Przejdź do głównej zawartości

Czy przeżyjesz przed śmiercią to, co chciałeś?

Nie ma lepszego momentu na myślenie o egzystencji, niż początek listopada. Właśnie wtedy, gdy odwiedzamy groby bliskich, większość z nas dopada głęboka refleksja – przynajmniej ja tak mam. Zastanawiam się nie tylko nad tym kiedy skończy się moje życie, w jaki sposób umrę ani co będzie potem. Właściwie się o to nie martwię – śmierć jest czymś (w większości przypadków) niezależnym od człowieka. Zdecydowanie mocniej dotyka mnie inna myśl:

Co pozostawię po sobie, gdy umrę? O czym będę pamiętała pod koniec swojego życia?

I jak żyję teraz?

Celebrowanie dni Wszystkich Świętych i Zaduszek to nie tylko wspomnienie o bliskich, którzy już odeszli, ale także możliwość przeanalizowania swojego życia.


Bo tak naprawdę w końcu wszyscy umrzemy. Co do tego nie mam żadnej wątpliwości.

memento mori

Wątpliwość jest inna – czy będziemy żyć przez wszystkie dane nam lata tak, jak chcemy?

Jak często pozwalamy, żeby strach rządził naszym życiem? Boimy się spróbować czegoś nowego, bo nam nie wyjdzie. Wolimy się nie wychylać w obawie przed oceną. Sugerujemy się zdaniem innych ludzi, nawet jeśli są nam oni całkowicie obcy. Boimy się, że nie podołamy, więc uciekamy w bezpieczne strefy życia, które wprawdzie nie dają szczęścia, ale są komfortowe, znane i niegroźne.


Sama tak się zachowuję – zdecydowanie mniej niż kiedyś, ale się zdarza. Staram się jednak korzystać z życia i gdy moje myśli krzyczą „działaj!” to podążam za wewnętrznym głosem. I nie zrozumcie mnie źle, bo rozsądne podejście jest zdecydowanie lepsze od zgadzania się na wszystkie możliwości, które daje los. Jeśli fałszujesz, jakby Ci słoń nadepnął na ucho, to nie wrzucasz swoich autorskich utworów na YouTube, bo to absolutnie bezcelowe i jedyne z czym się spotkasz, to wszechobecny hejt. Ale jeśli kochasz śpiew, to zapisujesz się na specjalne zajęcia w szkole muzycznej, ćwiczysz głos, uczysz się nie fałszować i… wtedy możesz działać dalej.


Jeśli to czytasz, to masz naprawdę duże szczęście. Nie jesteś sierotą na ulicach Mumbaju, masz sprawny wzrok, umiesz czytać i jesteś na tyle bogaty, żeby pozwolić sobie na komputer/laptop/telefon. Miliony ludzi na świecie nie ma nawet połowy tego, co Ty. Także w naszym wypadku „żyć, żeby tylko przeżyć” jest najgorszym możliwym wyborem.

Pozwalanie, żeby strach, lenistwo i braki wystarczającej wiedzy Cię blokowały, to skazywanie siebie na żal. Żałoba jeszcze przed śmiercią – bo tak naprawdę nigdy nie zaczęło się żyć.

Czas odpowiedzieć na pytania z początku tekstu.


Jak żyję teraz?
W moim wypadku odpowiedź jest prosta – świadomie. Zagłębiam wiedzę na temat otaczającego mnie świata i samej siebie. Staram się dokładnie celebrować każdy moment. Jestem świadoma tego, że danej minuty już nigdy nie powtórzę i dlatego próbuję przeżywać ją i zapamiętywać jak najmocniej. Wiem, jaką krzywdę mogę swoimi słowami wyrządzić innym ludziom – więc wolę je przemyśleć dwa razy. Wiem, ile trudu i czasu potrzeba, żeby osiągnąć wszystko co pragnę – dlatego staram się to zaplanować, bo pracując „na zrywy”, nic poważniejszego mi się nie uda.


Specjalnie używam słów „staram się” i „próbuję”. Nie jestem super bohaterką i nie wszystko wychodzi idealnie.


Co pozostawię po sobie, gdy umrę?
Mam nadzieję, że jak najwięcej dobrego. Pragnę pisać i słowami wywoływać w ludziach coś pozytywnego. Kocham tworzyć i marzę, żeby ktoś to docenił. Próbuję zostawić w innych głównie szczęśliwe wspomnienia o mnie. Chcę zmienić świat na lepsze – ale jest to tak bardzo utopijne pragnienie, że zadowolę się być okruszkiem, małą cząstką w całym procesie zmiany.


O czym będę pamiętała pod koniec swojego życia? Nie wiem. Mam jednak nadzieję, że jak najmniej rzeczy będę żałowała.

A Ty? Jaka jest Twoja odpowiedź na powyższe pytania?

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Nie można niczego żałować.. Biorąc od życia to co daje czasami ponosimy klęski ale to nie znaczy, że nie jesteśmy lepszymi ludźmi. Wszystko co wydarzyło się w naszym życiu ma jakiś sens i znaczenie. Mam nadzieję, że zostawię po sobie pamięć innych ludzi, którzy mnie kochali i nadal kochają. Tak jak ja pamiętam o najbliższych, których nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ponosimy klęski to także możemy przyjąć w nich dwie postawy: wyciągnąć wnioski lub uznać przegraną za kompletną klęskę. Dlatego "dobre życie" to nie sztuka jednego wyboru - to wszystkie wybory, nawet te nietrafione ;) Ostatnie zdanie - cudowne podejście! :)

      Usuń
  2. pięknie to wszystko opisałaś :) prawdziwy post o życiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i bardzo mi miło, że Ci się podoba! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…