rodzaj organizacji swoich notatek, planów, terminów. Polega na samodzielnym tworzeniu list, kalendarzy i innych układów.


Czyli zamiast kupować gotowy dziennik za minimum kilkadziesiąt złotych – stwórz taki własnoręcznie i dostosuj go pod siebie! Dla mnie BuJo jest szkicownikiem, zbiorem list rzeczy do zrobienia i miejscem, w którym mogę się kreatywnie wyrazić. Ćwiczę różne czcionki, uczę się ładniej pisać i rysować małe „bazgroły”.


Lubię planowanie i lubię ładne rzeczy – więc potrafię bazgrać cienkopisami w tym zeszycie przez dłuuuugi czas. Dopóki starczy mi pomysłów (a gdy ich zabranie – internet jest świetną inspiracją!)

5.    Stwórz coś – fajne jest we współczesnym życiu to, że nie musisz być tylko odbiorcą. Masz ogromne możliwości, żeby tworzyć coś na własną rękę. Blog? YouTube? Muzyka? Fotografia? Możesz napisać opowiadanie. Możesz coś namalować. Ograniczają Cię tak naprawdę tylko wyobraźnia i chęci.

Nie wstydź się własnych dzieł. Tworzenie do „szufladki” wprawdzie rozwija, bo trenujesz swoje umiejętności. Ale dużo większy rozwój osiągniesz, kiedy wystawisz się na krytykę publiczności i przyjmiesz ją do siebie. Rozróżnianie krytyki od hejtu jest umiejętnością, którą trzeba w tym wypadku posiadać. Na hejt, w przeciwieństwie do trafnych uwag, nie powinieneś reagować.

Bycie tylko i wyłącznie odbiorcą tego, co daje świat, jest słabym wykorzystywaniem swojego życia. Gdy dasz światu coś od siebie, masz szansę zostać zapamiętanym przez innych. Masz szansę pomóc innym, uprzyjemnić im czas i przede wszystkim, jest to początek w drodze do odnalezienia własnej pasji.


Pisanie jest dla mnie codziennością. Piszę na blogu, tworzę własne opowiadania, wiersze, mam w planach napisanie powieści. Odskocznią od tego jest dla mnie rysunek. Nie wychodzi mi to aż tak dobrze, ale w nudne, deszczowe wieczory jest naprawdę genialnym zajęciem. A z każdą kolejną próbą, idzie coraz lepiej. Może kiedyś wam pokażę część z moich prac.

To by było wszystko na dzisiaj. Pomysłów dałam „tylko” 5, ale Ci, którzy czytali uważnie, mogli wyhaczyć z tego sporo więcej. Jesień potrafi być okrutna – październik w tym momencie bardziej przypomina listopad, a na wystawienie nosa za drzwi chyba nikt nie ma ochoty. Mam nadzieję, że moje pomysły przypadną wam do gustu i coś z nich wypróbujecie!

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Ja w jesienne dni tworze posty lub staram się zbierać jakieś grzybki. To lubię robić w ten okres roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie tworzenie postów to bardziej obowiązek, dlatego tutaj tego nie wymieniłam :) A zbieranie grzybków nie dla mnie totalnie, ale podziwiam wszystkich, którzy potrafią godzinami chodzić po lesie i zbierać!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe i pomocne pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Puzzle są świetnym pomysłem, ale ja nie umiem się od nich oderwać po 15 minutach xD niestety, jak się wciągnę to umarł w butach 😂 I wciąż mam masę seriali do nadrobienia... a doba ma tylko 24h :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seriale do nadrobienia chyba nigdy się nie kończą :D Ja mam za sobą już całą masę, a jeszcze tyyyyle przede mną :D

      Usuń
  4. Ja bym dorzuciła jeszcze planszówki, które po prostu kocham ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gry planszowe są zazwyczaj dla dwóch lub więcej osób - w tym tekscie chciałam dać propozycje do wykonania w pojedynkę :) Ale też je uwielbiam!

      Usuń
  5. Pierwszy raz słyszę (widzę) o Bullet Journal, ale bomba :D. Chcę zgłębić ten temat, kalendarze że sklepu są takie nudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, na początku może się wydawać trudne, tak samemu wszystko tworzyć... ale potem nie sposób się oderwać! :D

      Usuń
  6. Nie znoszę puzzli, ale reszta pomysłów jest fajna ;)
    Pozdrawiam cieplutko
    just-do-one-step.pl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

Ulubieńcy ostatnich tygodni - MUZYKA!

Chciałam napisać coś bardziej ambitnego, ale przez duże dawki pracy i chroniczne zmęczenie po prostu nie dawałam rady. Mam kilka tytułów w szkicach. Kilka rozpoczętych tekstów. Czekają na dokończenie, ale dzisiaj zaoferuję Wam coś lżejszego. Kilka inspiracji na wakacje, kilka moich ostatnich ulubieńców. Czego posłuchać? Czego ja słucham? Nieczęsto piszę tego typu teksty, tym razem jednak rzeczy, które warto sprawdzić, jest naprawdę sporo.


Deliver Us (Prince of Egypt) Cover by Caleb Hyles and Jonathan Young. Prawdziwy fenomen ostatnich tygodni. Nie jestem osobą religijną, ale uwielbiam muzykę dotyczącą religii. Nieważne, czy to ścieżka z bajki "Książę Egiptu" (fenomenalnej historii zresztą) czy musicalowa wersja Męki Pańskiej w "Jesus Christ Superstar". Może jestem świrem, ale te utwory po prostu na mnie działają, bo są przepiękne.


Bells of Notre Dame (Disney's Hunchback) METAL cover - Jonathan Young & Caleb Hyles Caleb Hyles i Jonathan Young to w ogóle dwa …