Przejdź do głównej zawartości

7DNI - Świąteczne zakupy, pizza i kilka inspiracji!

Po raz kolejny – podsumowanie z dwóch tygodni. Chyba musicie się do tego przyzwyczaić. Nazwa „7DNI” pozostaje, ale czasem będzie 14. Bywa.

Nie chodzi o to, że nie chciałam pisać tydzień temu. Chciałam, nawet zaczęłam, ale wyszło… słabo. Mało w poprzednim tygodniu robiłam. Wiało nudą, laniem wody i pisaniem na siłę.

Więc wolę opisać dwa tygodnie i utrzymać poziom tekstu.


Co się działo?

Pierwszy tydzień to rutyna. W tygodniu szkoła, po południami głaskanie i karmienie psa. W weekend głaskanie i karmienie chłopaka.


We wtorek byłam w kinie na filmie „Wszystko co kocham” w ramach projektu Filmoteka Szkolna. Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej.

Ogólnie mi się podobało, pierwsze wrażenie szczerze pozytywne, ale po wyjściu z sali… szybko o nim zapomniałam. Więc nie wiem czy polecam.

Po filmie wybrałam się na mini zakupy świąteczno-mikołajkowe. Światełka, drewniana choinka i prezent na 6 grudnia dla chłopaka – kubek z wąsami i krem do golenia. Świąteczne zakupy to ogromny test mojej wytrzymałości. Nie jestem wielką zakupoholiczką – kupowanie ubrań odkładam najdłużej jak się da, wciąż nie mam zimowych butów (nawet nie jestem pewna, czy będą mi potrzebne z polską pogodą), staram się czekać na promocje i być pewna, że czegoś potrzebuję.

Ale gdy widzę świąteczne kubki, przecenione pakiety książek w Empiku i skarpetki w renifery to moje serce krzyczy: Bierz, BIERZ!!!


Ostatnie z poprzedniego tygodnia – Mikołajki. Spędzone cudownie, choć klasycznie. Słodycze, chłopak, kocyk i Narcos. Skończyliśmy drugi sezon i choć mam opory przed trzecim (obawiam się, że po „pewnym wydarzeniu”, cały serial straci swój urok), to prawdopodobnie i tak go obejrzę.


Nie lubię niedokończonych spraw.

Z tego też powodu, ciągle czytam to samo. 

Jestem w połowie „Efektu Lucyfera”, mniej więcej w połowie „Ludzi bezdomnych” i bliżej końca „Sekretnego życia drzew” (tę ostatnią zaczęłam chyba w październiku – kiedyś czytanie przez kilka miesięcy tego samego było dla mnie nie do pomyślenia, teraz… zwyczajnie nie mam czasu skończyć)

Całą nadzieję pokładam w przerwie świątecznej – marzę o jednym dniu w pidżamie, z książkami i kawą.

W ramach przerywnika w nieprzeczytanych książkach, kupiłam sobie komiks „Username: Evie”, którego autorem jest Joe Sugg. (trochę skaczę w czasie, bo komiks kupiony w piątek, ale w zasadzie… przez cały początek drugiego tygodnia nie działo się wiele zachwycającego)


Komiksy czyta się szybko, nie wymagają tak dużo uwagi, a przy tym jednym bawiłam się genialnie. Chociaż bardziej niż fabuła, podobały mi się rysunki – a autorem tych ostatnich już nie był Joe.

W piątek kupiłam część prezentów świątecznych, w sobotę i niedzielę całą resztę. W weekend zajmowałam się psiakiem (o którym napisałam w tekście: Nowy członek rodziny!), myłam okna, jadłam pizzę i piłam winko.


Niedawno opublikowane na blogu:

Złe sposoby nauki, których uczymy się w szkole – Mój najlepszy tekst (niedługo osiągnie magiczną liczbę 2000 wyświetleń!)

Najlepsze filmy na Święta! - bo już za tydzień... 

Co robić zimą? - bo zima to pora roku, za która nie przepadam... ale muszę ją jakoś przyjemnie spędzić :)



I kilka innych inspiracji:

Ulubiona piosenka świąteczna tego roku: Klik! 

Moja świąteczna lista życzeń - póki co w procesie tworzenia, ale jakby jakiś Mikołaj nie wiedział co kupić... (a wiem, że kilku Mikołajów mnie czyta) - KLIK!

Coś dla blogerów i blogerek - program afiliacyjny, dzięki któremu możecie zarabiać na umieszczeniu odnośników, banerów i innych form reklamowych. Ale co najlepsze - za samą rejestrację przez ten link: KLIK! dostajecie 15 zł :) Myślę, że warto.
Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Śliczne zdjęcia :* Nadal nie mogę uwierzyć, że to już tylko 7 dni... Jeszcze tyle do przygotowania :(

    http://luxwell99.blogspot.com/2017/12/me-like-spiderman.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już tylko 3! :o A ten wpis publikowałam dopiero co :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…