Przejdź do głównej zawartości

7DNI - Święta w październiku, wywiad i zakupy!

Czy tylko mi od początku listopada czas po prostu uciekł? Dziwne, dopiero co pisałam refleksje odnośnie Wszystkich Świętych, a teraz nadaję do was już na półmetku listopada.


Nawet świąteczne ozdoby w sklepach nie dają mi uczucia zbliżającego się grudnia czy świąt. Mimo że wiszą na półkach już od połowy października (sick!) A może to właśnie dlatego? Świąteczny klimat już od dawna nie jest taki sam. Kiedyś myślałam, że to przez dorastanie – po prostu patrzę na świat inaczej. Aktualnie bardziej skłaniam się ku temu, że to jednak przez konsumpcyjny styl życia. Mikołaj wystawiony na sklepową ladę w październiku nie cieszy tak, jak ten zobaczony dopiero w grudniu. Październikowy bardziej irytuje – kompletnie nie na miejscu, niszczy cały urok oczekiwania na ten jedyny, wyjątkowy czas w roku.

Już nie tak wyjątkowy. A przynajmniej nie intuicyjnie.


Bo jeśli sam zadbasz o odpowiednią atmosferę to… kto wie? Prawdopodobnie będzie trochę lepiej. Tym też krótkim wstępem chciałam zapowiedzieć kilka świątecznych wpisów (właściwie to nawet całą serię, jeśli będę miała wystarczająco czasu). Piszę o tym z uprzedzeniem, ale pierwsze wpisy pojawią się jakoś pod sam koniec listopada.

Z jednej strony ich publikacja będzie czysto egoistyczna, bo po prostu pragnę poczuć świąteczny klimat w tym roku, chociaż w minimalnym stopniu podobny do tego z dzieciństwa.

Z drugiej jednak strony – na Was może to zadziałać podobnie. Ten efekt cieszyłby mnie jeszcze bardziej. Nie pierwszy raz napiszę, że tworzę po to, żeby odbić się pozytywnym echem w życiu innych.


To tyle, co do planów. Teraz przejdźmy do głównej części, czyli podsumowania tygodnia. Niezbyt obfitego w ciekawości, ale coś się dało wychwycić.

W poniedziałek udzieliłam wywiadu dla lokalnej gazety w związku z podwójnym stypendium i wygranej w konkursie historycznym. Teoretycznie nic nadzwyczajnego, ale pierwszy raz w całym życiu udzielałam komuś wywiadu, więc hej! Może jednak warto to nadmienić.

Nie jestem zbyt pewna siebie i to, co robię, staram się robić po cichu, ale skutecznie. Jedna z nauczycielek powiedziała kiedyś, że jestem bardzo „zasadnicza”. Ale to nie w tym rzecz – po prostu czuję się skrępowana tym, że coś robię. A nie daj Boże, jak coś mi się udaje. To jest chyba zakorzenione w naszej kulturze: jak człowiek osiąga sukces to nie powinien się tym chwalić, bo zostanie skrytykowany.


„Nie masz czym się chwalić, to wcale nie takie duże osiągnięcie” lub „I po co się chwalisz? Chcesz się czuć lepsza od innych, tak?”

To, czy uważam coś za osiągnięcie, zależy tylko i wyłącznie ode mnie. A chwalenie się absolutnie nie może być powiązane z wywyższaniem. Każdy ma prawo być dumny ze swoich większych i mniejszych sukcesów, a mówienie o nich to nie grzech.

Także, wracając do wywiadu – czułam się mega skrępowana tym, że mam go udzielić. Początkowo chciałam odmówić, ostatecznie się zgodziłam. Teraz jestem zadowolona. Wywiad był dość sporym młotem, którym przełamuje się mur strachu.

W tym dziwnym porównaniu, moje pisanie na blogu jest jak czołg.


Przez cały tydzień kończyłam „Cień wiatru” Zafona i w końcu mi się udało. Już daaaawno wspominałam o tej książce na blogu i wstawiałam jej zdjęcie na instagrama. Wtedy mniej więcej ¾ książki było za mną. Nie mogłam jednak przez długi czas doczytać końcówki – mimo że historia była mega wciągająca, zwyczajnie nie miałam kiedy do niej usiąść.

Teraz całość została skończona, a ja marzę o podróży do Barcelony. Ujrzeć ją oczami bohaterów to jedno z kolejnych małych marzeń.


Co jeszcze z kultury? W środę byłam w kinie na filmie „Amator” – dosyć stara, polska produkcja, z 1979 roku. Ogólnie wrażenie po seansie dosyć pozytywne. Identyfikowałam się z głównym bohaterem w 100% - trochę dziwak, który wielkiej pasji pragnie poświęcić się w całości. Pytanie – jak daleko postawić granicę? Jeśli nie przeraża was rok premiery, to polecam zobaczyć.

W sobotę oglądałam „Narcos” (wciąż pierwszy sezon – coś mi nie szło, ale teraz chyba powoli się wkręcam), a w niedzielę „Cowspiracy” – dokument dotyczący wpływu hodowli bydła na naszą planetę. Zawsze uważam, że wszelkiego typu dokumenty (zwłaszcza te, które chcą promować jakiś styl życia) należy odbierać w oparciu o inne źródła. O ile „What the Health”, tego samego reżysera, zawierało kilka niedopowiedzeń i nieścisłości, o tyle ten dokument był dużo bardziej rzetelny.


Dobry film dla tych, którzy nie są świadomi, jak hodowla zwierząt niszczy środowisko w którym żyjemy. Osobiście o większości rzeczy wiedziałam, a i tak z przyjemnością utrwaliłam sobie informacje.

Listopadowa pogoda bardzo niekorzystnie wpływa na nasz nastrój – z tego powodu powstał tekst: Jak przeżyć zły dzień? Serdecznie zapraszam, sprawdzone sposoby na jesienną depresję.

I ostatnie – w niedzielę zrobiłam zakupy na Romwe z okazji dużych promocji – towary przecenione o 70%, sweterek kupiłam za około 25 zł, podobnie sukienkę. Od 19.90$ macie darmową dostawę z kodem: SNP.

Nie mogę się doczekać, aż ta sukienka do mnie dojdzie! (chociaż założę ją dopiero na wiosnę/lato)

Nie mam żadnych zysków z tego, że wam o tym wspominam. Tylko nadzieję, że ktoś z tego skorzysta. Nigdy nie kupuję ubrań za „normalną” cenę – zawsze czekam na jakąś specjalną ofertę, a zaoszczędzone pieniądze mogę wydać na coś innego. Zdecydowanie polecam taki system ;)

To wszystko na dzisiaj – piszcie w komentarzach jak wam minął poprzedni tydzień, z chęcią przeczytam.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska


Komentarze

  1. Z tymi świetami tez mam od kilku lat podobnie. Myśle, ze to nie do końca przez konsumpcjonizm, a właśnie przez nasza dojrzałość i zrozumienie, na czym polegają święta oczami marketingu. A także to wina pogody - od kilku lat marnie u nas ze śniegiem, który robi klimat. Co do Barcelony - mam podobne marzenie, tez chciałabym ja zobaczyc. 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak - pogoda też sporo tutaj zmienia! :( Moi rodzice nawet w wieku 20 paru lat wciąż "czuli święta" - przynajmniej tak mi mówiła mama. Dlatego odrzucam aspekt "dorastania". Teraz nawet dzieci inaczej przeżywają świąteczny czas.

      Usuń
  2. Zgadzam się z tobą w 100% odnośnie świat. W tamtym roku nie poczułam ich w ogóle przez ciągły pośpiech, planowanie świąt we wrześniu przez sklepy...i tak straciła się cała magia. W tym roku, wszystko planuje powoli i napawam się wszystkim jak mogę. Wielkie gratulacje wygranej w konkursie i wywiadu! Wierz w siebie kochana. Pozdrawiam serdecznie, poulciak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Mam nadzieję, że w tym roku święta przeżyjesz dokładniej, w takiej samej atmosferze jak np. za dzieciaka :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…